Minister pracy Jolanta Fedak (na zdjęciu) podpisze umowę z BGK, który będzie koordynował wypłacanie pieniędzy. Pomoc może być przyznana kredytobiorcy, który po dniu 1 lipca 2008 roku utracił zatrudnienie lub został zmuszony do zakończenia działalności gospodarczej i zarejestrował się jako bezrobotny.

Wnioski o wsparcie należy składać do dnia 31 grudnia 2010 roku w powiatowym urzędzie pracy, w którym kandydat jest zarejestrowany jako bezrobotny.

Dotychczas Polacy najlepiej spłacali właśnie kredyty hipoteczne. O wiele gorzej jest z regulowaniem zobowiązań konsumpcyjnych. Jednak zagrożeniem dla kredytów na własne M jest pogorszenie kondycji gospodarki i możliwy wzrost krajowego bezrobocia.

Złe kredyty - nieustanny wzrost

Według NBP łączna kwota zagrożonych kredytów w bankach wzrosła przez pół roku o niemal 4 mld zł do blisko 17 mld zł. To może być tylko przygrywka. Niedawno w Dzienniku Jan Krzysztof Bielecki, prezes Pekao, twierdził, że wartość pożyczek konsumpcyjnych, które mogą nie zostać spłacone, może sięgnąć aż 45 mld zł.

Infomonitor, który liczy wielkość przeterminowanych powyżej 60 dni kredytów i pożyczek szacuje je obecnie na blisko 10 mld zł. Kłopoty z tego powodu ma 1,36 mln Polaków.

Hipoteczne rekordy przechodzą do historii

Według opublikowanych pod koniec lipca danych Narodowego Banku Polskiego jeszcze w czerwcu 2009 łączne zobowiązania Polaków wobec banków biły rekordy wzrostu, głównie przez drożejącego franka - właśnie w tej walucie Polacy zaciągnęli najwięcej kredytów mieszkaniowych. A największą pulę zobowiązań polskich gospodarstw domowych wobec banków stanowią właśnie kredyty mieszkaniowe

Na koniec pierwszego półrocza 2009 zobowiązania sięgnęły niemal 400 mld zł, ale obecnie polska waluta umacnia się w coraz szybszym tempie. W efekcie w najbliższych miesiącach należy spodziewać się wyraźnego spadku wartości tych kredytów. Tym bardziej, że banki bardzo niechętnie ich udzielają i trudno oczekiwać, aby w najbliższych miesiącach doszło do dynamicznego wzrostu akcji kredytowej.

Dotychczas kasandryczne wizje o rosnącej liczbie osób, które masowo przestaną je spłacać nie sprawdziły się. Jednak ryzyko wciąż istnieje i jest przede wszystkim związane z możliwym wzrostem bezrobocia.

Analitycy oceniają, że największa fala zwolnień wciąż jest przed nami. Czarne scenariusze zakładają, że kłopoty z pracą może mieć łącznie nawet 500 tys. osób.

Karty kredytowe - nowa bomba zegarowa?

Specjalistów coraz bardziej martwi szybko rosnące zadłużenie na kartach kredytowych. Wielu Polaków w ten sposób podtrzymuje poziom konsumpcji sprzed kryzysu finansowego. Jednocześnie dochodzi niejednokrotnie do kuriozalnej wręcz sytuacji, w której klient nie zdaje sobie sprawy, że musi spłacić obciążenie na karcie.

Dynamika wzrostu zobowiązań na kartach kredytowych jest w tym roku taka sama jak w okresie najlepszej prosperity na przełomie 2007 i 2008 roku. Co miesiąc wielkość kredytów z tego tytułu rośnie o 200 - 300 mln zł.

Karty nie służą do długoterminowego zadłużenia, ale do szybkich płatności, które należy regulować w terminie. Kto o tym nie pamięta wpada na minę, związaną z tym, że karty kredytowe to najbardziej kosztowna forma kredytu. Szacunki mówią, że aż 600 tys. zadłużonych osób stara się, by dostać pożyczkę na spłatę wcześniej zaciągniętych kredytów konsumpcyjnych.

 

 

Źródło:money.pl