- Nasza organizacja, założona w Zurychu w 1926 r., skupia 57 narodowych i regionalnych organizacji członkowskich w 44 krajach. Generalnie zajmujemy się ochroną jednego z podstawowych praw obywateli, jakim jest prawo do mieszkania. Państwa,które podpisały m.in. Europejską Kartę Socjalną, zobowiązały się do popierania dostępu obywateli do mieszkań o odpowiednim standardzie, zapobiegania i ograniczania bezdomności oraz uczynienia kosztów mieszkań dostępnymi dla tych, którzy nie mają wystarczających zasobów finansowych. Wszystko, co robimy jest podporządkowane tej idei. Aktualny przegląd sytuacji w mieszkalnictwie przedstawiamy w wydawanym przez IUT międzynarodowym magazynie"Global Tenant". Prowadzimy również indywidualne projekty z różnymi krajami, z uwzględnieniem ich najpilniejszych potrzeb. W tym roku m.in. debatowaliśmy w Parlamencie Europejskim na temat kryzysu finansowego i jego wpływu na mieszkalnictwo.

Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej stanowi, że "w celu zwalczania wyłączenia społecznego i ubóstwa, Unia uznaje i szanuje prawo do pomocy społecznej i mieszkaniowej dla zapewnienia (...) godnej egzystencji wszystkim osobom pozbawionym wystarczających środków". Czy to oznacza, że kwestie mieszkalnictwa leżą w kompetencjach unijnych?

- Zasadniczo nie. Tak samo, jak podatki, transport, opieka zdrowotna, które są kompetencjami narodowymi. Jednak Unia powinna i od pewnego czasu stara się znaleźć drogę do ujednolicenia dla wszystkich państw członkowskich rozwiązań uznających prawo do mieszkania. Rozwój miast i mieszkalnictwo są obecnie wspierane poprzez fundusze strukturalne, przeznaczane na konkretne cele, np. ulepszanie wydajności energetycznej. To może mieć wpływ na lokatorów, ponieważ płacą obecnie bardzo dużo za ogrzewanie, ciepłą wodę, energię. Finansowanie z UE może skutkować obniżeniem czynszu, lepszym mieszkalnictwem.

Jakie problemy mieszkaniowe, charakterystyczne dla większości państw unijnych, wybijają się obecnie na pierwszy plan?

- Jedną z takich spraw jest, zwłaszcza w krajach Europy Środkowo- Wschodniej, masowa wyprzedaż mieszkań należących do państwa. IUT ogłosiła w ubiegłym roku akcję pod hasłem: zaprzestańcie sprzedaży a dużą skalę publicznego (komunalnego) budownictwa, ponieważ jest ono bardzo potrzebne, zwłaszcza uboższej części społeczeństw. W centralnej Europie sytuacja przedstawia się inaczej. Ponad 50 proc. zasobów mieszkaniowych to budownictwo czynszowe. Najwięcej takich mieszkań jest w Szwajcarii (ponad 70 proc. w kraju, a w Genewie ponad 85 proc.). W Wiedniu, gdzie mieszkalnictwo jest najbardziej przyjazne lokatorom, około 80 proc. ludności ma dostęp do lokali komunalnych. W krajach takich jak Włochy czy Hiszpania, gdzie większość tego typu mieszkań została sprzedana lokatorom, zaostrzyły się problemy mieszkaniowe. Podobna sytuacja zaczyna się rysować w Europie Środkowo- Wschodniej.

Od czego jest uzależniony dostęp do budownictwa czynszowego w krajach tzw. dawnej Unii Europejskiej?

- W całej Unii generalnie obowiązują kryteria dochodowe. W Austrii istnieje ograniczenie dochodu, jednak blisko 90 proc. populacji mieści się w kategoriach ubiegania się o taki lokal. W Danii, Anglii i Szwecji nie ma ograniczenia zarobków. W Austrii, Holandii, Francji, Irlandii lokator może pozostać w mieszkaniu nawet, gdy jego sytuacja materialna ulegnie znacznej poprawie. Przeprowadzana jest tylko korekta czynszu, czasem niewielka. W Niemczech gmina może podnieść czynsz, ale w praktyce zdarza się to rzadko.

W maju 2008 roku IUT wysłała do Parlamentu Europejskiego petycję, w której wezwała wszystkie państwa "do uznania problemów dotychczasowych starych lokatorów w sprywatyzowanych mieszkaniach i postrzegania ich praw człowieka przez zapewnienie ochrony prawnej równej tej, jaka została zapewniona wszystkim innym dotychczasowym stałym lokatorom". Jakich praw ta petycja dotyczy?

- Wystąpiliśmy w obronie tych lokatorów w krajach Europy Środkowej i Wschodniej, którzy przed transformacją ustrojową nabyli cywilne prawo zaspokojenia swoich potrzeb mieszkaniowych. Prawa te, w odniesieniu do mieszkań w zasobach komunalnych czy prywatnych, kontrolowanych przez władze publiczne, uprawniały lokatorów do trwałego, bezpiecznego i dziedzicznego najmu non-profit. Mimo że większości dotychczasowych stałych lokatorów zapewniono w dalszym ciągu wysoki poziom zabezpieczenia ich praw w zasobach odzyskanych, czy zwróconych przedwojennym właścicielom lub ich spadkobiercom, to w ramach przepisów dotyczących restytucji prawa tych ostatnich zostały zminimalizowane, a poziom bezpieczeństwa został poważnie zmniejszony. Jest niezgodne z prawami człowieka oraz ze zwykłą sprawiedliwością, aby mieli oni, bez pomocy państwa, ponosić ciężar odzyskiwania praw przez właścicieli. Zażalenie do Rady Europy wnieśliśmy wraz ze słoweńską organizacją lokatorską. Petycja została przyjęta, co oznacza, że sprawę potraktowano poważnie.

Czy rozpatrzenie zażalenia będzie miało znaczenie tylko dla Słowenii?

- Nie. Jeśli tamtejsza organizacja lokatorska wygra tę sprawę, to trzeba będzie w taki sam sposób prawny traktować inne kraje.

Jakie jeszcze kraje, oprócz Słowenii, zainteresowane są tym problemem?

- Podczas konferencji w Lublanie mówili o nim przedstawiciele kilku państw, m. in. Czech, Polski, Chorwacji, Estonii.

Nad czym aktualnie pracuje IUT?

- Przygotowujemy się do przyszłorocznego kongresu, który będzie poświęcony dostępnemu cenowo mieszkalnictwu czynszowemu. Uważamy, że powinno ono stanowić minimum 20 proc. wszystkich zasobów mieszkaniowych w każdym kraju. Aby to osiągnąć, miasta nie powinny sprzedawać swoich lokali. Po kongresie będziemy wysyłać informacje do ministerstw mieszkalnictwa w Europie, zalecając im, aby współpracowały w tej sprawie z lokalnymi organizacjami lokatorskimi.

Od naszej poprzedniej rozmowy, kiedy przyjechał Pan do Krakowa również z okazji Światowego Dnia Mieszkalnictwa minęło już siedem lat. Co ważnego udało się w tym czasie osiągnąć w Europie, aby poprawić sytuację lokatorów?

- Przed siedmioma laty nie przypuszczaliśmy, że Unia będzie miała jakiekolwiek relacje z mieszkalnictwem. Wszystko wskazywało, że skoncentrujemy się na narodowych politykach mieszkaniowych. Tymczasem od kilku lat Unia wywiera coraz większy wpływ na mieszkalnictwo. Dotyczy on m.in. budownictwa komunalnego, bo tylko takie może być wspomagane przez państwo. Komisja Europejska stwierdziła np., że w Holandii i Francji zbyt wielu ludzi ma dostęp do tego typu mieszkań (dolna granica dochodu jest postawiona bardzo wysoko). Takie zainteresowanie się Unii sprawami lokatorów w poszczególnych krajach, znalezienie zrozumienia dla działania stających w ich obronie organizacji, rzuca nowe światło na dalszą współpracę, również z IUT.

Mówiąc o sprawach mieszkalnictwa w naszym kraju, mamy wiele powodów do narzekań. A czy Pan widzi u nas pozytywne zmiany?

- Jedną ze zmian można było zauważyć podczas dzisiejszej uroczystości. Zabierający głos prezydent Krakowa, pani wiceprezydent i pani dyrektor wydziału mieszkalnictwa zdecydowanie i prawdziwie przyznali, że znają problemy mieszkaniowe krakowian, starają się je rozwiązywać, ale w swoim działaniu są ograniczeni. Takie publiczne oświadczenie to w moim odczuciu bardzo pozytywne osiągnięcie.

Rozmawiała: Danuta Orlewska