Rząd chwali się, że ceny uzyskiwane w kolejnych przetargach na budowę nowych dróg i autostrad są dużo niższe od tych, które umieszczono w kosztorysach. Ale zdaniem ekspertów firmy PMR konkurencja na rynku pomiędzy wykonawcami, wywołująca wojnę cenową na etapie przetargów, może mieć niekorzystne skutki dla rynku budownictwa drogowego w najbliższych latach.

- Naszym zdaniem, duże skumulowanie prac drogowych, które będzie miało miejsce w Polsce w latach 2010-2012 może zaowocować m.in. wzrostem cen materiałów budowlanych i ich transportu, sprzętu oraz kosztów usług budowlanych - przewiduje Bartłomiej Sosna z PMR.

Wraz ze wzmożoną realizacją kontraktów mogą wzrosnąć koszty budowy, co spowoduje konieczność ograniczenia marży lub jej utrzymywanie kosztem jakości prowadzonych prac.

- W naszej opinii, negatywnie na branży drogowej odbije się z pewnością wybieranie najtańszych ofert, z pominięciem kryterium jakości. Dodatkowo, w przypadku wzrostu cen wykonawstwa, niewykluczone są roszczenia finansowe wykonawców czy nawet ich zejście z placu budowy - przestrzega Sosna.

Ekspert podkreśla też, że wprowadzenie przez drogowców przetargów w systemie Zaprojektuj i Zbuduj choć w realiach polskiego rynku drogowego nowością, w krajach zachodnich zaczęto już od niego odchodzić na rzecz systemu Early Contractor Involvement (ECI), w którym wykonawca współpracuje z zespołem projektowym już od wczesnego etapu planowania inwestycji.

- Dzięki temu osiągane są znaczące oszczędności zarówno w czasie budowy, jak i jej koszcie. System ten w Wielkiej Brytanii stosowany jest od 2001 r. i ocenia się, że skraca on czas pomiędzy początkiem prac nad projektem a rozpoczęciem robót budowlanych nawet o 40 proc. - podkreśla Sosna.

 

 

money.pl