Na początku kryzysu wielu analityków zapowiadało, że ceny mieszkań polecą na łeb, na szyję, a deweloperzy będą  plajtować. Zainteresowani kupnem zacierali ręce, a sprzedający rwali włosy z głowy. Tymczasem rynek ich pogodził. Ceny spadły, ale nie tak mocno, jak zapowiadano.

Mieszkania z drugiej ręki tańsze i bardziej popularne

Jak wynika z raportu www.szybko.pl i Expandera, cena metra kwadratowego mieszkania rekordowo, bo o ponad 11 procent spadła w Olsztynie. W sierpniu 2008 roku średnia cena m.kw. wynosiła tam 5 337 zł, a rok później 4 719 zł. Czyli w kieszeni kupującego tam 50 - metrowe mieszkanie mogło zostać 30 tys. zł. Przy czym najtaniej było w grudniu 2008 roku - 4 625 zł.

Najbardziej ceny, poza Olsztynem, spadały też w Sopocie (10, 2 proc.), Krakowie (9,2 proc.), Gdyni (8,5 proc.) oraz Wrocławiu i Katowicach (8,2 proc.). Najmniej na własnej kieszeni odczuli to kupujący w Lublinie (1,4 proc.) i w  Szczecinie (3,6 proc.).

źródło: Raport www.szybko.pl i Expandera

To już koniec spadku cen

W biurach pośredników nieruchomości widać coraz większy ruch. Odbija się to na cenach. W 8 spośród 15 największych miast analizowanych przez szybko.pl i Expandera, ceny w drugim kwartale tego roku zaczęły wzrastać. Najbardziej widać to w Opolu i Toruniu (3,3 proc.) oraz Sopocie (3 proc.). Od dna odbija m.in. Poznań.

źródło: Raport www.szybko.pl i Expandera

Zdaniem analityków rynku nieruchomości, zainteresowani kupnem nie liczą już na spadek cen. - Podczas tegorocznych wakacji odnotowaliśmy kilka razy więcej transakcji niż wcześniej. Ci, którzy mieli zdolność kredytową i wyczekiwali atrakcyjnego momentu chyba stwierdzili, że to już - mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Dodaje przy tym, że w tym roku znacznie spadła przeciętna wartość zawieranych transakcji. - Kupujący, szczególnie w większych miastach szukają raczej kawalerek i mieszkań 2-pokojowych. Tegoroczna średnia wartość odnotowywanych przez nas transakcji to od 250 do 400 tys. zł. Podczas gdy jeszcze rok temu było to od 300 do 600 a nawet 700 tys. zł - mówi Jańczuk.

Rynek pierwotny po załamaniu wraca do formy8 procent
taki upust można było wynegocjować u deweloperów w najlepszym do tego czasie, czyli na przełomie lat 2008 i 2009.


Kryzys finansowy uderzył w deweloperów. Z jednej strony znacznie ubyło klientów, którzy przestali dostawać kredyty. Z drugiej strony im samym banki odmawiały finansowania inwestycji. Dlatego pod koniec 2008 roku i na początku 2009 roku deweloperzy oferowali rekordowe upusty i rabaty. Jak wynika z analizy spółki Tabelaofert.pl, można było wtedy wynegocjować cenę niższa nawet o ponad 8 procent. Ale to już przeszłość.

- Marzec i kwiecień to był czas odbicia od dna. Zdecydowanie pomógł w tym program Rodzina na swoim - uważa Maciej Dymkowski z Tabelaofert.pl. I podkreśla, że kryzys zmienił profil zainteresowanych kupnem.

- Wyraźnie większym zainteresowaniem cieszą się teraz małe mieszkania, często 2, 3 - pokojowe. Co ciekawe, na rynku pojawia się coraz więcej lokali 3 pokojowych o powierzchni 60 m.kw. podczas gdy wcześniej takie mieszkanie miało około 70 - 75 m.kw. - mówi Dymkowski. Jego zdaniem jest to spowodowane tym, że jak za minionych czasów, na minimalnej powierzchni chcemy mieć maksymalnie dużo funkcji użytkowych.

źródło: Raport www.szybko.pl i Expandera

Jak wynika z barometru cen Money.pl, w Polsce średnio za metr kwadratowy nowego mieszkania we wrześniu 2008 roku trzeba było zapłacić 6 525 zł, a po roku - 5 886 zł. Najdrożej było w stolicy, gdzie metr kwadratowy rok temu kosztował 8 182 zł. A obecnie jest to 7 317 zł.Sprawdź ceny nieruchomości w barometrze cen Money.pl

Kupujący poszukują głównie mieszkań gotowych, nie sprzedają się już dziury w ziemi, bo ludzie chcą pewnej inwestycji. I chociaż nowych projektów ciągle jest mało, ceny powoli rosną.

Dlatego jeśli ktoś chciał inwestować w nieruchomość i nadal czeka z decyzją, prawdopodobnie przespał swoją szansę. Najlepiej nowe mieszkanie było kupić w pierwszym kwartale tego roku. Nie dość, że ceny były najniższe, to deweloperzy promocjami i rabatami walczyli o klienta.

Spokojniej z wynajmem

Sytuacja na rynku mieszkaniowym odbiła się też na cenach wynajmu. Rok temu na rynku wynajmu mieszkań panowało cenowe szaleństwo. W ciągu kilkunastu miesięcy stawki w największych miastach poszły w górę nawet o 30 proc.

Na tego początku roku doszło jednak do odwrócenia tendencji. Mocno wygórowane czynsze zaczęły stopniowo spadać, a od kwietnia stabilizować się. Jańczuk szacuje, że w ciągu roku spadły one o około 20 procent, po początkowym nagłym skoku z jesieni zeszłego roku.

- W tym roku zainteresowani, szczególnie studenci wcześniej ruszyli na poszukiwania mieszkań. Efekt jest taki, że ceny nie rosną tak bardzo, nie widać tak mocno tendencji jesiennej. Zwykle wiosną ceny są umiarkowanie wysokie, powoli wzrastają latem i mocniej jesienią, a szczyt jest we wrześniu i październiku. W tym roku nie będzie to tak wyraźne. Prawdopodobnie uda się uniknąć castingów i innych cudów, żeby zdobyć atrakcyjne mieszkanie - dodaje Maciej Jańczuk.

Na sytuację wynajmujących wpływa też fakt, że na rynku  jest więcej ofert. Bo ludzie którzy chcieli sprzedać mieszkanie, a pamiętają jeszcze rekordowe ceny sprzed roku, czekają teraz na ponowny wzrost cen i lokal wolą wynająć.

Z danych wynajem.pl wynika, że w sierpniu tego roku stawki ofertowe w największych polskich miastach , były niższe o od 5,7 proc. (w Warszawie) do 11,4 proc. (we Wrocławiu) niż przed rokiem.  Tylko w Trójmieście były takie jak przed rokiem.

źródło: wynajem.pl

Znawcy rynku nieruchomości zgodnie podkreślają, że zbliżający się początek roku akademickiego oznacza ruch cen w górę.

Ceny wynajmu mieszkań

2 pok 40 m kw. 3 pok. 70 m kw.
  2008 r. 2009 r. 2008 r. 2009 r.
Warszawa 1900 1700 2500 2100
Wrocław 1650 1400 2000 1800
Poznań 1300 1200 1800 1600
Kraków 1450 1200 2100 1800
Gdańsk 1350 1100 2150 1800
Łódź 1100 1000 1600 1500

Źródło: METROHOUSE S.A.

Miesięczne oszczędności na czynszu, spowodowane kryzysowym spadkiem cen sięgają nawet kilkuset złotych. Z danych Matrohause wynika, że osoba wynajmująca 2-pokojowe mieszkanie w Warszawie po roku kryzysu płaci za nie o 200 zł mniej. W kieszeni mieszkańca Krakowa i Wrocławia zostaje 250 zł, a osoby z Gdańska 240 zł. W przypadku mieszkania 3-pokojowego najbardziej ze zmiany cieszą się Warszawiacy i Poznaniacy. Oni na mieszkaniu oszczędzają po 400 zł miesięcznie.

Komentarz Money.pl
Emilia Iwanicka, Money.pl:

Analitycy rynku mieszkań zgodni są co do dwóch kwestii. Po pierwsze, że mamy teraz do czynienia ze stabilizacją cen, we wszystkich segmentach rynku. A po drugie, że przyszłość sektora ciężko przewidzieć.

Obecny poziom cen, po burzliwych skokach kryzysowych, wydaje się spokojną przystanią na mieszkaniowym oceanie. Niestety, póki jesień nie pokaże, jak poradzili sobie deweloperzy i ile mieszkań będzie w obrocie pod koniec roku, nie możemy być pewni przyszłości.

Pewni możemy być natomiast jednego: skończyły się czasy nieracjonalnego windowania cen. Nauka była bolesna, ale może dzięki temu mieszkaniowe ceny z księżyca długo nie powrócą.




Czas na zakupy? Ceny mieszkań znów idą w górę