Deweloperzy, pośrednicy, zarządcy oraz przedstawiciele banków i instytucji finansowych spotkali się na drugiej edycji konferencji Biurowce w Polsce, zorganizowanej przez firmę Nowy Adres S.A. Szukali odpowiedzi na pytanie: jak długo potrwa jeszcze spowolnienie na rynku biurowym. Przeważały opinie, że obecny zastój potrwa jeszcze co najmniej przez 12 miesięcy

Przedstawiciele firm doradczych postrzegają rynek stosunkowo optymistycznie. - Pomimo spowolnienia gospodarczego rynki biurowe stolic Europy Wschodniej wciąż mają ogromny potencjał - szacujemy, że mogą one wchłonąć nawet dwa, trzy razy więcej nowoczesnych powierzchni, niż obecnie się tam znajduje - podkreśla John Duckworth, dyrektor zarządzający na Europę Środkową i Wschodnią Jones Lang LaSalle.

- Pierwsze dwa kwartały tego roku były słabe jeśli chodzi o ilość zawartych transakcji, jednak dwa ostatnie kwartały to okres znacznego ożywienia - mówi Paweł Skałba z Colliers International Poland.

- Najszczęśliwsi są ci, którym kończą się teraz umowy najmu. Ceny powinny ruszyć w górę w trzecim kwartale 2010 r. i teraz jest najlepszy czas, żeby zacząć negocjować umowy pre-lease - mówi Karol Klin, dyrektor działu powierzchni biurowych CB Richard Ellis Polska.

Optymistyczne nastroje tonują deweloperzy, którzy wciąż wstrzymują się z nowymi inwestycjami. Nie wypaliły projekty przerabiania inwestycji mieszkaniowych na biura.

Pojawił się również problem podnajmu - szacuje się, że tylko na rynku warszawskim w tej formie dostępnych jest ponad 50 tys mkw. nowoczesnych powierzchni biurowych. Wywołany spowolnieniem gospodarczym spadek popytu zbiegł się z oddaniem do użytku wielu nowych projektów biurowych. Nie możemy jeszcze mówić o klęsce nadpodaży, ale obecnie w dużych polskich miastach nie ma problemów ze znalezieniem wolnych, nowoczesnych powierzchni biurowych - komentuje Katarzyna Cyprynowska, prezes zarządu firmy Nowy Adres S.A.

Największymi pesymistami byli jednak przedstawiciele banków. - Nawet jeśli sytuacja na międzynarodowych rynkach się poprawi, banki nie rzucą się na okazje na rynku nieruchomości, Dużo łatwiej - i bezpieczniej - jest refinansować istniejący projekt, niż kredytować zupełnie nowy. Ponadto banki uważnie obserwują sytuację na rynku pracy i może się okazać, że nowych biur wcale nie będzie potrzeba. Jeśli pieniądze z banków ponownie popłyną na rynek nieruchomości biurowych, nie będzie to zrywająca tamy fala, ale raczej mały strumyk - przewiduje Maciej Tuszyński, dyrektor generalny Westdeutsche ImmobilienBank AG.

Czy oznacza to, że banki w ogóle nie będą finansować nowych projektów? Niekoniecznie. - Jeśli będzie to ciekawy projekt w atrakcyjnej lokalizacji, prowadzony przez doświadczoną firmę , to jak najbardziej go możemy kredytować - obiecuje Grzegorz Trawiński, dyrektor przedstawicielstwa niemieckiego banku Eurohypo AG w Polsce.

- Jeżeli taki projekt jest acykliczny, czyli w miarę odporny na cykle koniunkturalne, proponuje dobrą jakość za przyzwoite czynsze, deweloper dysponuje sporym wkładem własnym, a budowa jest zaawansowana - taki projekt może liczyć na nasze finansowanie - dodaje Tuszyński i przyznaje, że jednym z podstawowych warunków ubiegania się o kredyt w jego banku jest podpisanie umów pre-lease na co najmniej 40-50 proc. planowanej powierzchni biurowej.

Nie sprawdziły się przepowiednie, jakoby deweloperzy mieli pozbywać się za bezcen działek pod inwestycje, kupowanych za bajońskie sumy w czasach rynkowej hossy. - Nikt nie sprzedaje działek, bo nikt nie chce realizować strat. Wszyscy czekają na polepszenie sytuacji, kompletując w międzyczasie dokumenty i pozwolenia, wybierają firmy wykonawcze, przygotowują projekty architektoniczne, bo we wszystkich tych elementach można poczynić oszczędności - powiedział Michał Melaniuk, dyrektor komercyjny Globe Trade Centre S.A.

 

money.pl