Banki powoli odpuszczają, nowych kredytów hipotecznych zaczyna więc przybywać. Oczywiście warunki na jakich można otrzymać obecnie kredyt są znacznie mniej korzystne niż jeszcze rok temu. Jednak sytuacja na rynku mieszkaniowym małymi krokami wraca do normy, co zdają się potwierdzać najnowsze dane o liczbie udzielonych kredytów. Według wyliczeń firmy Open Finance w III kwartale nastąpił ponad 18 proc. wzrost liczby udzielonych kredytów, co oznacza, że już drugi kwartał z rzędu hipotek przybywało. Oczywiście do okresu sprzed kryzysu sporo jeszcze brakuje, ale pierwsze efekty poluzowania polityki kredytowej banków już widać.

Wzrost zainteresowania kredytami nie jest wyłącznie zasługą spadających marż oferowanych przez banki czy rządowego programu „Rodzina na swoim”. Wciąż rosnące wynagrodzenia Polaków (dane GUS) połączone ze spadkiem cen nieruchomości wywołanym kryzysem sprawiły, że mieszkania stały się łatwiej dostępne. Wydawałoby się więc, że w sytuacji odradzającego się popytu na mieszkania wzrost ich cen stanie się nieunikniony, a tymczasem…mamy wysyp mieszkań wystawionych na sprzedaż.

Z najnowszego raportu serwisu Szybko.pl. ,monitorującego ceny na rynku wtórnym, wynika, że znacząco wzrosła również podaż przyczyniając się do dalszego spadku cen. Stąd wróżby o rychłym skoku cen mieszkań należy raczej między bajki włożyć. Sytuacja z jaką mamy teraz do czynienia na rynku nie pozwala na razie popytowi windować cen sprzedawanych mieszkań. Trochę czasu zapewne upłynie zanim popyt na rynku mieszkaniowym zrównoważy podaż

Kupujący znaleźli się więc w uprzywilejowanej pozycji. Z jednej strony mają w czym wybierać, z drugiej zaś banki są skłonne im pożyczać. Dla poszukujących własnego lokum nastał, jeśli nie wymarzony, to na pewno całkiem niezły moment by decydować się na zakup.
  Jacek Mysior
Inwestycje.pl

js