Wczoraj sesja w Warszawie zaczęła się sporym, bo ponad 1-procentowym wzrostem. Nastroje były dobre, ale nic nie zapowiadało paniki kupna, którą obserwowaliśmy pod koniec notowań. Można szukać powodów na siłę, ale mija się to z celem. Trzeba bowiem pamiętać o dłuższym horyzoncie czasowym, który faworyzuje stronę popytową. Nie mogą więc dziwić wybryki byków, które niepodzielnie dominują na parkiecie i nie chcą oddać pola niedźwiedziom.

Zakończenie wzrostem o prawie 5 proc. przy silnym złotym i bardzo dobrze zachowujących się parkietach w Czechach i na Węgrzech wyraźnie wskazuje na kapitał zagraniczny jako czynnik sprawczy. Fundusze grają na wzrosty, a ich ulubionym krajem stała się Polska. Coraz więcej osób zaczyna wierzyć w „sukces” naszego kraju w postaci uniknięcia recesji. Mamy największy i najsilniejszy rynek wewnętrzny w regionie, a ostatnio publikowane bardzo dobre dane z Niemiec również nas wspierają. Niedawne brzydkie kaczątko wyrosło na pięknego łabędzia. Żeby jednak nie popadać w samozachwyt powiedzieć trzeba sobie szczerze, że każda historia ma swój początek, jak i niestety koniec. Tymczasem warto jednak korzystać z dobrej auty jaka owiała nasz kraj.

Za wielką wodą sesja również była bardzo udana. Zresztą rewelacyjny początek notowań był przyczyną sprawczą byczej końcówki europejskich sesji. Wiele mówiło się na temat cotygodniowych danych o wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych. Publikacja względnie zbliżona do prognoz była gorsza niż tydzień wcześniej, ale pamiętać trzeba, że na niezłe dane z ostatnich tygodni przemożny wpływ miały współczynniki korygujące sezonowość, które poniekąd zaniżały obraz. Teraz bez tej sztucznej pomocy ilość wniosków nie wzrosła znacznie, co wyraźnie wskazuję na poprawiające się perspektywy rynku pracy.

Wspomnieć również trzeba o wynikach spółek, które wspierały kupujących. Motorola czy MasterCard opublikowały wyniki lepsze od prognoz. Rynek szybko zapomniał o nienajlepszym raporcie ExxonMobil i wzrósł o ponad 1 proc. Letnia zwyżka trwa więc w najlepsze, a pomaga jej koniec miesiąca. Warto przystroić trochę okna, by zachęcić inwestorów do kolejnych wpłat środków do funduszy.

Komentarz przygotował
Łukasz Bugaj
Analityk
Xelion. Doradcy Finansowi

inwestycje.pl