Ich zdaniem, Rada uzna, że po głębokich cięciach w ostatnim czasie jeden miesiąc zwłoki nie zmieni drastycznie stanu gospodarki i spokojnie poczeka na czerwcową projekcję inflacji oraz dane o PKB za I kw. 2009 r.
Żaden z dwunastu ankietowanych przez agencję ISB ekonomistów nie oczekuje poluzowania w maju, obwiązujących parametrów polityki pieniężnej w maju. Zgodnie twierdzą, że wobec wzrostu wskaźnika CPI oraz zgodnych z oczekiwaniami kwietniowych danych na temat produkcji i sprzedaży detalicznej Rada przedłuży o kolejny miesiąc przerwę w obniżkach. Nie zmienia to jednak faktu, że RPP nadal pozostaje w cyklu łagodzenia polityki pieniężnej i w czerwcu, po projekcji inflacji, na taki krok się zdecyduje.Posiedzenie RPP odbywa się w dniach 26-27 maja, a decyzja zostanie ogłoszona w dziś we wczesnych godzinach popołudniowych.
W listopadzie nastąpiła pierwsza - od lutego 2006 r. - 25-pkt. obniżka stóp procentowych, a grudzień, styczeń, luty i marzec przyniosły cztery kolejne cięcia i obecnie główna stopa wynosi 3,75 proc.Ich zdaniem, Rada uzna, że po głębokich cięciach w ostatnim czasie jeden miesiąc zwłoki nie zmieni drastycznie stanu gospodarki i spokojnie poczeka na czerwcową projekcję inflacji oraz dane o PKB za I kw. 2009 r.
Żaden z dwunastu ankietowanych przez agencję ISB ekonomistów nie oczekuje poluzowania w maju, obwiązujących parametrów polityki pieniężnej w maju. Zgodnie twierdzą, że wobec wzrostu wskaźnika CPI oraz zgodnych z oczekiwaniami kwietniowych danych na temat produkcji i sprzedaży detalicznej Rada przedłuży o kolejny miesiąc przerwę w obniżkach. Nie zmienia to jednak faktu, że RPP nadal pozostaje w cyklu łagodzenia polityki pieniężnej i w czerwcu, po projekcji inflacji, na taki krok się zdecyduje.Posiedzenie RPP odbywa się w dniach 26-27 maja, a decyzja zostanie ogłoszona w dziś we wczesnych godzinach popołudniowych.
W listopadzie nastąpiła pierwsza - od lutego 2006 r. - 25-pkt. obniżka stóp procentowych, a grudzień, styczeń, luty i marzec przyniosły cztery kolejne cięcia i obecnie główna stopa wynosi 3,75 proc.W ostatnich tygodniach coraz częściej mówi się o tym, że jesteśmy świadkami końca kryzysu. Powód - pojawiły się oznaki ożywienia gospodarki światowej oraz poprawy koniunktury w USA, Europie, Azji, a także w Polsce.
Analitycy podkreślają, że wskaźniki wyprzedzające - czyli te, które sygnalizują najbardziej prawdopodobny rozwój sytuacji - poprawiają się już od kilku miesięcy. Niektórzy sugerują, że oznacza to, że jesteśmy właśnie na dnie obecnej recesji. A od tego momentu ma następować poprawa kondycji największych gospodarek.
I choć wciąż w tych opiniach jest wiele pobożnych życzeń, to jedno nie ulega wątpliwości - po dwóch latach regresu, puls gospodarki świata zaczyna bić mocniej.
Wiosna przynosi ożywienie. Polska wyjdzie na plus?
W Polsce optymizm wielu ekspertów opiera się m.in. na tym co od kilkunastu tygodni dzieje się na warszawskiej giełdzie. W ciągu trzech miesięcy najważniejszy indeks WIG20 zyskał ponad 30 proc. Optymizm może jednak studzić nieco fakt, że inwestorzy przestraszyli się psychologicznej bariery 1900 punktów. Po jej przebiciu miała nastąpić fala kolejnych wzrostów. Ostatnie dni na parkiecie to walka o pokonanie tej granicy. Póki co bezskuteczna.
ZOBACZ O ILE OD DRUGIEJ POŁOWY LUTEGO URÓSŁ INDEKS WIG20:
Choć pierwsze jaskółki zwykle wiosny nie czynią i pogrążone w recesji kraje zachodnie będą długo wychodzić z impasu, to jest szansa że nie spełnią się opublikowane kilka tygodni temu prognozy Komisji Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Obie instytucje spodziewają się, że Polska w tym roku znajdzie się w recesji.
Instytut Rozwoju Gospodarczego Szkoły Głównej Handlowej prognozuje, że w 2009 roku polska gospodarka zanotuje dodatnią wartość PKB.
Powrót nadziei w USA
Zdaniem wielu ekspertów o końcu kryzysu w Polsce będzie można mówić dopiero wtedy, gdy z recesji wyjdzie gospodarka Stanów Zjednoczonych, która była pierwszą ofiarą obecnego spowolnienia.
Inwestorzy i analitycy zza Oceanu iskierek nadziei szukają na swoim rynku nieruchomości.
- Kluczowa dla przyszłości sytuacji na rynkach finansowych jest sytuacja na amerykańskim rynku nieruchomości. Tu widać pierwsze symptomy poprawy. Indeks dostępności domów (cena domów do dochodów) osiąga rekordowe wartości, dostępność domów a rynku poprawiła się o 50 proc. Istotna też jest sytuacja na rynku pracy, a ta jest uzależniona od kondycji gospodarczej - mówi Paweł Trzaska, analityk DM Deutsche Banku.
Pozytywnych sygnałów z branży nieruchomości w USA jest więcej. Stowarzyszenie Pośredników w Handlu Nieruchomościami USA podało, że liczba umów na sprzedaż domów, podpisanych w marcu nieoczekiwanie wzrosła miesiąc do miesiąca. Wzrosły też wydatki w budownictwie.
Również przemysł USA wysyła pozytywne informacje. ISM, indeks aktywności, odnotował w kwietniu czwarty kolejny wzrost, tym razem dość znacznie przewyższając oczekiwania rynku (indeks wyniósł 40,1 pkt., wobec 36,3 pkt. w marcu i oczekiwań rynku na 38 pkt.).
Został on potwierdzony również przez indeks nastrojów gospodarstw domowych, który to odnotował wzrost do 65,1 pkt. (potwierdzając też wcześniejszy wzrost podobnego indeksu Conference Board), podczas gdy jeszcze miesiąc temu wynosił tylko 57,3 pkt.
money.pl
W ostatnich tygodniach coraz częściej mówi się o tym, że jesteśmy świadkami końca kryzysu. Powód - pojawiły się oznaki ożywienia gospodarki światowej oraz poprawy koniunktury w USA, Europie, Azji, a także w Polsce.
Analitycy podkreślają, że wskaźniki wyprzedzające - czyli te, które sygnalizują najbardziej prawdopodobny rozwój sytuacji - poprawiają się już od kilku miesięcy. Niektórzy sugerują, że oznacza to, że jesteśmy właśnie na dnie obecnej recesji. A od tego momentu ma następować poprawa kondycji największych gospodarek.
I choć wciąż w tych opiniach jest wiele pobożnych życzeń, to jedno nie ulega wątpliwości - po dwóch latach regresu, puls gospodarki świata zaczyna bić mocniej.
Wiosna przynosi ożywienie. Polska wyjdzie na plus?
W Polsce optymizm wielu ekspertów opiera się m.in. na tym co od kilkunastu tygodni dzieje się na warszawskiej giełdzie. W ciągu trzech miesięcy najważniejszy indeks WIG20 zyskał ponad 30 proc. Optymizm może jednak studzić nieco fakt, że inwestorzy przestraszyli się psychologicznej bariery 1900 punktów. Po jej przebiciu miała nastąpić fala kolejnych wzrostów. Ostatnie dni na parkiecie to walka o pokonanie tej granicy. Póki co bezskuteczna.
ZOBACZ O ILE OD DRUGIEJ POŁOWY LUTEGO URÓSŁ INDEKS WIG20:
Choć pierwsze jaskółki zwykle wiosny nie czynią i pogrążone w recesji kraje zachodnie będą długo wychodzić z impasu, to jest szansa że nie spełnią się opublikowane kilka tygodni temu prognozy Komisji Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Obie instytucje spodziewają się, że Polska w tym roku znajdzie się w recesji.
Instytut Rozwoju Gospodarczego Szkoły Głównej Handlowej prognozuje, że w 2009 roku polska gospodarka zanotuje dodatnią wartość PKB.
Powrót nadziei w USA
Zdaniem wielu ekspertów o końcu kryzysu w Polsce będzie można mówić dopiero wtedy, gdy z recesji wyjdzie gospodarka Stanów Zjednoczonych, która była pierwszą ofiarą obecnego spowolnienia.
Inwestorzy i analitycy zza Oceanu iskierek nadziei szukają na swoim rynku nieruchomości.
- Kluczowa dla przyszłości sytuacji na rynkach finansowych jest sytuacja na amerykańskim rynku nieruchomości. Tu widać pierwsze symptomy poprawy. Indeks dostępności domów (cena domów do dochodów) osiąga rekordowe wartości, dostępność domów a rynku poprawiła się o 50 proc. Istotna też jest sytuacja na rynku pracy, a ta jest uzależniona od kondycji gospodarczej - mówi Paweł Trzaska, analityk DM Deutsche Banku.
Pozytywnych sygnałów z branży nieruchomości w USA jest więcej. Stowarzyszenie Pośredników w Handlu Nieruchomościami USA podało, że liczba umów na sprzedaż domów, podpisanych w marcu nieoczekiwanie wzrosła miesiąc do miesiąca. Wzrosły też wydatki w budownictwie.
Również przemysł USA wysyła pozytywne informacje. ISM, indeks aktywności, odnotował w kwietniu czwarty kolejny wzrost, tym razem dość znacznie przewyższając oczekiwania rynku (indeks wyniósł 40,1 pkt., wobec 36,3 pkt. w marcu i oczekiwań rynku na 38 pkt.).
Został on potwierdzony również przez indeks nastrojów gospodarstw domowych, który to odnotował wzrost do 65,1 pkt. (potwierdzając też wcześniejszy wzrost podobnego indeksu Conference Board), podczas gdy jeszcze miesiąc temu wynosił tylko 57,3 pkt.
money.pl
- Konsorcjum dostarczy prefabrykaty zbrojarskie, stal prostą w wiązkach, siatki typowe i nietypowe. Wartość umowy to 11,725 mln zł netto. Konsorcjum Stali rozpocznie dostawy w maju tego roku, a zakończy w kwietniu 2010 r. - podano w komunikacie
To trzeci kontrakt Konsorcjum Stali na dostawy stali związany z budową stadionów na Euro 2012. Spółka zawarła już podobne umowy z wykonawcami stadionów w Poznaniu i Warszawie (Stadion Narodowy).
Konsorcjum Stali jest liderem w branży produkcji zbrojeń budowlanych. Obecna sieć produkcyjno-handlowa spółki składa się z 5 zakładów produkcyjnych oraz 10 oddziałów handlowych. Działalność produkcyjna prowadzona jest w pięciu zakładach, które dysponują łącznymi mocami produkcyjnymi ok. 14 tys. ton zbrojeń miesięcznie.
Konsorcjum Stali miało 1,02 mln zł jednostkowej straty netto w I kw. 2009 roku wobec 3,71 mln zł zysku rok wcześniej. Przychody wyniosły 164,12 mln zł wobec 90,78 mln zł rok wcześniej.
money.pl
- Konsorcjum dostarczy prefabrykaty zbrojarskie, stal prostą w wiązkach, siatki typowe i nietypowe. Wartość umowy to 11,725 mln zł netto. Konsorcjum Stali rozpocznie dostawy w maju tego roku, a zakończy w kwietniu 2010 r. - podano w komunikacie
To trzeci kontrakt Konsorcjum Stali na dostawy stali związany z budową stadionów na Euro 2012. Spółka zawarła już podobne umowy z wykonawcami stadionów w Poznaniu i Warszawie (Stadion Narodowy).
Konsorcjum Stali jest liderem w branży produkcji zbrojeń budowlanych. Obecna sieć produkcyjno-handlowa spółki składa się z 5 zakładów produkcyjnych oraz 10 oddziałów handlowych. Działalność produkcyjna prowadzona jest w pięciu zakładach, które dysponują łącznymi mocami produkcyjnymi ok. 14 tys. ton zbrojeń miesięcznie.
Konsorcjum Stali miało 1,02 mln zł jednostkowej straty netto w I kw. 2009 roku wobec 3,71 mln zł zysku rok wcześniej. Przychody wyniosły 164,12 mln zł wobec 90,78 mln zł rok wcześniej.
money.pl
Przepisy projektu przewidują, że zakładanie ogrodów działkowych jest zadaniem własnym gmin. Gminy realizują powyższe uprawnienie w drodze uchwały rady gminy, właściwej ze względu na położenie ogrodu działkowego. Kompetencje gminy w powyższym zakresie realizować będzie ustanowiony w tym celu pełnomocnik, który dokonuje następujące czynności prawne: przygotowanie podziału ogrodu na część wspólną i odrębne działki, dokonuje zbycia działek lub ustanowienia ich użytkowania, wykonywanie tymczasowego zwykłego zarządu ogrodem, zwołanie pierwszego zebrania wspólnoty i przeprowadzenie wyboru za rządu wspólnoty, koordynowanie działań pracowników urzędu w zakresie spraw związanych z zarządem ogrodu.
Sprecyzowano, jakie elementy ogrodu będą tworzyły część wspólną działkowców, a zarazem ich współwłasność. Wymieniony w art. 9 ust. 1 katalog urządzeń jest katalogiem otwartym, co oznacza, że do pojęcia "urządzenia ogrodów działkowych" można będzie zaliczyć także inne urządzenia, pod warunkiem, że będą mieścić się w wymienionym pojęciu, tzn. służyć do zaspokajania wspólnych potrzeb właścicieli i użytkowników działek.
Przepisy zakładają iż uprawa i korzystanie z działki będzie możliwe wyłącznie w dwóch formach prawnych: prawa własności oraz prawa użytkowania. Z prawem własności związana będzie współwłasność w częściach wspólnych ogrodu. Wielkość udziału w częściach wspólnych ogrodu będzie uzależniona od wielkości posiadanej działki i będzie odpowiadała stosunkowi jej powierzchni względem ogólnej powierzchni działek w ogrodzie.
Dopuszczona została możliwość likwidacji ogrodu działkowego, jednakże może się ona odbyć tylko w wyjątkowych wypadkach, uzasadnionych szczególnymi potrzebami gospodarczymi lub społecznymi. W przypadku dokonania likwidacji, właściwy organ zapewnia teren zastępczy, o powierzchni nie mniejszej niż likwidowany ogród, wyposażone w taką samą infrastrukturę. Nałożono na podmiot lub podmioty - w interesie, których nastąpiła likwidacja - obowiązek wypłaty odszkodowania za ewentualne szkody wynikłe z likwidacji ogrodu. Ponadto osobom, które nie skorzystają z możliwości uzyskania działki na terenie zastępczym, przysługiwać będzie od podmiotu w interesie, którego nastąpiła likwidacja, odszkodowanie obejmujące wartość działki albo ustanowionego na niej użytkowania, oraz zwrot poczynionych przez właściciela lub użytkownika działki nakładów. Ponadto nałożono podmiotowość prawną wspólnocie ogrodu, którą stanowią wszyscy właściciele i użytkownicy działek. Wspólnota ogrodu może, więc nabywać i zaciągać zobowiązania, pozywać i być pozywana. Tym samym ustawodawca zadecydował, iż podstawową jednostką ogrodnictwa działkowego w Polsce jest wspólnota ogrodu. Wspólnoty ogrodów mogą zrzeszać się na zasadzie dobrowolności, w oparciu o przepisy ustawy Prawo o stowarzyszeniach.
Wspólnotą ogrodu ma kierować zarząd wybrany przez zebranie wspólnoty ogrodu. Zadaniem zarządu ma być kierowanie sprawami z zakresu części wspólnej ogrodu. Oddzielono czynności zwykłego zarządu, które zarząd podejmuje samodzielnie, od czynności przekraczających zwykły zarząd, które wymagają uchwały zebrania wspólnoty ogrodu. Nadano członkowi wspólnoty ogrodu uprawnienie do zaskarżenia uchwały zebrania wspólnoty ogrodu do sądu powszechnego.
Umożliwiono dotychczasowym użytkownikom działek możliwość odpłatnego przekształcenia prawa użytkowania w prawo własności tej działki. Warunkiem jest złożenie wniosku odpowiednim organom w ciągu dwóch lat od dnia wejścia w życie ustawy. Dotychczasowym użytkownikom przysługuje bonifikata 10 % za każdy rok użytkowania działki i przy odliczeniu wartości poczynionych przez osobę uprawnioną nakładów, zwiększających wartość działki, przy czym łączna obniżka nie może przekroczyć 99% ceny działki. Jeżeli osobą uprawnioną jest emeryt, rencista lub wdowa (wdowiec) po nim (po niej), opłata została ustalana na 1 % ceny działki. Do okresu użytkowania działki, od którego zależy pomniejszenie opłaty wlicza się również okres użytkowania poprzedniego użytkownika, który zmarł, a osoba uprawniona była jego osobą bliską użytkującą z nim wspólnie działkę. Z uwagi na wysokie bonifikaty, wszelkie opłaty związane z przekształceniem użytkowania w prawo własności pokrywają osoby uprawnione. Wprowadzono też fundamentalny zapis, że ogrody działkowe stanowią składnik terenów zielonych oraz terenów rekreacyjnych i podlegają ochronie przewidzianej w przepisach o ochronie gruntów rolnych i leśnych, a także w przepisach o ochronie środowiska.
interia.pl
Przepisy projektu przewidują, że zakładanie ogrodów działkowych jest zadaniem własnym gmin. Gminy realizują powyższe uprawnienie w drodze uchwały rady gminy, właściwej ze względu na położenie ogrodu działkowego. Kompetencje gminy w powyższym zakresie realizować będzie ustanowiony w tym celu pełnomocnik, który dokonuje następujące czynności prawne: przygotowanie podziału ogrodu na część wspólną i odrębne działki, dokonuje zbycia działek lub ustanowienia ich użytkowania, wykonywanie tymczasowego zwykłego zarządu ogrodem, zwołanie pierwszego zebrania wspólnoty i przeprowadzenie wyboru za rządu wspólnoty, koordynowanie działań pracowników urzędu w zakresie spraw związanych z zarządem ogrodu.
Sprecyzowano, jakie elementy ogrodu będą tworzyły część wspólną działkowców, a zarazem ich współwłasność. Wymieniony w art. 9 ust. 1 katalog urządzeń jest katalogiem otwartym, co oznacza, że do pojęcia "urządzenia ogrodów działkowych" można będzie zaliczyć także inne urządzenia, pod warunkiem, że będą mieścić się w wymienionym pojęciu, tzn. służyć do zaspokajania wspólnych potrzeb właścicieli i użytkowników działek.
Przepisy zakładają iż uprawa i korzystanie z działki będzie możliwe wyłącznie w dwóch formach prawnych: prawa własności oraz prawa użytkowania. Z prawem własności związana będzie współwłasność w częściach wspólnych ogrodu. Wielkość udziału w częściach wspólnych ogrodu będzie uzależniona od wielkości posiadanej działki i będzie odpowiadała stosunkowi jej powierzchni względem ogólnej powierzchni działek w ogrodzie.
Dopuszczona została możliwość likwidacji ogrodu działkowego, jednakże może się ona odbyć tylko w wyjątkowych wypadkach, uzasadnionych szczególnymi potrzebami gospodarczymi lub społecznymi. W przypadku dokonania likwidacji, właściwy organ zapewnia teren zastępczy, o powierzchni nie mniejszej niż likwidowany ogród, wyposażone w taką samą infrastrukturę. Nałożono na podmiot lub podmioty - w interesie, których nastąpiła likwidacja - obowiązek wypłaty odszkodowania za ewentualne szkody wynikłe z likwidacji ogrodu. Ponadto osobom, które nie skorzystają z możliwości uzyskania działki na terenie zastępczym, przysługiwać będzie od podmiotu w interesie, którego nastąpiła likwidacja, odszkodowanie obejmujące wartość działki albo ustanowionego na niej użytkowania, oraz zwrot poczynionych przez właściciela lub użytkownika działki nakładów. Ponadto nałożono podmiotowość prawną wspólnocie ogrodu, którą stanowią wszyscy właściciele i użytkownicy działek. Wspólnota ogrodu może, więc nabywać i zaciągać zobowiązania, pozywać i być pozywana. Tym samym ustawodawca zadecydował, iż podstawową jednostką ogrodnictwa działkowego w Polsce jest wspólnota ogrodu. Wspólnoty ogrodów mogą zrzeszać się na zasadzie dobrowolności, w oparciu o przepisy ustawy Prawo o stowarzyszeniach.
Wspólnotą ogrodu ma kierować zarząd wybrany przez zebranie wspólnoty ogrodu. Zadaniem zarządu ma być kierowanie sprawami z zakresu części wspólnej ogrodu. Oddzielono czynności zwykłego zarządu, które zarząd podejmuje samodzielnie, od czynności przekraczających zwykły zarząd, które wymagają uchwały zebrania wspólnoty ogrodu. Nadano członkowi wspólnoty ogrodu uprawnienie do zaskarżenia uchwały zebrania wspólnoty ogrodu do sądu powszechnego.
Umożliwiono dotychczasowym użytkownikom działek możliwość odpłatnego przekształcenia prawa użytkowania w prawo własności tej działki. Warunkiem jest złożenie wniosku odpowiednim organom w ciągu dwóch lat od dnia wejścia w życie ustawy. Dotychczasowym użytkownikom przysługuje bonifikata 10 % za każdy rok użytkowania działki i przy odliczeniu wartości poczynionych przez osobę uprawnioną nakładów, zwiększających wartość działki, przy czym łączna obniżka nie może przekroczyć 99% ceny działki. Jeżeli osobą uprawnioną jest emeryt, rencista lub wdowa (wdowiec) po nim (po niej), opłata została ustalana na 1 % ceny działki. Do okresu użytkowania działki, od którego zależy pomniejszenie opłaty wlicza się również okres użytkowania poprzedniego użytkownika, który zmarł, a osoba uprawniona była jego osobą bliską użytkującą z nim wspólnie działkę. Z uwagi na wysokie bonifikaty, wszelkie opłaty związane z przekształceniem użytkowania w prawo własności pokrywają osoby uprawnione. Wprowadzono też fundamentalny zapis, że ogrody działkowe stanowią składnik terenów zielonych oraz terenów rekreacyjnych i podlegają ochronie przewidzianej w przepisach o ochronie gruntów rolnych i leśnych, a także w przepisach o ochronie środowiska.
interia.pl
Przepisy projektu przewidują, że zakładanie ogrodów działkowych jest zadaniem własnym gmin. Gminy realizują powyższe uprawnienie w drodze uchwały rady gminy, właściwej ze względu na położenie ogrodu działkowego. Kompetencje gminy w powyższym zakresie realizować będzie ustanowiony w tym celu pełnomocnik, który dokonuje następujące czynności prawne: przygotowanie podziału ogrodu na część wspólną i odrębne działki, dokonuje zbycia działek lub ustanowienia ich użytkowania, wykonywanie tymczasowego zwykłego zarządu ogrodem, zwołanie pierwszego zebrania wspólnoty i przeprowadzenie wyboru za rządu wspólnoty, koordynowanie działań pracowników urzędu w zakresie spraw związanych z zarządem ogrodu.
Sprecyzowano, jakie elementy ogrodu będą tworzyły część wspólną działkowców, a zarazem ich współwłasność. Wymieniony w art. 9 ust. 1 katalog urządzeń jest katalogiem otwartym, co oznacza, że do pojęcia "urządzenia ogrodów działkowych" można będzie zaliczyć także inne urządzenia, pod warunkiem, że będą mieścić się w wymienionym pojęciu, tzn. służyć do zaspokajania wspólnych potrzeb właścicieli i użytkowników działek.
Przepisy zakładają iż uprawa i korzystanie z działki będzie możliwe wyłącznie w dwóch formach prawnych: prawa własności oraz prawa użytkowania. Z prawem własności związana będzie współwłasność w częściach wspólnych ogrodu. Wielkość udziału w częściach wspólnych ogrodu będzie uzależniona od wielkości posiadanej działki i będzie odpowiadała stosunkowi jej powierzchni względem ogólnej powierzchni działek w ogrodzie.
Dopuszczona została możliwość likwidacji ogrodu działkowego, jednakże może się ona odbyć tylko w wyjątkowych wypadkach, uzasadnionych szczególnymi potrzebami gospodarczymi lub społecznymi. W przypadku dokonania likwidacji, właściwy organ zapewnia teren zastępczy, o powierzchni nie mniejszej niż likwidowany ogród, wyposażone w taką samą infrastrukturę. Nałożono na podmiot lub podmioty - w interesie, których nastąpiła likwidacja - obowiązek wypłaty odszkodowania za ewentualne szkody wynikłe z likwidacji ogrodu. Ponadto osobom, które nie skorzystają z możliwości uzyskania działki na terenie zastępczym, przysługiwać będzie od podmiotu w interesie, którego nastąpiła likwidacja, odszkodowanie obejmujące wartość działki albo ustanowionego na niej użytkowania, oraz zwrot poczynionych przez właściciela lub użytkownika działki nakładów. Ponadto nałożono podmiotowość prawną wspólnocie ogrodu, którą stanowią wszyscy właściciele i użytkownicy działek. Wspólnota ogrodu może, więc nabywać i zaciągać zobowiązania, pozywać i być pozywana. Tym samym ustawodawca zadecydował, iż podstawową jednostką ogrodnictwa działkowego w Polsce jest wspólnota ogrodu. Wspólnoty ogrodów mogą zrzeszać się na zasadzie dobrowolności, w oparciu o przepisy ustawy Prawo o stowarzyszeniach.
Wspólnotą ogrodu ma kierować zarząd wybrany przez zebranie wspólnoty ogrodu. Zadaniem zarządu ma być kierowanie sprawami z zakresu części wspólnej ogrodu. Oddzielono czynności zwykłego zarządu, które zarząd podejmuje samodzielnie, od czynności przekraczających zwykły zarząd, które wymagają uchwały zebrania wspólnoty ogrodu. Nadano członkowi wspólnoty ogrodu uprawnienie do zaskarżenia uchwały zebrania wspólnoty ogrodu do sądu powszechnego.
Umożliwiono dotychczasowym użytkownikom działek możliwość odpłatnego przekształcenia prawa użytkowania w prawo własności tej działki. Warunkiem jest złożenie wniosku odpowiednim organom w ciągu dwóch lat od dnia wejścia w życie ustawy. Dotychczasowym użytkownikom przysługuje bonifikata 10 % za każdy rok użytkowania działki i przy odliczeniu wartości poczynionych przez osobę uprawnioną nakładów, zwiększających wartość działki, przy czym łączna obniżka nie może przekroczyć 99% ceny działki. Jeżeli osobą uprawnioną jest emeryt, rencista lub wdowa (wdowiec) po nim (po niej), opłata została ustalana na 1 % ceny działki. Do okresu użytkowania działki, od którego zależy pomniejszenie opłaty wlicza się również okres użytkowania poprzedniego użytkownika, który zmarł, a osoba uprawniona była jego osobą bliską użytkującą z nim wspólnie działkę. Z uwagi na wysokie bonifikaty, wszelkie opłaty związane z przekształceniem użytkowania w prawo własności pokrywają osoby uprawnione. Wprowadzono też fundamentalny zapis, że ogrody działkowe stanowią składnik terenów zielonych oraz terenów rekreacyjnych i podlegają ochronie przewidzianej w przepisach o ochronie gruntów rolnych i leśnych, a także w przepisach o ochronie środowiska.
interia.pl
Przepisy projektu przewidują, że zakładanie ogrodów działkowych jest zadaniem własnym gmin. Gminy realizują powyższe uprawnienie w drodze uchwały rady gminy, właściwej ze względu na położenie ogrodu działkowego. Kompetencje gminy w powyższym zakresie realizować będzie ustanowiony w tym celu pełnomocnik, który dokonuje następujące czynności prawne: przygotowanie podziału ogrodu na część wspólną i odrębne działki, dokonuje zbycia działek lub ustanowienia ich użytkowania, wykonywanie tymczasowego zwykłego zarządu ogrodem, zwołanie pierwszego zebrania wspólnoty i przeprowadzenie wyboru za rządu wspólnoty, koordynowanie działań pracowników urzędu w zakresie spraw związanych z zarządem ogrodu.
Sprecyzowano, jakie elementy ogrodu będą tworzyły część wspólną działkowców, a zarazem ich współwłasność. Wymieniony w art. 9 ust. 1 katalog urządzeń jest katalogiem otwartym, co oznacza, że do pojęcia "urządzenia ogrodów działkowych" można będzie zaliczyć także inne urządzenia, pod warunkiem, że będą mieścić się w wymienionym pojęciu, tzn. służyć do zaspokajania wspólnych potrzeb właścicieli i użytkowników działek.
Przepisy zakładają iż uprawa i korzystanie z działki będzie możliwe wyłącznie w dwóch formach prawnych: prawa własności oraz prawa użytkowania. Z prawem własności związana będzie współwłasność w częściach wspólnych ogrodu. Wielkość udziału w częściach wspólnych ogrodu będzie uzależniona od wielkości posiadanej działki i będzie odpowiadała stosunkowi jej powierzchni względem ogólnej powierzchni działek w ogrodzie.
Dopuszczona została możliwość likwidacji ogrodu działkowego, jednakże może się ona odbyć tylko w wyjątkowych wypadkach, uzasadnionych szczególnymi potrzebami gospodarczymi lub społecznymi. W przypadku dokonania likwidacji, właściwy organ zapewnia teren zastępczy, o powierzchni nie mniejszej niż likwidowany ogród, wyposażone w taką samą infrastrukturę. Nałożono na podmiot lub podmioty - w interesie, których nastąpiła likwidacja - obowiązek wypłaty odszkodowania za ewentualne szkody wynikłe z likwidacji ogrodu. Ponadto osobom, które nie skorzystają z możliwości uzyskania działki na terenie zastępczym, przysługiwać będzie od podmiotu w interesie, którego nastąpiła likwidacja, odszkodowanie obejmujące wartość działki albo ustanowionego na niej użytkowania, oraz zwrot poczynionych przez właściciela lub użytkownika działki nakładów. Ponadto nałożono podmiotowość prawną wspólnocie ogrodu, którą stanowią wszyscy właściciele i użytkownicy działek. Wspólnota ogrodu może, więc nabywać i zaciągać zobowiązania, pozywać i być pozywana. Tym samym ustawodawca zadecydował, iż podstawową jednostką ogrodnictwa działkowego w Polsce jest wspólnota ogrodu. Wspólnoty ogrodów mogą zrzeszać się na zasadzie dobrowolności, w oparciu o przepisy ustawy Prawo o stowarzyszeniach.
Wspólnotą ogrodu ma kierować zarząd wybrany przez zebranie wspólnoty ogrodu. Zadaniem zarządu ma być kierowanie sprawami z zakresu części wspólnej ogrodu. Oddzielono czynności zwykłego zarządu, które zarząd podejmuje samodzielnie, od czynności przekraczających zwykły zarząd, które wymagają uchwały zebrania wspólnoty ogrodu. Nadano członkowi wspólnoty ogrodu uprawnienie do zaskarżenia uchwały zebrania wspólnoty ogrodu do sądu powszechnego.
Umożliwiono dotychczasowym użytkownikom działek możliwość odpłatnego przekształcenia prawa użytkowania w prawo własności tej działki. Warunkiem jest złożenie wniosku odpowiednim organom w ciągu dwóch lat od dnia wejścia w życie ustawy. Dotychczasowym użytkownikom przysługuje bonifikata 10 % za każdy rok użytkowania działki i przy odliczeniu wartości poczynionych przez osobę uprawnioną nakładów, zwiększających wartość działki, przy czym łączna obniżka nie może przekroczyć 99% ceny działki. Jeżeli osobą uprawnioną jest emeryt, rencista lub wdowa (wdowiec) po nim (po niej), opłata została ustalana na 1 % ceny działki. Do okresu użytkowania działki, od którego zależy pomniejszenie opłaty wlicza się również okres użytkowania poprzedniego użytkownika, który zmarł, a osoba uprawniona była jego osobą bliską użytkującą z nim wspólnie działkę. Z uwagi na wysokie bonifikaty, wszelkie opłaty związane z przekształceniem użytkowania w prawo własności pokrywają osoby uprawnione. Wprowadzono też fundamentalny zapis, że ogrody działkowe stanowią składnik terenów zielonych oraz terenów rekreacyjnych i podlegają ochronie przewidzianej w przepisach o ochronie gruntów rolnych i leśnych, a także w przepisach o ochronie środowiska.
interia.pl
Co z rynkiem nieruchomości? Czy Państwo powinno go wspierać? Czy wystarczą tylko działania regulacyjne i kontrolne? Czy może potrzebne są jeszcze inne mechanizmy? A co z mieszkaniami? Czy państwo powinno pomagać w tym zakresie?
Mieszkanie jest zbyt ważne w życiu obywateli, by mogło pozostawać wyłącznie w sferze indywidualnych zainteresowań. Państwo absolutnie nie powinno przejmować na siebie obowiązku dostarczania mieszkań. Musi jednak mieć ogólną koncepcję rozwoju mieszkalnictwa w kraju, która z kolei będzie pomocna w tworzeniu szczegółowych programów mieszkaniowych dla gmin, czyli jednostek, które są najbliżej swoich mieszkańców i najlepiej potrafią rozpoznać ich potrzeby. Takiej koncepcji właściwie nigdy u nas nie było. Część gmin ma co prawda swoje programy mieszkaniowe, ale ile z nich rzeczywiście realizowanych jest zgodnie z planem? I na ile zaspokajane są potrzeby mieszkańców?
Na lokalnym rynku mieszkaniowym działa wiele podmiotów, które w sposób bezpośredni bądź pośredni zaangażowane są w "politykę mieszkaniową", ale to gmina jest jednostką, która powinna mieć wgląd w ogólną sytuację mieszkaniową i koordynować działalność innych podmiotów związanych z mieszkalnictwem. Efekty w skali całego kraju będą jednak widoczne wówczas, gdy każda gmina przygotuje odpowiedni dla swoich warunków program, który będzie nawiązywał do ogólnej polityki mieszkaniowej państwa. Na razie w polityce mieszkaniowej, jak i w innych z resztą dziedzinach, brakuje spójnych, przemyślanych i kompleksowych rozwiązań. A to uniemożliwia prawidłowy rozwój rynku w dłuższej perspektywie czasowej.
Na początku maja br. w Warszawie odbyła się organizowana przez Stowarzyszenie Architektów Polskich i Narodowe Centrum Kultury konferencja, podczas której zaprezentowany został projekt dokumentu "Polska Polityka Architektoniczna. Polityka jakości krajobrazu, przestrzeni publicznej, architektury". Przedstawiono w nim krytyczny stan polskiej przestrzeni, którego przejawem są m.in.: niespójne kształtowanie przestrzeni centrów miejskich, substandard urbanistyczny wielu nowo wznoszonych budynków osiedli mieszkaniowych, bezładna ekspansja stref podmiejskich czy brzydota znacznej części zabudowy terenów podmiejskich i wiejskich. Wytknięto brak spójności i konsekwencji oraz profesjonalizmu w działaniu polskiego systemu zarządzania przestrzenią. Podkreślono także, że na znacznej części zurbanizowanych obszarów nie ma skoordynowanego planowania przestrzennego, a ten jest niezbędny w procesie inwestycyjnym. Barier na rynku nieruchomości jest dużo i są one dostrzegane przez różne grupy podmiotów. Wciąż jednak brakuje pomysłów i determinacji w ich pokonywaniu.
Dla prawidłowego rozwoju rynku nieruchomości konieczne jest stworzenie przemyślanych i co najważniejsze spójnych ram prawnych, uporządkowanie informacji o stanie prawnym nieruchomości (niestety są z tym problemy) oraz uświadomienie sobie, jak ważne jest otoczenie, w którym żyjemy na co dzień. Państwo ma w tym zakresie wiele do zrobienia - potrzeba bowiem jeszcze wielu rozwiązań usprawniających polski rynek nieruchomości. Wtedy podmioty z nim związane będą mogły lepiej i sprawniej funkcjonować, a ingerencja państwa będzie mogła być zdecydowanie mniejsza.
Małgorzata Kędzierska
Analityk rynku nieruchomości
interia.pl
Co z rynkiem nieruchomości? Czy Państwo powinno go wspierać? Czy wystarczą tylko działania regulacyjne i kontrolne? Czy może potrzebne są jeszcze inne mechanizmy? A co z mieszkaniami? Czy państwo powinno pomagać w tym zakresie?
Mieszkanie jest zbyt ważne w życiu obywateli, by mogło pozostawać wyłącznie w sferze indywidualnych zainteresowań. Państwo absolutnie nie powinno przejmować na siebie obowiązku dostarczania mieszkań. Musi jednak mieć ogólną koncepcję rozwoju mieszkalnictwa w kraju, która z kolei będzie pomocna w tworzeniu szczegółowych programów mieszkaniowych dla gmin, czyli jednostek, które są najbliżej swoich mieszkańców i najlepiej potrafią rozpoznać ich potrzeby. Takiej koncepcji właściwie nigdy u nas nie było. Część gmin ma co prawda swoje programy mieszkaniowe, ale ile z nich rzeczywiście realizowanych jest zgodnie z planem? I na ile zaspokajane są potrzeby mieszkańców?
Na lokalnym rynku mieszkaniowym działa wiele podmiotów, które w sposób bezpośredni bądź pośredni zaangażowane są w "politykę mieszkaniową", ale to gmina jest jednostką, która powinna mieć wgląd w ogólną sytuację mieszkaniową i koordynować działalność innych podmiotów związanych z mieszkalnictwem. Efekty w skali całego kraju będą jednak widoczne wówczas, gdy każda gmina przygotuje odpowiedni dla swoich warunków program, który będzie nawiązywał do ogólnej polityki mieszkaniowej państwa. Na razie w polityce mieszkaniowej, jak i w innych z resztą dziedzinach, brakuje spójnych, przemyślanych i kompleksowych rozwiązań. A to uniemożliwia prawidłowy rozwój rynku w dłuższej perspektywie czasowej.
Na początku maja br. w Warszawie odbyła się organizowana przez Stowarzyszenie Architektów Polskich i Narodowe Centrum Kultury konferencja, podczas której zaprezentowany został projekt dokumentu "Polska Polityka Architektoniczna. Polityka jakości krajobrazu, przestrzeni publicznej, architektury". Przedstawiono w nim krytyczny stan polskiej przestrzeni, którego przejawem są m.in.: niespójne kształtowanie przestrzeni centrów miejskich, substandard urbanistyczny wielu nowo wznoszonych budynków osiedli mieszkaniowych, bezładna ekspansja stref podmiejskich czy brzydota znacznej części zabudowy terenów podmiejskich i wiejskich. Wytknięto brak spójności i konsekwencji oraz profesjonalizmu w działaniu polskiego systemu zarządzania przestrzenią. Podkreślono także, że na znacznej części zurbanizowanych obszarów nie ma skoordynowanego planowania przestrzennego, a ten jest niezbędny w procesie inwestycyjnym. Barier na rynku nieruchomości jest dużo i są one dostrzegane przez różne grupy podmiotów. Wciąż jednak brakuje pomysłów i determinacji w ich pokonywaniu.
Dla prawidłowego rozwoju rynku nieruchomości konieczne jest stworzenie przemyślanych i co najważniejsze spójnych ram prawnych, uporządkowanie informacji o stanie prawnym nieruchomości (niestety są z tym problemy) oraz uświadomienie sobie, jak ważne jest otoczenie, w którym żyjemy na co dzień. Państwo ma w tym zakresie wiele do zrobienia - potrzeba bowiem jeszcze wielu rozwiązań usprawniających polski rynek nieruchomości. Wtedy podmioty z nim związane będą mogły lepiej i sprawniej funkcjonować, a ingerencja państwa będzie mogła być zdecydowanie mniejsza.
Małgorzata Kędzierska
Analityk rynku nieruchomości
interia.pl
To wynik zestawienia Money.pl. Sprawdziliśmy zadłużenie spółek notowanych na głównym parkiecie GPW, wykluczając banki i towarzystwa ubezpieczeniowe, których zadłużenie liczy się inaczej niż pozostałych spółek.
Pod uwagę wzięliśmy dwa wskaźniki, które wykorzystywane są w analizie wskaźnikowej spółek, wskaźnik poziomu zadłużenia i zadłużenie długoterminowe.
Zadłużenie - w żadną stronę nie można przesadzać
Pierwszy - bardziej ogólny, to wskaźnik poziomu zadłużenia. Mierzy on stosunek zobowiązań spółki do jej aktywów. Im więc jest on wyższy (czyli zobowiązania rosną szybciej niż majątek firmy) tym spółka jest bardziej zadłużona, a co za tym idzie - bardziej ryzykowna dla potencjalnego inwestora.
Przyjmuje się, że wskaźnik zadłużenia ogólnego powinien mieścić się w przedziale 0,57-0,67. Średnia dla wszystkich badanych spółek to 0,47, co świadczy o relatywnie niskim zadłużeniu firm notowanych na giełdzie w Warszawie. Spośród przebadanych 332 spółek, które złożyły raport za I kw. 2009 r (tam gdzie było to możliwe wzięliśmy pod uwagę sprawozdania skonsolidowane), zaledwie 52 z nich mieszczą się w teoretycznie optymalnym przedziale.
NAJBARDZIEJ ZADŁUŻONE SPÓŁKI WG WSKAŹNIKA OGÓLNEGO ZADŁUŻENIA PO I KW. TEGO ROKU:
Spółka | Wskaźnik zadłużenia (zobowiązania/aktywa) | Zobowiązania [tys. zł] |
Atlantis | 5,35 | 1932 |
Odlewnie | 1,75 | 147098 |
Cash Flow | 0,93 | 27661 |
ZNTK Łapy | 0,92 | 34700 |
Hydrobudowa Polska | 0,87 | 1115482 |
Pronox | 0,86 | 225013 |
Torfarm | 0,85 | 988859 |
Paged | 0,83 | 272645 |
JW Construction | 0,83 | 1402140 |
Prosper | 0,82 | 472826 |
Źródło: Notoria Serwis, obliczenia własne
Najbardziej zadłużoną spółką według tego wskaźnika jest Atlantis, zajmujący się m.in. budownictwem i energią wiatrową. W I kwartale tego roku spółka nie wykazała przychodów i straciła na czysto 57 tys. złotych.
Warto zauważyć, że zbyt niski wskaźnik ogólnego zadłużenia również powinien dać do myślenia. Skoro spółka nie posiada żadnych zobowiązań - należy zadać pytanie z czego się utrzymuje? Dla inwestorów nie jest odkryciem, że ciężko jest prowadzić biznes w oparciu tylko i wyłącznie o środki własne. W takiej sytuacji może pojawić się wątpliwość, czy spółka działa nadal aktywnie. Jeśli nie, wynikiem tego może być niska wartość zadłużenia.
NAJMNIEJ ZADŁUŻONE SPÓŁKI WG WSKAŹNIKA OGÓLNEGO ZADŁUŻENIA PO I KW. TEGO ROKU:
Spółka | Wskaźnik zadłużenia (zobowiązania/aktywa) | Zobowiązania [tys. zł] |
IDMSA | 0 | 0 |
Jupiter | 0 | 1164 |
Eurofaktor | 0,1 | 705 |
PC Guard | 0,06 | 1130 |
Assecco Business Solutions | 0,07 | 19812 |
Skyline Investment | 0,08 | 3592 |
Lubawa | 0,1 | 6300 |
Elkop | 0,11 | 1671 |
MOJ | 0,11 | 4148 |
Best | 0,12 | 2921 |
Źródło: Notoria Serwis, obliczenia własne
Zadłużenie długoterminowe - tu też trzeba uważać
Drugi wskaźnik, który wzięliśmy pod uwagę to zadłużenie długoterminowe. Jego podłoże jest bardziej fundamentalne - mierzy on bowiem stosunek zobowiązań długoterminowych do kapitałów własnych. Jego budowa jest więc dosyć podobna do poprzedniego, jednak tu pod uwagę bierzemy długoterminowe zadłużenie spółki, czyli takie, którego termin spłaty przypada przynajmniej za 12 miesięcy.
Przyjmuje się, że wskaźnik ten powinien przybierać wartość 0,5. W praktyce jednak często pojawia się kłopot z utrzymaniem tak rygorystycznej normy.
Warto dokładnie przyglądać się spółkom, których wskaźnik zadłużenia długoterminowego jest większy niż 1 - innymi słowy długoterminowe długi spółki (obligacje, kredyty powyżej roku i inne) są wyższe niż kapitał własny. Taka sytuacja może ograniczyć możliwość zaciągania nowych kredytów oraz zagrażać płynności finansowej firmy.
NAJBARDZIEJ ZADŁUŻONE SPÓŁKI WG WSKAŹNIKA DŁUGOTERMINOWEGO ZADŁUŻENIA PO I KW. TEGO ROKU:
Spółka | Wskaźnik zadłużenia długoterminowego | Zobowiązania długoterminowe [tys. zł] |
Petrolinvest | 3,2 | 748414 |
Efekt | 2,36 | 78485 |
Mirbud | 2,32 | 97478 |
Grajewo | 1,79 | 870271 |
PEP | 1,61 | 330750 |
TVN | 1,61 | 2520615 |
PGF | 1,54 | 567934 |
CP Energia | 1,53 | 83928 |
Atlanta | 1,43 | 49375 |
Echo | 1,42 | 2408966 |
Źródło: Notoria Serwis, obliczenia własne
Spółek, które są w takiej właśnie sytuacji (wartość wskaźnika większa od 1) jest na GPW 30. To niewielka liczba, bo stanowi zaledwie nieco ponad 9 procent. Również średnia wartość wskaźnika zadłużenia długoterminowego to zaledwie 0,31. Generalizując można uznać że świadczy to o dobrej kondycji naszych spółek.
Jest też druga strona medalu. W rankingu najmniej zadłużonych długoterminowo spółek znalazły się te, które równocześnie przodują w rankingu długu ogólnego. Należą do nich np. Cash Flow czy Odlewnie. To również świadczy o pewnym ryzyku, że firmy nie potrafią przekształcić finansowania krótkoterminowego na długoterminowe. A zadłużenie długoterminowe jest przecież tańsze i bardziej korzystne dla firmy - od długu krótkoterminowego, który przecież już wkrótce będzie trzeba spłacić.
Paweł Satalecki | ![]() |
To wynik zestawienia Money.pl. Sprawdziliśmy zadłużenie spółek notowanych na głównym parkiecie GPW, wykluczając banki i towarzystwa ubezpieczeniowe, których zadłużenie liczy się inaczej niż pozostałych spółek.
Pod uwagę wzięliśmy dwa wskaźniki, które wykorzystywane są w analizie wskaźnikowej spółek, wskaźnik poziomu zadłużenia i zadłużenie długoterminowe.
Zadłużenie - w żadną stronę nie można przesadzać
Pierwszy - bardziej ogólny, to wskaźnik poziomu zadłużenia. Mierzy on stosunek zobowiązań spółki do jej aktywów. Im więc jest on wyższy (czyli zobowiązania rosną szybciej niż majątek firmy) tym spółka jest bardziej zadłużona, a co za tym idzie - bardziej ryzykowna dla potencjalnego inwestora.
Przyjmuje się, że wskaźnik zadłużenia ogólnego powinien mieścić się w przedziale 0,57-0,67. Średnia dla wszystkich badanych spółek to 0,47, co świadczy o relatywnie niskim zadłużeniu firm notowanych na giełdzie w Warszawie. Spośród przebadanych 332 spółek, które złożyły raport za I kw. 2009 r (tam gdzie było to możliwe wzięliśmy pod uwagę sprawozdania skonsolidowane), zaledwie 52 z nich mieszczą się w teoretycznie optymalnym przedziale.
NAJBARDZIEJ ZADŁUŻONE SPÓŁKI WG WSKAŹNIKA OGÓLNEGO ZADŁUŻENIA PO I KW. TEGO ROKU:
Spółka | Wskaźnik zadłużenia (zobowiązania/aktywa) | Zobowiązania [tys. zł] |
Atlantis | 5,35 | 1932 |
Odlewnie | 1,75 | 147098 |
Cash Flow | 0,93 | 27661 |
ZNTK Łapy | 0,92 | 34700 |
Hydrobudowa Polska | 0,87 | 1115482 |
Pronox | 0,86 | 225013 |
Torfarm | 0,85 | 988859 |
Paged | 0,83 | 272645 |
JW Construction | 0,83 | 1402140 |
Prosper | 0,82 | 472826 |
Źródło: Notoria Serwis, obliczenia własne
Najbardziej zadłużoną spółką według tego wskaźnika jest Atlantis, zajmujący się m.in. budownictwem i energią wiatrową. W I kwartale tego roku spółka nie wykazała przychodów i straciła na czysto 57 tys. złotych.
Warto zauważyć, że zbyt niski wskaźnik ogólnego zadłużenia również powinien dać do myślenia. Skoro spółka nie posiada żadnych zobowiązań - należy zadać pytanie z czego się utrzymuje? Dla inwestorów nie jest odkryciem, że ciężko jest prowadzić biznes w oparciu tylko i wyłącznie o środki własne. W takiej sytuacji może pojawić się wątpliwość, czy spółka działa nadal aktywnie. Jeśli nie, wynikiem tego może być niska wartość zadłużenia.
NAJMNIEJ ZADŁUŻONE SPÓŁKI WG WSKAŹNIKA OGÓLNEGO ZADŁUŻENIA PO I KW. TEGO ROKU:
Spółka | Wskaźnik zadłużenia (zobowiązania/aktywa) | Zobowiązania [tys. zł] |
IDMSA | 0 | 0 |
Jupiter | 0 | 1164 |
Eurofaktor | 0,1 | 705 |
PC Guard | 0,06 | 1130 |
Assecco Business Solutions | 0,07 | 19812 |
Skyline Investment | 0,08 | 3592 |
Lubawa | 0,1 | 6300 |
Elkop | 0,11 | 1671 |
MOJ | 0,11 | 4148 |
Best | 0,12 | 2921 |
Źródło: Notoria Serwis, obliczenia własne
Zadłużenie długoterminowe - tu też trzeba uważać
Drugi wskaźnik, który wzięliśmy pod uwagę to zadłużenie długoterminowe. Jego podłoże jest bardziej fundamentalne - mierzy on bowiem stosunek zobowiązań długoterminowych do kapitałów własnych. Jego budowa jest więc dosyć podobna do poprzedniego, jednak tu pod uwagę bierzemy długoterminowe zadłużenie spółki, czyli takie, którego termin spłaty przypada przynajmniej za 12 miesięcy.
Przyjmuje się, że wskaźnik ten powinien przybierać wartość 0,5. W praktyce jednak często pojawia się kłopot z utrzymaniem tak rygorystycznej normy.
Warto dokładnie przyglądać się spółkom, których wskaźnik zadłużenia długoterminowego jest większy niż 1 - innymi słowy długoterminowe długi spółki (obligacje, kredyty powyżej roku i inne) są wyższe niż kapitał własny. Taka sytuacja może ograniczyć możliwość zaciągania nowych kredytów oraz zagrażać płynności finansowej firmy.
NAJBARDZIEJ ZADŁUŻONE SPÓŁKI WG WSKAŹNIKA DŁUGOTERMINOWEGO ZADŁUŻENIA PO I KW. TEGO ROKU:
Spółka | Wskaźnik zadłużenia długoterminowego | Zobowiązania długoterminowe [tys. zł] |
Petrolinvest | 3,2 | 748414 |
Efekt | 2,36 | 78485 |
Mirbud | 2,32 | 97478 |
Grajewo | 1,79 | 870271 |
PEP | 1,61 | 330750 |
TVN | 1,61 | 2520615 |
PGF | 1,54 | 567934 |
CP Energia | 1,53 | 83928 |
Atlanta | 1,43 | 49375 |
Echo | 1,42 | 2408966 |
Źródło: Notoria Serwis, obliczenia własne
Spółek, które są w takiej właśnie sytuacji (wartość wskaźnika większa od 1) jest na GPW 30. To niewielka liczba, bo stanowi zaledwie nieco ponad 9 procent. Również średnia wartość wskaźnika zadłużenia długoterminowego to zaledwie 0,31. Generalizując można uznać że świadczy to o dobrej kondycji naszych spółek.
Jest też druga strona medalu. W rankingu najmniej zadłużonych długoterminowo spółek znalazły się te, które równocześnie przodują w rankingu długu ogólnego. Należą do nich np. Cash Flow czy Odlewnie. To również świadczy o pewnym ryzyku, że firmy nie potrafią przekształcić finansowania krótkoterminowego na długoterminowe. A zadłużenie długoterminowe jest przecież tańsze i bardziej korzystne dla firmy - od długu krótkoterminowego, który przecież już wkrótce będzie trzeba spłacić.
Paweł Satalecki | ![]() |
![]() |
![]() |
12,8 mld dol. aktywów (z czego 73 proc. stanowiły kredyty hipoteczne) oraz 8,6 mld dol. depozytów BankUnited Federalna Agencja Ubezpieczeń Depozytów (FDIC, na zdjęciu prezes agencji, Sheila C. Bair) sprzedała grupie firm inwestycyjnych.
Jak oświadczyła FDIC, zamknięcie mocno niedokapitalizowanego banku regionalnego było najtańszym rozwiązaniem, choć kosztowało ją aż 4,9 mld dol. To niemal tyle samo, ile FDIC wydała łącznie na likwidację 33 banków, które splajtowały wcześniej w tym roku.
BankUnited posiadał 86 placówek na południowo-wschodnim wybrzeżu Florydy. Dziś będą one normalnie funkcjonowały, choć już pod kontrolą nowego właściciela.
Wskutek nietrafionych kredytów, bank stracił w ubiegłym roku 1,2 mld dol. Tymczasem od grudnia do maja odsetek niespłacanych pożyczek wzrósł z 14 do 18 proc.
W ubiegłym roku w USA zbankrutowało 25 banków, a w pierwszych miesiącach tego roku już 34. Jednak wśród ubiegłorocznych ofiar kryzysu były także bardzo duże i znane instytucje, m.in. IndyMac (34 mld dol. aktywów) oraz Washingon Mutual (307 mld dol. aktywów), największy bank, jaki zbankrutował w historii USA.
Upadek 59 banków mocno uszczuplił zasoby kapitałowe FDIC. Aby je uzupełnić, agencja rozważa możliwość pobrania od instytucji finansowych jednorazowej opłaty w wysokości 0,20 dol. od każdych 100 dol. ubezpieczanych przez nią depozytów. Decyzja w tej sprawie ma zapaść jeszcze dziś.
(PAP)
12,8 mld dol. aktywów (z czego 73 proc. stanowiły kredyty hipoteczne) oraz 8,6 mld dol. depozytów BankUnited Federalna Agencja Ubezpieczeń Depozytów (FDIC, na zdjęciu prezes agencji, Sheila C. Bair) sprzedała grupie firm inwestycyjnych.
Jak oświadczyła FDIC, zamknięcie mocno niedokapitalizowanego banku regionalnego było najtańszym rozwiązaniem, choć kosztowało ją aż 4,9 mld dol. To niemal tyle samo, ile FDIC wydała łącznie na likwidację 33 banków, które splajtowały wcześniej w tym roku.
BankUnited posiadał 86 placówek na południowo-wschodnim wybrzeżu Florydy. Dziś będą one normalnie funkcjonowały, choć już pod kontrolą nowego właściciela.
Wskutek nietrafionych kredytów, bank stracił w ubiegłym roku 1,2 mld dol. Tymczasem od grudnia do maja odsetek niespłacanych pożyczek wzrósł z 14 do 18 proc.
W ubiegłym roku w USA zbankrutowało 25 banków, a w pierwszych miesiącach tego roku już 34. Jednak wśród ubiegłorocznych ofiar kryzysu były także bardzo duże i znane instytucje, m.in. IndyMac (34 mld dol. aktywów) oraz Washingon Mutual (307 mld dol. aktywów), największy bank, jaki zbankrutował w historii USA.
Upadek 59 banków mocno uszczuplił zasoby kapitałowe FDIC. Aby je uzupełnić, agencja rozważa możliwość pobrania od instytucji finansowych jednorazowej opłaty w wysokości 0,20 dol. od każdych 100 dol. ubezpieczanych przez nią depozytów. Decyzja w tej sprawie ma zapaść jeszcze dziś.
(PAP)
- Pierwszy kwartał 2009 roku charakteryzował się niższym obłożeniem, a w związku z tym niższymi przychodami hoteli Warimpexu. Przychody Grupy zmniejszyły się o 19 proc. z 18,2 mln EUR do 14,7 mln EUR w pierwszych trzech miesiącach roku obrotowego 2009 - napisano.
Spółka oczekuje ożywienia rynku nieruchomości.
- Coraz niższe stopy procentowe i wzrastające stopy zwrotu z nieruchomości w Europie Środkowej i Wschodniej sprawiają jednak, że zainteresowanie instytucjonalnych inwestorów nieruchomościami wzrasta. Jestem więc przekonany, że rynek transakcyjny dla nieruchomości zaskoczy znowu pod koniec 2009 roku - powiedział Franz Jurkowitsch, prezes Warimpexu.
W pierwszym kwartale EBIT grupy Warimpexu spadł do minus 7,3 mln euro wobec 6,9 mln euro rok wcześniej.
(PAP)
- Pierwszy kwartał 2009 roku charakteryzował się niższym obłożeniem, a w związku z tym niższymi przychodami hoteli Warimpexu. Przychody Grupy zmniejszyły się o 19 proc. z 18,2 mln EUR do 14,7 mln EUR w pierwszych trzech miesiącach roku obrotowego 2009 - napisano.
Spółka oczekuje ożywienia rynku nieruchomości.
- Coraz niższe stopy procentowe i wzrastające stopy zwrotu z nieruchomości w Europie Środkowej i Wschodniej sprawiają jednak, że zainteresowanie instytucjonalnych inwestorów nieruchomościami wzrasta. Jestem więc przekonany, że rynek transakcyjny dla nieruchomości zaskoczy znowu pod koniec 2009 roku - powiedział Franz Jurkowitsch, prezes Warimpexu.
W pierwszym kwartale EBIT grupy Warimpexu spadł do minus 7,3 mln euro wobec 6,9 mln euro rok wcześniej.
(PAP)
- Pierwszy kwartał 2009 roku charakteryzował się niższym obłożeniem, a w związku z tym niższymi przychodami hoteli Warimpexu. Przychody Grupy zmniejszyły się o 19 proc. z 18,2 mln EUR do 14,7 mln EUR w pierwszych trzech miesiącach roku obrotowego 2009 - napisano.
Spółka oczekuje ożywienia rynku nieruchomości.
- Coraz niższe stopy procentowe i wzrastające stopy zwrotu z nieruchomości w Europie Środkowej i Wschodniej sprawiają jednak, że zainteresowanie instytucjonalnych inwestorów nieruchomościami wzrasta. Jestem więc przekonany, że rynek transakcyjny dla nieruchomości zaskoczy znowu pod koniec 2009 roku - powiedział Franz Jurkowitsch, prezes Warimpexu.
W pierwszym kwartale EBIT grupy Warimpexu spadł do minus 7,3 mln euro wobec 6,9 mln euro rok wcześniej.
(PAP)
- Pierwszy kwartał 2009 roku charakteryzował się niższym obłożeniem, a w związku z tym niższymi przychodami hoteli Warimpexu. Przychody Grupy zmniejszyły się o 19 proc. z 18,2 mln EUR do 14,7 mln EUR w pierwszych trzech miesiącach roku obrotowego 2009 - napisano.
Spółka oczekuje ożywienia rynku nieruchomości.
- Coraz niższe stopy procentowe i wzrastające stopy zwrotu z nieruchomości w Europie Środkowej i Wschodniej sprawiają jednak, że zainteresowanie instytucjonalnych inwestorów nieruchomościami wzrasta. Jestem więc przekonany, że rynek transakcyjny dla nieruchomości zaskoczy znowu pod koniec 2009 roku - powiedział Franz Jurkowitsch, prezes Warimpexu.
W pierwszym kwartale EBIT grupy Warimpexu spadł do minus 7,3 mln euro wobec 6,9 mln euro rok wcześniej.
(PAP)
W większości przypadków firmy leasingowe refakturują usługę ubezpieczeniową, przyjmując tym samym stawkę właściwą dla tego rodzaju usług, czyli zwolnienie z VAT. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że praktyka ta została ostatnio zakwestionowana przez WSA we Wrocławiu w wyroku z dnia 8 grudnia 2008 r., sygn. akt I SA/Wr 881/08 przytaczanym w punkcie 2 niniejszego opracowania.
1. Usługa składająca się z kilku elementów - razem czy osobno?
Z jednej strony pamiętać należy, że w sytuacji gdy kilka świadczeń obejmuje z ekonomicznego punktu widzenia jedną usługę, powszechnie uznaje się, że usługa ta nie powinna być sztucznie dzielona dla celów podatkowych. Zdaniem większości organów podatkowych kwota należna powinna obejmować wszystkie elementy kosztów związanych ze świadczeniem przez podatnika danej usługi oraz inne elementy kształtujące w efekcie kwotę, którą sprzedawca żąda od nabywcy. Wyodrębnienie z usługi podstawowej poszczególnych jej elementów jako osobnych usług nie jest prawidłowe, jeżeli wszystkie one zmierzają do bezpośredniego zaspokojenia określonej potrzeby klienta.
Nie jest to jednak podejście jednolite. Uzasadniając swoje stanowisko organy podatkowe odwołują się również do przepisów unijnych.
Zgodnie z art. 28 dyrektywy 2006/112/WE Rady (wcześniej art. 6 (4) VI dyrektywy), w przypadku, w którym podatnik we własnym imieniu, lecz na rachunek innego podatnika bierze udział w świadczeniu usług, uznaje się, że podatnik sam nabył i wyświadczył te usługi. Uzupełnieniem tego przepisu jest art. 79 dyrektywy 2006/112/WE Rady (art. 11 (A) (3) (c) VI dyrektywy), zgodnie z którym do podstawy opodatkowania podatnik nie zalicza tych kwot (kosztów), które są mu zwracane przez zleceniodawcę, pod warunkiem że zostały one nabyte w imieniu klienta (zleceniodawcy) i na jego rachunek (czyli dokument potwierdzający poniesiony koszt opłaty np. administracyjnej musi być w tym przypadku wystawiony na nabywcę usługi).
Poza tym w art. 78 dyrektywy 2006/112/WE Rady (art. 11 (A) (2) VI dyrektywy) zawarty jest zapis, zgodnie z którym podstawa opodatkowania obejmuje:
a) podatki, cła, opłaty i podobne należności, z wyjątkiem samego VAT;
b) dodatkowe koszty, takie jak prowizje, koszty opakowania, transportu i ubezpieczenia, którymi dostawca obciąża nabywcę lub klienta.
Ten sam przepis zawiera również delegację, na mocy której państwa członkowskie mogą uznać za dodatkowe koszty również wydatki będące przedmiotem odrębnej umowy.
2. Refakturowanie kosztów ubezpieczenia w orzecznictwie
Jak widać z powyższego, przepisy polskiej ustawy o VAT nie są tak doprecyzowane jak unijne, dlatego też, zdaniem redakcji, stanowisko organów skarbowych prezentowane w przytaczanych w dalszej części artykułu wyjaśnieniach, aczkolwiek zbieżne z przepisami dyrektyw unijnych, nie jest wprost poparte przepisami ustawy.
Trzeci Urząd Skarbowy w Lublinie w postanowieniu z dnia 9 czerwca 2006 r., nr P-1/443-41/06 stwierdził, iż w przypadku umowy dzierżawy samochodu dopuszczalne jest refakturowanie towarzyszącej jej usługi ubezpieczenia tego pojazdu, pod warunkiem jednakże łącznego spełnienia dwóch warunków:
po pierwsze - zastrzeżenia w umowie dzierżawy odrębnego rozliczenia kosztów ubezpieczenia samochodu przez wynajmującego,
po drugie - uwzględnienia przez wynajmującego tej samej stawki podatku od towarów i usług lub zwolnienia od tego podatku, które były określone na fakturze wystawionej przez ubezpieczyciela.
W przypadku odsprzedaży zakupionych usług wykonanych przez osoby niebędące podatnikami VAT, refakturujący ma obowiązek naliczyć podatek od towarów i usług według stawki właściwej dla danej usługi zgodnie z Polską Klasyfikacją Wyrobów i Usług.
Zdaniem Urzędu, inaczej należy postąpić w przypadku takich kosztów jak podatek od środków transportowych (nie można go uznać za świadczenie usługi). Koszt ten nie jest związany z nabyciem usługi. Jako element ściśle związany z przedmiotem najmu stanowi on element kalkulacyjny opłaty za usługę dzierżawy. Podatek od środków transportowych niezależnie od tego, czy został wyodrębniony w umowie jako składnik czynszu z tytułu dzierżawy, czy też wyodrębniono go jako należność związaną z dzierżawą samochodu, stanowi składnik kwoty należnej z tytułu ww. usługi w rozumieniu art. 29 ust. 1 ustawy o podatku od towarów i usług.
Na temat refakturowania kosztów ubezpieczenia samochodu stanowiącego przedmiot umowy leasingu, wypowiadał się już Sąd Najwyższy, który w wyroku wydanym w dniu 15 października 1998 r., sygn. akt III ZP 8/1998 w składzie siedmiu sędziów orzekł, że istnieje możliwość refakturowania usług ubezpieczenia przy umowie leasingu samochodu, jednak przy spełnieniu warunku, iż leasingodawca osobno rozliczy koszty ubezpieczenia samochodu oraz zastosuje tę samą stawkę podatku VAT (lub zwolnienie), jakie określone było na fakturze wystawionej przez ubezpieczyciela.
W jednym z najnowszych wyroków w tej sprawie zapadło rozstrzygnięcie niekorzystne dla firm leasingowych. Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu w wyroku z dnia 8 grudnia 2008 r., sygn. akt I SA/Wr 881/08 orzekł, iż w przypadku świadczenia usługi leasingu wraz z ubezpieczeniem przedmiotu leasingu, mamy do czynienia z jedną usługą. W związku z tym do podstawy opodatkowania należy zaliczyć również koszty ubezpieczenia przedmiotu leasingu i do całej usługi zastosować jednakową stawkę podatku VAT - właściwą dla usługi głównej, czyli usługi leasingu. Nie ma zatem możliwości - zdaniem Sądu - odrębnego refakturowania usługi ubezpieczeniowej przy zastosowaniu zwolnienia z VAT.
W uzasadnieniu wyroku Sąd podkreślił, że ubezpieczenie jest ściśle związane z usługą leasingu. Bez usługi podstawowej, czyli usługi leasingu, świadczenie usługi ubezpieczenia przez leasingodawcę utraciłoby sens. Ubezpieczenie służy tylko zapewnieniu prawidłowego wykonania i skorzystania z usługi głównej.
Sąd uznał więc, że koszty ubezpieczenia powinny być elementem podstawy opodatkowania umowy leasingu, niezależnie od tego czy stanowią one element kalkulacyjny usługi leasingu, czy też umowa wyodrębnia koszty ubezpieczenia jako oddzielną kwotę.
3. Jednostkowy wyrok czy początek nowej linii orzeczniczej?
Powołany wyrok zaniepokoił wszystkie firmy leasingowe. Na jego podstawie można by uznać, że nie mają one możliwości refakturowania usług ubezpieczeniowych na leasingobiorcę, przy zastosowaniu wobec tych usług zwolnienia z VAT.
Faktem jest, że ustawa o VAT nie normuje wprost zasad refakturowania, ani też w ogóle zagadnieniem refakturowania się nie zajmuje. Jednak skoro praktyka pozwalała dotychczas na tego typu działanie, trudno uznać, że jest ono obecnie zabronione.
Tym bardziej że - jak wskazano w pkt 1 niniejszego opracowania - refakturowanie dopuszczają również przepisy dyrektywy.
Skoro zatem dyrektywa pozwala na refakturowanie niektórych usług, przy spełnieniu określonych warunków, to w przypadku gdy krajowe przepisy w ogóle nie regulują tej kwestii, można wprost opierać się na przepisach dyrektywy.
Ta sama dyrektywa zabrania jednak sztucznego dzielenia usługi na jej poszczególne elementy, nakazując łączne opodatkowanie danej usługi jako całości.
Trudno określić, kto w tym sporze ma ostatecznie rację i na ile przepisy podatkowe (które nie są w tym przypadku jasne i precyzyjne) mogą ingerować w cywilnoprawną zasadę swobody umów.
Na zakończenie warto podkreślić, że jest to - jak dotychczas - jednostkowy wyrok przemawiający na niekorzyść leasingodawców.W większości przypadków firmy leasingowe refakturują usługę ubezpieczeniową, przyjmując tym samym stawkę właściwą dla tego rodzaju usług, czyli zwolnienie z VAT. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że praktyka ta została ostatnio zakwestionowana przez WSA we Wrocławiu w wyroku z dnia 8 grudnia 2008 r., sygn. akt I SA/Wr 881/08 przytaczanym w punkcie 2 niniejszego opracowania.
1. Usługa składająca się z kilku elementów - razem czy osobno?
Z jednej strony pamiętać należy, że w sytuacji gdy kilka świadczeń obejmuje z ekonomicznego punktu widzenia jedną usługę, powszechnie uznaje się, że usługa ta nie powinna być sztucznie dzielona dla celów podatkowych. Zdaniem większości organów podatkowych kwota należna powinna obejmować wszystkie elementy kosztów związanych ze świadczeniem przez podatnika danej usługi oraz inne elementy kształtujące w efekcie kwotę, którą sprzedawca żąda od nabywcy. Wyodrębnienie z usługi podstawowej poszczególnych jej elementów jako osobnych usług nie jest prawidłowe, jeżeli wszystkie one zmierzają do bezpośredniego zaspokojenia określonej potrzeby klienta.
Nie jest to jednak podejście jednolite. Uzasadniając swoje stanowisko organy podatkowe odwołują się również do przepisów unijnych.
Zgodnie z art. 28 dyrektywy 2006/112/WE Rady (wcześniej art. 6 (4) VI dyrektywy), w przypadku, w którym podatnik we własnym imieniu, lecz na rachunek innego podatnika bierze udział w świadczeniu usług, uznaje się, że podatnik sam nabył i wyświadczył te usługi. Uzupełnieniem tego przepisu jest art. 79 dyrektywy 2006/112/WE Rady (art. 11 (A) (3) (c) VI dyrektywy), zgodnie z którym do podstawy opodatkowania podatnik nie zalicza tych kwot (kosztów), które są mu zwracane przez zleceniodawcę, pod warunkiem że zostały one nabyte w imieniu klienta (zleceniodawcy) i na jego rachunek (czyli dokument potwierdzający poniesiony koszt opłaty np. administracyjnej musi być w tym przypadku wystawiony na nabywcę usługi).
Poza tym w art. 78 dyrektywy 2006/112/WE Rady (art. 11 (A) (2) VI dyrektywy) zawarty jest zapis, zgodnie z którym podstawa opodatkowania obejmuje:
a) podatki, cła, opłaty i podobne należności, z wyjątkiem samego VAT;
b) dodatkowe koszty, takie jak prowizje, koszty opakowania, transportu i ubezpieczenia, którymi dostawca obciąża nabywcę lub klienta.
Ten sam przepis zawiera również delegację, na mocy której państwa członkowskie mogą uznać za dodatkowe koszty również wydatki będące przedmiotem odrębnej umowy.
2. Refakturowanie kosztów ubezpieczenia w orzecznictwie
Jak widać z powyższego, przepisy polskiej ustawy o VAT nie są tak doprecyzowane jak unijne, dlatego też, zdaniem redakcji, stanowisko organów skarbowych prezentowane w przytaczanych w dalszej części artykułu wyjaśnieniach, aczkolwiek zbieżne z przepisami dyrektyw unijnych, nie jest wprost poparte przepisami ustawy.
Trzeci Urząd Skarbowy w Lublinie w postanowieniu z dnia 9 czerwca 2006 r., nr P-1/443-41/06 stwierdził, iż w przypadku umowy dzierżawy samochodu dopuszczalne jest refakturowanie towarzyszącej jej usługi ubezpieczenia tego pojazdu, pod warunkiem jednakże łącznego spełnienia dwóch warunków:
po pierwsze - zastrzeżenia w umowie dzierżawy odrębnego rozliczenia kosztów ubezpieczenia samochodu przez wynajmującego,
po drugie - uwzględnienia przez wynajmującego tej samej stawki podatku od towarów i usług lub zwolnienia od tego podatku, które były określone na fakturze wystawionej przez ubezpieczyciela.
W przypadku odsprzedaży zakupionych usług wykonanych przez osoby niebędące podatnikami VAT, refakturujący ma obowiązek naliczyć podatek od towarów i usług według stawki właściwej dla danej usługi zgodnie z Polską Klasyfikacją Wyrobów i Usług.
Zdaniem Urzędu, inaczej należy postąpić w przypadku takich kosztów jak podatek od środków transportowych (nie można go uznać za świadczenie usługi). Koszt ten nie jest związany z nabyciem usługi. Jako element ściśle związany z przedmiotem najmu stanowi on element kalkulacyjny opłaty za usługę dzierżawy. Podatek od środków transportowych niezależnie od tego, czy został wyodrębniony w umowie jako składnik czynszu z tytułu dzierżawy, czy też wyodrębniono go jako należność związaną z dzierżawą samochodu, stanowi składnik kwoty należnej z tytułu ww. usługi w rozumieniu art. 29 ust. 1 ustawy o podatku od towarów i usług.
Na temat refakturowania kosztów ubezpieczenia samochodu stanowiącego przedmiot umowy leasingu, wypowiadał się już Sąd Najwyższy, który w wyroku wydanym w dniu 15 października 1998 r., sygn. akt III ZP 8/1998 w składzie siedmiu sędziów orzekł, że istnieje możliwość refakturowania usług ubezpieczenia przy umowie leasingu samochodu, jednak przy spełnieniu warunku, iż leasingodawca osobno rozliczy koszty ubezpieczenia samochodu oraz zastosuje tę samą stawkę podatku VAT (lub zwolnienie), jakie określone było na fakturze wystawionej przez ubezpieczyciela.
W jednym z najnowszych wyroków w tej sprawie zapadło rozstrzygnięcie niekorzystne dla firm leasingowych. Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu w wyroku z dnia 8 grudnia 2008 r., sygn. akt I SA/Wr 881/08 orzekł, iż w przypadku świadczenia usługi leasingu wraz z ubezpieczeniem przedmiotu leasingu, mamy do czynienia z jedną usługą. W związku z tym do podstawy opodatkowania należy zaliczyć również koszty ubezpieczenia przedmiotu leasingu i do całej usługi zastosować jednakową stawkę podatku VAT - właściwą dla usługi głównej, czyli usługi leasingu. Nie ma zatem możliwości - zdaniem Sądu - odrębnego refakturowania usługi ubezpieczeniowej przy zastosowaniu zwolnienia z VAT.
W uzasadnieniu wyroku Sąd podkreślił, że ubezpieczenie jest ściśle związane z usługą leasingu. Bez usługi podstawowej, czyli usługi leasingu, świadczenie usługi ubezpieczenia przez leasingodawcę utraciłoby sens. Ubezpieczenie służy tylko zapewnieniu prawidłowego wykonania i skorzystania z usługi głównej.
Sąd uznał więc, że koszty ubezpieczenia powinny być elementem podstawy opodatkowania umowy leasingu, niezależnie od tego czy stanowią one element kalkulacyjny usługi leasingu, czy też umowa wyodrębnia koszty ubezpieczenia jako oddzielną kwotę.
3. Jednostkowy wyrok czy początek nowej linii orzeczniczej?
Powołany wyrok zaniepokoił wszystkie firmy leasingowe. Na jego podstawie można by uznać, że nie mają one możliwości refakturowania usług ubezpieczeniowych na leasingobiorcę, przy zastosowaniu wobec tych usług zwolnienia z VAT.
Faktem jest, że ustawa o VAT nie normuje wprost zasad refakturowania, ani też w ogóle zagadnieniem refakturowania się nie zajmuje. Jednak skoro praktyka pozwalała dotychczas na tego typu działanie, trudno uznać, że jest ono obecnie zabronione.
Tym bardziej że - jak wskazano w pkt 1 niniejszego opracowania - refakturowanie dopuszczają również przepisy dyrektywy.
Skoro zatem dyrektywa pozwala na refakturowanie niektórych usług, przy spełnieniu określonych warunków, to w przypadku gdy krajowe przepisy w ogóle nie regulują tej kwestii, można wprost opierać się na przepisach dyrektywy.
Ta sama dyrektywa zabrania jednak sztucznego dzielenia usługi na jej poszczególne elementy, nakazując łączne opodatkowanie danej usługi jako całości.
Trudno określić, kto w tym sporze ma ostatecznie rację i na ile przepisy podatkowe (które nie są w tym przypadku jasne i precyzyjne) mogą ingerować w cywilnoprawną zasadę swobody umów.
Na zakończenie warto podkreślić, że jest to - jak dotychczas - jednostkowy wyrok przemawiający na niekorzyść leasingodawców.Co z rynkiem nieruchomości? Czy Państwo powinno go wspierać? Czy wystarczą tylko działania regulacyjne i kontrolne? Czy może potrzebne są jeszcze inne mechanizmy? A co z mieszkaniami? Czy państwo powinno pomagać w tym zakresie?
Mieszkanie jest zbyt ważne w życiu obywateli, by mogło pozostawać wyłącznie w sferze indywidualnych zainteresowań. Państwo absolutnie nie powinno przejmować na siebie obowiązku dostarczania mieszkań. Musi jednak mieć ogólną koncepcję rozwoju mieszkalnictwa w kraju, która z kolei będzie pomocna w tworzeniu szczegółowych programów mieszkaniowych dla gmin, czyli jednostek, które są najbliżej swoich mieszkańców i najlepiej potrafią rozpoznać ich potrzeby. Takiej koncepcji właściwie nigdy u nas nie było. Część gmin ma co prawda swoje programy mieszkaniowe, ale ile z nich rzeczywiście realizowanych jest zgodnie z planem? I na ile zaspokajane są potrzeby mieszkańców?
Na lokalnym rynku mieszkaniowym działa wiele podmiotów, które w sposób bezpośredni bądź pośredni zaangażowane są w "politykę mieszkaniową", ale to gmina jest jednostką, która powinna mieć wgląd w ogólną sytuację mieszkaniową i koordynować działalność innych podmiotów związanych z mieszkalnictwem. Efekty w skali całego kraju będą jednak widoczne wówczas, gdy każda gmina przygotuje odpowiedni dla swoich warunków program, który będzie nawiązywał do ogólnej polityki mieszkaniowej państwa. Na razie w polityce mieszkaniowej, jak i w innych z resztą dziedzinach, brakuje spójnych, przemyślanych i kompleksowych rozwiązań. A to uniemożliwia prawidłowy rozwój rynku w dłuższej perspektywie czasowej.
Na początku maja br. w Warszawie odbyła się organizowana przez Stowarzyszenie Architektów Polskich i Narodowe Centrum Kultury konferencja, podczas której zaprezentowany został projekt dokumentu "Polska Polityka Architektoniczna. Polityka jakości krajobrazu, przestrzeni publicznej, architektury". Przedstawiono w nim krytyczny stan polskiej przestrzeni, którego przejawem są m.in.: niespójne kształtowanie przestrzeni centrów miejskich, substandard urbanistyczny wielu nowo wznoszonych budynków osiedli mieszkaniowych, bezładna ekspansja stref podmiejskich czy brzydota znacznej części zabudowy terenów podmiejskich i wiejskich. Wytknięto brak spójności i konsekwencji oraz profesjonalizmu w działaniu polskiego systemu zarządzania przestrzenią. Podkreślono także, że na znacznej części zurbanizowanych obszarów nie ma skoordynowanego planowania przestrzennego, a ten jest niezbędny w procesie inwestycyjnym. Barier na rynku nieruchomości jest dużo i są one dostrzegane przez różne grupy podmiotów. Wciąż jednak brakuje pomysłów i determinacji w ich pokonywaniu.
Dla prawidłowego rozwoju rynku nieruchomości konieczne jest stworzenie przemyślanych i co najważniejsze spójnych ram prawnych, uporządkowanie informacji o stanie prawnym nieruchomości (niestety są z tym problemy) oraz uświadomienie sobie, jak ważne jest otoczenie, w którym żyjemy na co dzień. Państwo ma w tym zakresie wiele do zrobienia - potrzeba bowiem jeszcze wielu rozwiązań usprawniających polski rynek nieruchomości. Wtedy podmioty z nim związane będą mogły lepiej i sprawniej funkcjonować, a ingerencja państwa będzie mogła być zdecydowanie mniejsza.
Małgorzata Kędzierska
Analityk rynku nieruchomości
Co z rynkiem nieruchomości? Czy Państwo powinno go wspierać? Czy wystarczą tylko działania regulacyjne i kontrolne? Czy może potrzebne są jeszcze inne mechanizmy? A co z mieszkaniami? Czy państwo powinno pomagać w tym zakresie?
Mieszkanie jest zbyt ważne w życiu obywateli, by mogło pozostawać wyłącznie w sferze indywidualnych zainteresowań. Państwo absolutnie nie powinno przejmować na siebie obowiązku dostarczania mieszkań. Musi jednak mieć ogólną koncepcję rozwoju mieszkalnictwa w kraju, która z kolei będzie pomocna w tworzeniu szczegółowych programów mieszkaniowych dla gmin, czyli jednostek, które są najbliżej swoich mieszkańców i najlepiej potrafią rozpoznać ich potrzeby. Takiej koncepcji właściwie nigdy u nas nie było. Część gmin ma co prawda swoje programy mieszkaniowe, ale ile z nich rzeczywiście realizowanych jest zgodnie z planem? I na ile zaspokajane są potrzeby mieszkańców?
Na lokalnym rynku mieszkaniowym działa wiele podmiotów, które w sposób bezpośredni bądź pośredni zaangażowane są w "politykę mieszkaniową", ale to gmina jest jednostką, która powinna mieć wgląd w ogólną sytuację mieszkaniową i koordynować działalność innych podmiotów związanych z mieszkalnictwem. Efekty w skali całego kraju będą jednak widoczne wówczas, gdy każda gmina przygotuje odpowiedni dla swoich warunków program, który będzie nawiązywał do ogólnej polityki mieszkaniowej państwa. Na razie w polityce mieszkaniowej, jak i w innych z resztą dziedzinach, brakuje spójnych, przemyślanych i kompleksowych rozwiązań. A to uniemożliwia prawidłowy rozwój rynku w dłuższej perspektywie czasowej.
Na początku maja br. w Warszawie odbyła się organizowana przez Stowarzyszenie Architektów Polskich i Narodowe Centrum Kultury konferencja, podczas której zaprezentowany został projekt dokumentu "Polska Polityka Architektoniczna. Polityka jakości krajobrazu, przestrzeni publicznej, architektury". Przedstawiono w nim krytyczny stan polskiej przestrzeni, którego przejawem są m.in.: niespójne kształtowanie przestrzeni centrów miejskich, substandard urbanistyczny wielu nowo wznoszonych budynków osiedli mieszkaniowych, bezładna ekspansja stref podmiejskich czy brzydota znacznej części zabudowy terenów podmiejskich i wiejskich. Wytknięto brak spójności i konsekwencji oraz profesjonalizmu w działaniu polskiego systemu zarządzania przestrzenią. Podkreślono także, że na znacznej części zurbanizowanych obszarów nie ma skoordynowanego planowania przestrzennego, a ten jest niezbędny w procesie inwestycyjnym. Barier na rynku nieruchomości jest dużo i są one dostrzegane przez różne grupy podmiotów. Wciąż jednak brakuje pomysłów i determinacji w ich pokonywaniu.
Dla prawidłowego rozwoju rynku nieruchomości konieczne jest stworzenie przemyślanych i co najważniejsze spójnych ram prawnych, uporządkowanie informacji o stanie prawnym nieruchomości (niestety są z tym problemy) oraz uświadomienie sobie, jak ważne jest otoczenie, w którym żyjemy na co dzień. Państwo ma w tym zakresie wiele do zrobienia - potrzeba bowiem jeszcze wielu rozwiązań usprawniających polski rynek nieruchomości. Wtedy podmioty z nim związane będą mogły lepiej i sprawniej funkcjonować, a ingerencja państwa będzie mogła być zdecydowanie mniejsza.
Małgorzata Kędzierska
Analityk rynku nieruchomości
Szybko przybywa należności zagrożonych W końcu kwietnia wartość należności zagrożonych w portfelach banków była o 12,8 proc. większa niż rok wcześniej – wynika z danych NBP. Największy udział w przyroście miały należności „poniżej standardu”, gdzie termin opóźnienia w spłacie przekracza miesiąc, ale jest mniejszy niż trzy miesiące. To oznacza, że cały czas przybywa klientów, którzy mają problemy z terminowym wywiązywaniem się z zobowiązań wobec banków. Takie przypadki zdarzają się i w czasie najlepszej koniunktury – wówczas jednak bardzo wolno powiększają się należności „wątpliwe”, gdzie opóźnienia w spłacie dochodzą do pół roku. Teraz jest inaczej: w kwietniu ich wartość była o 4 mld zł większa niż rok wcześniej. Do niedawna banki ograniczały udział złych kredytów, pozbywając się należności straconych – gdzie opóźnienia przekraczają pół roku. W ostatnich miesiącach i ta kategoria – która najmocniej obciąża wyniki, bo wymaga tworzenia pełnych rezerw – zaczęła jednak rosnąć. |
Szybko przybywa należności zagrożonych W końcu kwietnia wartość należności zagrożonych w portfelach banków była o 12,8 proc. większa niż rok wcześniej – wynika z danych NBP. Największy udział w przyroście miały należności „poniżej standardu”, gdzie termin opóźnienia w spłacie przekracza miesiąc, ale jest mniejszy niż trzy miesiące. To oznacza, że cały czas przybywa klientów, którzy mają problemy z terminowym wywiązywaniem się z zobowiązań wobec banków. Takie przypadki zdarzają się i w czasie najlepszej koniunktury – wówczas jednak bardzo wolno powiększają się należności „wątpliwe”, gdzie opóźnienia w spłacie dochodzą do pół roku. Teraz jest inaczej: w kwietniu ich wartość była o 4 mld zł większa niż rok wcześniej. Do niedawna banki ograniczały udział złych kredytów, pozbywając się należności straconych – gdzie opóźnienia przekraczają pół roku. W ostatnich miesiącach i ta kategoria – która najmocniej obciąża wyniki, bo wymaga tworzenia pełnych rezerw – zaczęła jednak rosnąć. |
Wąskie gardła
Z badania Intrum Justitia wynika, że odpisy na utracone płatności w Polsce, to średnio 3 proc. całkowitej sprzedaży (wobec 2,9 proc. rok temu). Przekłada się to na 6,4 mld euro (około 28 mld zł) strat.
- Jest to wartość dodatkowego impulsu wzrostowego, który polska gospodarka po prostu traci. Wyeliminowanie go całkowicie jest niemożliwe, ale uważam że ograniczenie opóźnień, np. o połowę, byłoby wykonalne, a to oznaczałoby odzyskanie około 15 mld zł - wskazuje Bogusław Skuza, dyrektor generalny Intrum Justitia.
Dodaje, że w szacunkach Intrum Justitia uwzględniono potencjał gospodarczy kraju w postaci PKB oraz wartość dokonywanych odpisów. 85 proc. ankietowanych to firmy zatrudniające do 250 osób, czyli stanowiące krwioobieg gospodarki.
Badanie wskazuje, że znacznie pogorszyła się struktura należności w polskiej gospodarce. Należności starsze niż 90 dni wzrosły do 17 proc. wszystkich wobec 11 proc. rok temu.
źródło: Intrum Justitia
- Należności starsze niż 90 dni tak naprawdę można traktować jako utracone. Ich znaczący wzrost w porównaniu rok do roku jest bardzo niepokojącym sygnałem - zaznacza Jakub Leja, dyrektor sprzedaży Intrum Justitia.
Państwo płaci, jak chce
Wartość opóźnień w płatnościach władz publicznych sięga w Polsce 2,2 mld euro (około 10 mld zł). Jeszcze na początku 2008 średnie opóźnienia w regulowaniu zobowiązań przez ten sektor wynosił 20 dni. Obecnie jest to już 24 dni opóźnienia.
W efekcie sektor publiczny opóźnił płatności jeszcze bardziej niż dotknięty kryzysem sektor komercyjny. Chodzi tu o wszelkiego rodzaju usługi, dostawy, czy realizację kontraktów od instytucji rządowych po jednostki samorządu terytorialnego.
- W obliczu pogorszenia koniunktury gospodarczej tradycyjny bezwład administracyjny daje o sobie znać bardzo zdecydowanie. Ogrom procedur i brak zrozumienia, że dla małych i średnich firm te płatności to być albo nie być, przyczyniają się do powiększenia złych długów - wskazuje Jakub Leja.
Jak wskazuje dyrektor Intrum Justitia, w Skandynawii istnieją kary i opłaty administracyjne za opóźnienia w płatnościach. Tymczasem w Polsce firma, aby odzyskać swoje należności musi wynająć firmę windykacyjną, która bierze swoją prowizję. W efekcie to wierzyciel, a nie dłużnik jest narażony na
- Usprawnienie procedur płatności i zrzucenie dodatkowego ryzyka na niewiarygodnego wierzyciela spowodowałoby, że gospodarka zostałaby zasilona dodatkowymi miliardami złotych. Same firmy mogą ograniczyć swoje ryzyko z tego tytuły szukając wiarygodnych, klientów którzy dadzą firmie zysk, zamiast niespłaconych długów - zaznacza Jakub Leja.
Sebastian Gawłowski | ![]() |
Wąskie gardła
Z badania Intrum Justitia wynika, że odpisy na utracone płatności w Polsce, to średnio 3 proc. całkowitej sprzedaży (wobec 2,9 proc. rok temu). Przekłada się to na 6,4 mld euro (około 28 mld zł) strat.
- Jest to wartość dodatkowego impulsu wzrostowego, który polska gospodarka po prostu traci. Wyeliminowanie go całkowicie jest niemożliwe, ale uważam że ograniczenie opóźnień, np. o połowę, byłoby wykonalne, a to oznaczałoby odzyskanie około 15 mld zł - wskazuje Bogusław Skuza, dyrektor generalny Intrum Justitia.
Dodaje, że w szacunkach Intrum Justitia uwzględniono potencjał gospodarczy kraju w postaci PKB oraz wartość dokonywanych odpisów. 85 proc. ankietowanych to firmy zatrudniające do 250 osób, czyli stanowiące krwioobieg gospodarki.
Badanie wskazuje, że znacznie pogorszyła się struktura należności w polskiej gospodarce. Należności starsze niż 90 dni wzrosły do 17 proc. wszystkich wobec 11 proc. rok temu.
źródło: Intrum Justitia
- Należności starsze niż 90 dni tak naprawdę można traktować jako utracone. Ich znaczący wzrost w porównaniu rok do roku jest bardzo niepokojącym sygnałem - zaznacza Jakub Leja, dyrektor sprzedaży Intrum Justitia.
Państwo płaci, jak chce
Wartość opóźnień w płatnościach władz publicznych sięga w Polsce 2,2 mld euro (około 10 mld zł). Jeszcze na początku 2008 średnie opóźnienia w regulowaniu zobowiązań przez ten sektor wynosił 20 dni. Obecnie jest to już 24 dni opóźnienia.
W efekcie sektor publiczny opóźnił płatności jeszcze bardziej niż dotknięty kryzysem sektor komercyjny. Chodzi tu o wszelkiego rodzaju usługi, dostawy, czy realizację kontraktów od instytucji rządowych po jednostki samorządu terytorialnego.
- W obliczu pogorszenia koniunktury gospodarczej tradycyjny bezwład administracyjny daje o sobie znać bardzo zdecydowanie. Ogrom procedur i brak zrozumienia, że dla małych i średnich firm te płatności to być albo nie być, przyczyniają się do powiększenia złych długów - wskazuje Jakub Leja.
Jak wskazuje dyrektor Intrum Justitia, w Skandynawii istnieją kary i opłaty administracyjne za opóźnienia w płatnościach. Tymczasem w Polsce firma, aby odzyskać swoje należności musi wynająć firmę windykacyjną, która bierze swoją prowizję. W efekcie to wierzyciel, a nie dłużnik jest narażony na
- Usprawnienie procedur płatności i zrzucenie dodatkowego ryzyka na niewiarygodnego wierzyciela spowodowałoby, że gospodarka zostałaby zasilona dodatkowymi miliardami złotych. Same firmy mogą ograniczyć swoje ryzyko z tego tytuły szukając wiarygodnych, klientów którzy dadzą firmie zysk, zamiast niespłaconych długów - zaznacza Jakub Leja.
Sebastian Gawłowski | ![]() |
Małgorzata Kędzierska
Analityk Rynku Nieruchomości
Wynajem.pl
Małgorzata Kędzierska
Analityk Rynku Nieruchomości
Wynajem.pl
Zdaniem autorów przyczyną takiego stanu rzeczy jest słabsza kondycja sektora bankowego w Polsce, a także obawa przed jej pogorszeniem.
Banki uciekają od hipotek
W tej sytuacji tylko pięć na czternaście ankietowanych banków zwiększyło sprzedaż kredytów w porównaniu do I kw. 2008 r. i w każdym przypadku dotyczyło to banków prowadzących wcześniej konserwatywną politykę udzielania kredytów walutowych.
Przy równoczesnym spadku cen nieruchomości oraz wzrostu wymagań dotyczących wkładu własnego, przełożyło się to na obniżenie w ciągu roku przeciętnej wartości kredytu hipotecznego o ponad 7 proc. do ok. 175 tys. złotych.
Waluty w odwrocie
W I kwartale zaobserwowano znaczny spadek liczby udzielonych kredytów walutowych. W pierwszych trzech miesiącach 2009 roku stanowiły one 28,5 proc. portfela kredytowego, podczas gdy przed rokiem trzy na cztery kredyty nominowane były w walutach.
Według autorów raportu przyczyną odwrotu od kredytów walutowych są kłopoty z pozyskaniem finansowania w walutach obcych oraz marże, które znacząco wzrosły w ostatnich miesiącach. Ponadto wielu klientów dostrzegło ryzyko kursowe jakie wiąże się z zaciąganiem tego rodzaju zobowiązań.
Hitem jest Rodzina na Swoim
Jak wynika z raportu popularność zyskują natomiast kredyty preferencyjne w ramach programu Rodzina na Swoim (państwo przez osiem lat spłaca połowę odsetek). Obecnie już prawie co dziewiąty kredyt hipoteczny (10,7 proc.) zaciągany jest w ramach tego rozwiązania, a liczba udzielonych kredytów w ankietowanych bankach wzrosła o 150 proc. w porównaniu do stanu sprzed roku.
Zdaniem autorów przyczyną takiego stanu rzeczy jest słabsza kondycja sektora bankowego w Polsce, a także obawa przed jej pogorszeniem.
Banki uciekają od hipotek
W tej sytuacji tylko pięć na czternaście ankietowanych banków zwiększyło sprzedaż kredytów w porównaniu do I kw. 2008 r. i w każdym przypadku dotyczyło to banków prowadzących wcześniej konserwatywną politykę udzielania kredytów walutowych.
Przy równoczesnym spadku cen nieruchomości oraz wzrostu wymagań dotyczących wkładu własnego, przełożyło się to na obniżenie w ciągu roku przeciętnej wartości kredytu hipotecznego o ponad 7 proc. do ok. 175 tys. złotych.
Waluty w odwrocie
W I kwartale zaobserwowano znaczny spadek liczby udzielonych kredytów walutowych. W pierwszych trzech miesiącach 2009 roku stanowiły one 28,5 proc. portfela kredytowego, podczas gdy przed rokiem trzy na cztery kredyty nominowane były w walutach.
Według autorów raportu przyczyną odwrotu od kredytów walutowych są kłopoty z pozyskaniem finansowania w walutach obcych oraz marże, które znacząco wzrosły w ostatnich miesiącach. Ponadto wielu klientów dostrzegło ryzyko kursowe jakie wiąże się z zaciąganiem tego rodzaju zobowiązań.
Hitem jest Rodzina na Swoim
Jak wynika z raportu popularność zyskują natomiast kredyty preferencyjne w ramach programu Rodzina na Swoim (państwo przez osiem lat spłaca połowę odsetek). Obecnie już prawie co dziewiąty kredyt hipoteczny (10,7 proc.) zaciągany jest w ramach tego rozwiązania, a liczba udzielonych kredytów w ankietowanych bankach wzrosła o 150 proc. w porównaniu do stanu sprzed roku.
Na rynku są małe firmy, które od dłuższego czasu nie miały żadnych transakcji sprzedaży nieruchomości - mówi Janusz Schmidt z Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.
Według danych Ogólnopolskiego Systemu Wielokrotnego Oferowania Nieruchomości MLS w tej chwili liczba transakcji na rynku wtórnym nieruchomości jest pięć razy mniejsza niż przed kryzysem.
Nieliczne transakcje
- W porównaniu z 2007 rokiem liczba transakcji na rynku spadła o 80-85 proc. - potwierdza Jerzy Sobański z agencji Akces.
- Według mnie w ostatnim roku liczba transakcji spadła o 50 proc - szacuje z kolei Joanna Iwanowska z Polanowscy Real Esteta Consultants.
To musiało wpłynąć na sytuację agencji pośrednictwa nieruchomości, które muszą ciąć koszty. Dlatego coraz częściej pracownicy agencji są zatrudniani na niepełny etat lub proponuje się im samozatrudnienie. Czasem też dochodzi do zwolnień.
- Znam firmy, które zwolniły nawet połowę pracowników. U nas zwolnienia objęły 10-15 proc. pracowników, ale musieliśmy zamknąć pięć z 20 naszych biur - nie ukrywa Jerzy Sobański.
Mniej na reklamę
Aby ograniczyć koszty, pośrednicy zdecydowanie zmniejszyli też nakłady na reklamę. Przedstawiciel jednej z agencji nieoficjalnie przyznał, że o ile w poprzednich latach pośrednik wydawał rocznie na reklamę prasową 1 mln zł, o tyle w tym roku musi na to wystarczyć kwota 30 tys. zł. W lepszej sytuacji są oczywiście duże agencje nieruchomości.
- Wielkie firmy zawsze dają sobie radę, bo mają większe rezerwy finansowe. Często przechwytują klientów mniejszych firm - mówi Janusz Schmidt.
- Od marca zyski powróciły, bo rynek transakcji powoli rośnie - mówi Joanna Iwanowska.
- Od lutego mamy nawet więcej transakcji niż w ubiegłym roku, ale sprzedajemy głównie mieszkania w cenach do 300 tys. złotych, czyli dwa razy tańsze niż przed rokiem - dodaje Mariusz Kania, prezes Metrohouse.
Kupujący nie płaci prowizji
Przychody firmy są więc mniejsze. Zmniejszyły się też marże za pośrednictwo. O ile sprzedający nadal musi zwyczajowo płacić pośrednikowi 2,9 proc. wartości nieruchomości, o tyle kupujący jest najczęściej z tej opłaty zwolniony (często jest to efekt negocjacji).
- W tej chwili 3/4 transakcji kupna na rynku nieruchomości to transakcje gotówkowe, bez kredytu bankowego, o który jest bardzo trudno - mówi Mariusz Kania. Właśnie dlatego niektóre mieszkania są w ofertach pośredników po kilka miesięcy.
Wiele zależy jednak od wartości mieszkania. Trudno zbywalne są mieszkania duże i drogie. Mniejsze lokale mogą liczyć na to, że szybciej znajdą nabywcę.
- Średni czas, w którym oferta przestaje być aktualna, jest teraz dłuższy o ponad 43 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem - mówi Marta Kosińska z portalu szybko.pl.
Podobnie jest w bazach danych typowych agencji nieruchomości.
- W Polanowskim przy rozsądnie ustawionej cenie mieszkanie sprzedaje się zwykle w ciągu dwóch, sześciu miesięcy - mówi Joanna Iwanowska.
Niektórzy uważają, że można sprzedać mieszkanie szybciej, ale dotyczy to tzw. okazji, czyli mieszkań, których właściciel jest zdesperowany i gotowy sprzedać je poniżej cen rynkowych.
Najem - sposób na przetrwanie
- Można sprzedać mieszkanie w ciągu trzech, czterech tygodni. To musi być jednak cena bez zakładki na negocjacje czy testowanie rynku - mówi Mariusz Kania.
W praktyce cena dobrze skalkulowana oznacza, że powinna być ona niska. Wielu sprzedawców nie chce jednak słyszeć o obniżeniu ceny. Dlatego w bazach danych są oferty czekające na nabywców prawie rok.
Wszyscy podkreślają, że pośrednicy żyją teraz z najmu.
- Obroty z najmu wzrosły nam o100 proc. W tej chwili już 20 proc. naszych obrotów to najem - mówi Mariusz Kania.
- Dla nas najem to 30 proc. przychodów i 70 proc. wszystkich transakcji - dodaje Joanna Iwanowska.
Jednak najem jedynie łagodzi skutki kryzysu.
- Nie jest to sposób na rozwój firmy, ale jedynie na przetrwanie - twierdzi Janusz Schmidt.
Roman Grzyb
interia.pl
Na rynku są małe firmy, które od dłuższego czasu nie miały żadnych transakcji sprzedaży nieruchomości - mówi Janusz Schmidt z Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.
Według danych Ogólnopolskiego Systemu Wielokrotnego Oferowania Nieruchomości MLS w tej chwili liczba transakcji na rynku wtórnym nieruchomości jest pięć razy mniejsza niż przed kryzysem.
Nieliczne transakcje
- W porównaniu z 2007 rokiem liczba transakcji na rynku spadła o 80-85 proc. - potwierdza Jerzy Sobański z agencji Akces.
- Według mnie w ostatnim roku liczba transakcji spadła o 50 proc - szacuje z kolei Joanna Iwanowska z Polanowscy Real Esteta Consultants.
To musiało wpłynąć na sytuację agencji pośrednictwa nieruchomości, które muszą ciąć koszty. Dlatego coraz częściej pracownicy agencji są zatrudniani na niepełny etat lub proponuje się im samozatrudnienie. Czasem też dochodzi do zwolnień.
- Znam firmy, które zwolniły nawet połowę pracowników. U nas zwolnienia objęły 10-15 proc. pracowników, ale musieliśmy zamknąć pięć z 20 naszych biur - nie ukrywa Jerzy Sobański.
Mniej na reklamę
Aby ograniczyć koszty, pośrednicy zdecydowanie zmniejszyli też nakłady na reklamę. Przedstawiciel jednej z agencji nieoficjalnie przyznał, że o ile w poprzednich latach pośrednik wydawał rocznie na reklamę prasową 1 mln zł, o tyle w tym roku musi na to wystarczyć kwota 30 tys. zł. W lepszej sytuacji są oczywiście duże agencje nieruchomości.
- Wielkie firmy zawsze dają sobie radę, bo mają większe rezerwy finansowe. Często przechwytują klientów mniejszych firm - mówi Janusz Schmidt.
- Od marca zyski powróciły, bo rynek transakcji powoli rośnie - mówi Joanna Iwanowska.
- Od lutego mamy nawet więcej transakcji niż w ubiegłym roku, ale sprzedajemy głównie mieszkania w cenach do 300 tys. złotych, czyli dwa razy tańsze niż przed rokiem - dodaje Mariusz Kania, prezes Metrohouse.
Kupujący nie płaci prowizji
Przychody firmy są więc mniejsze. Zmniejszyły się też marże za pośrednictwo. O ile sprzedający nadal musi zwyczajowo płacić pośrednikowi 2,9 proc. wartości nieruchomości, o tyle kupujący jest najczęściej z tej opłaty zwolniony (często jest to efekt negocjacji).
- W tej chwili 3/4 transakcji kupna na rynku nieruchomości to transakcje gotówkowe, bez kredytu bankowego, o który jest bardzo trudno - mówi Mariusz Kania. Właśnie dlatego niektóre mieszkania są w ofertach pośredników po kilka miesięcy.
Wiele zależy jednak od wartości mieszkania. Trudno zbywalne są mieszkania duże i drogie. Mniejsze lokale mogą liczyć na to, że szybciej znajdą nabywcę.
- Średni czas, w którym oferta przestaje być aktualna, jest teraz dłuższy o ponad 43 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem - mówi Marta Kosińska z portalu szybko.pl.
Podobnie jest w bazach danych typowych agencji nieruchomości.
- W Polanowskim przy rozsądnie ustawionej cenie mieszkanie sprzedaje się zwykle w ciągu dwóch, sześciu miesięcy - mówi Joanna Iwanowska.
Niektórzy uważają, że można sprzedać mieszkanie szybciej, ale dotyczy to tzw. okazji, czyli mieszkań, których właściciel jest zdesperowany i gotowy sprzedać je poniżej cen rynkowych.
Najem - sposób na przetrwanie
- Można sprzedać mieszkanie w ciągu trzech, czterech tygodni. To musi być jednak cena bez zakładki na negocjacje czy testowanie rynku - mówi Mariusz Kania.
W praktyce cena dobrze skalkulowana oznacza, że powinna być ona niska. Wielu sprzedawców nie chce jednak słyszeć o obniżeniu ceny. Dlatego w bazach danych są oferty czekające na nabywców prawie rok.
Wszyscy podkreślają, że pośrednicy żyją teraz z najmu.
- Obroty z najmu wzrosły nam o100 proc. W tej chwili już 20 proc. naszych obrotów to najem - mówi Mariusz Kania.
- Dla nas najem to 30 proc. przychodów i 70 proc. wszystkich transakcji - dodaje Joanna Iwanowska.
Jednak najem jedynie łagodzi skutki kryzysu.
- Nie jest to sposób na rozwój firmy, ale jedynie na przetrwanie - twierdzi Janusz Schmidt.
Roman Grzyb
interia.pl
Od siedmiu miesięcy nie mogą się porozumieć właściciel terenu (Port Authority of New York and New Jersey) z deweloperem (Larry Silverstein), który miał postawić pięć budynków. Na trzy znalazł finansowanie, na dwa - nie i chce aby właściciel terenu o to zadbał. Port, owszem, znalazł pieniądze w kwocie 800 mln USD, lecz tylko na jeden budynek i uważa, że dwa wieżowce w zupełności teraz wystarczą.
Dzisiaj w willi Michaela Bloomberga (burmistrza Nowego Jorku) odbędzie się ważne spotkanie polityków z obydwu stanów. Nie wiadomo co ono może dać - w miejscu po World Trade Center powstać ma 10 mln m kw. powierzchni biurowej, na którą nie ma teraz chętnych i stąd brak pieniędzy. Miasto Nowy Jork zagwarantowało wynajem zaledwie połowy powierzchni w jednym budynku.
Krzysztof Mrówka, INTERIA.PL
źródło informacji: INTERIA.PL
średnia ocen: 4,4