Od początku tego tygodnia Millennium wprowadził do oferty nowy kredyt hipoteczny, którym można sfinansować kupno całej nieruchomości (100 proc. LTV). Bank nie pobiera prowizji od nowych umów. Jeśli jednak kredyt przekracza 80 proc. wartości nieruchomości, to klient musi wykupić ubezpieczenie od utraty pracy. Takie ubezpieczenie na dwa lata kosztuje 2 proc. wartości pożyczki (tyle samo, ile poprzednio wynosiła marża banku).

Zmiana podejścia banku ma związek z poprawą sytuacji gospodarczej i lepszymi perspektywami całej gospodarki

- Czarne scenariusze dla gospodarki nie ziściły się, a nasz portfel kredytów hipotecznych cały czas był bardzo dobrze spłacany. Na koniec czerwca zaledwie 0,19 proc. udzielonych przez nas pożyczek na mieszkania zaliczało się do kredytów zagrożonych, tzn. że zaległości w spłatach przekraczały 90 dni. To jedna z przyczyn, że zmieniamy politykę kredytową - mówi Agnieszka Nachyła z Millennium. Inne banki także dostosowały swoją ofertę do sytuacji i udzielają pożyczek mieszkaniowych, choć także domagają się dodatkowych zabezpieczeń i korzystania z innych produktów bankowych. - To są tzw. transakcje wiązane. Takie rozwiązania stosują Lukas Bank, Kredyt Bank, Deutsche Bank. DnB Nord, BPH, Nordea, Polbank, PKO BP i MultiBank - mówi Marcin Krasoń z Open Finance. Według niego, ten ostatni ma w ofercie zaporową marżę przy kredytach mieszkaniowych na 100 proc. wartości nieruchomości (3,9 proc.). Może ona jednak spaść nawet o połowę, jeśli klient założy w MultiBanku konto, zadeklaruje, że będą na nie wpływały jego zarobki, będzie posługiwał się kartą kredytową wydaną przez bank i wykupi dodatkowe ubezpieczenie.

Większa gotowość do udzielania kredytów hipotecznych wynika z oceny przez banki sytuacji na rynku nieruchomości.

- Według nas spadki cen nieruchomości już się raczej skończyły. Dlatego wiele banków udziela kredytów w wysokości 100 proc. wartości nieruchomości i nasz bank tylko dostosował się do tej sytuacji - mówi Agnieszka Nachyła. Pojawiła się nawet instytucja finansowa, która jest gotowa pożyczyć więcej niż wynosi wartość mieszkania czy domu. Jest to Allianz Bank, w którym maksymalne LTV wynosi 105 proc. - Na kredyt w tej wysokości można liczyć po wykupieniu ubezpieczenia - mówi Marek Baran z Allianz Banku.

Promocje kredytów hipotecznych wprowadził też BZ WBK. Maksymalna wartość w tym banku jest mniejsza i wynosi 85 proc. wartości zabezpieczenia. Według ekspertów, kilka tygodni temu bank podniósł marże do 1,7-3 proc. Teraz w promocji powrócił do poprzedniej stawki, która była i nadal jest najniższa na rynku (1,35 proc.). Aby jednak skorzystać z tej oferty, potencjalny kredytobiorca musi oczywiście także korzystać z innych produktów oferowanych przez BZ WBK. Trzeba więc założyć rachunek bankowy i zadeklarować comiesięczne wpływy na to konto w wysokości aż 15 tys. zł lub zdeponować na lokacie 200 tys. zł. Nie jest to więc oferta dla wszystkich. - Przy marży na poziomie od 1,7 do 3 proc. wystarczą już wpływy na rachunek w wysokości 2 tys. zł, by dostać kredyt - zapewnia Maciej Pawliński z BZ WBK. To jednak nie wszystko. Każdy potencjalny kredytobiorca nadal jest bardzo dokładnie kontrolowany. - Banki boją się, że bezrobocie jesienią wzrośnie i bardzo dokładnie kontrolują nie tylko, czy kredytobiorca ma umowę o pracę i ile teraz zarabia, ale też, w jakiej sytuacji jest jego pracodawca - mówi Marcin Krasoń.

Zdaniem ekspertów, te kontrole nie powstrzymają jednak wzrostu akcji kredytowej. W I półroczu wartość nowo udzielonych kredytów hipotecznych wyniosła 17 mld zł. Związek Banków Polskich spodziewa się, że II półrocze będzie dużo lepsze i łączna wartość nowych pożyczek wzrośnie w całym roku do 40 mld zł. - Największa zapaść już chyba za nami, ale nie należy ogłaszać powrotu boomu kredytowego. Myślę, że w całym roku rzeczywiście wartość nowo udzielonych kredytów wzrośnie do 40 mld zł i będzie to oznaczało, że w II półroczu wzrost akcji kredytowej w porównaniu z I półroczem wyniesie 35 proc. Ta prognoza jest realna - mówi Marcin Krasoń.

Roman Grzyb

interia.pl