Przeciętna cena ziemi w II kw. 2014 kształtowała się na poziomie 32 tysięcy złotych, wobec 30 tysięcy w pierwszym kwartale roku i wobec 24 tys. w II kw. 2013. Najdrożej za grunty płacili kupujący w województwach: kujawsko – pomorskim (ponad 43 tys./ha), opolskim (ponad 43 tys./ha) i wielkopolskim (ponad 43 tys./ha). Najmniej hektar kosztował w województwie podkarpackim (19 tys. zł/ha).

Popyt na ziemię wynika z kilku czynników – po pierwsze: mamy najniższe w historii stopy procentowe i niewykluczone są kolejne obniżki, co sprzyja zakupom. Po drugie – alternatywnej wobec działek budowlanych ziemi pod inwestycje szukają deweloperzy. Trend ten utrzymuje się mniej więcej od połowy zeszłego roku, kiedy to nastąpiła poprawa koniunktury na rynku mieszkaniowym. W zakresie nieruchomości komercyjnych mamy już utrzymującą się koniunkturę od kilku lat. W tym roku wg szacunków firmy wydadzą na nowe grunty nawet blisko 2 mld zł.

Najdroższa ziemia rolna najczęściej wcale nie jest najlepszą pod względem klasy gruntów. Wręcz przeciwnie – w miastach wyższe wyceny uzyskuje ziemia słabej klasy, za to lepiej położona. Grunty o niskiej jakości są łatwiejsze do przekształcenia pod inwestycje budowlane. Liczy się więc lokalizacja. Popyt jest na działki w miastach, przy głównych drogach, w miejscowościach turystycznych i w atrakcyjnym przyrodniczo położeniu.

W WGN przeciętne ceny gruntów rolnych do przekształcenia wynoszą około 10 – 20 zł za metr kwadratowy. W miastach jednak rosną one już do około 50 – 100 zł od metra. Najlepsze lokalizacje potrafią kosztować jeszcze więcej. Wysokie wyceny dotyczą też gruntów np. nad jeziorami na Mazurach, które mają duży potencjał komercyjny, czy w innych znanych lokalizacjach turystycznych.

Jak długo potrwa dynamiczny wzrost cen gruntów rolnych? Oczywiście ciężko na to pytanie odpowiedzieć, biorąc pod uwagę, że już wielokrotnie wydawało się, że nadszedł czas pęknięcia bańki cenowej na tym rynku, a jednak ceny dalej rosły. Dość powiedzieć, że szacuje się, że w ciągu 10 lat mogły pójść do góry nawet o około 400 procent.

Wiele w zakresie dalszych wzrostów będzie zależało od koniunktury w budownictwie deweloperskim na rynkach mieszkań i nieruchomości komercyjnych. Już w przyszłym roku ten drugi rynek może nieco wyhamować – ze względu na dużą liczbę nowych inwestycji, zwłaszcza biurowych i widmo nadpodaży.

Na pewno natomiast graniczną datą będzie rok 2016, czyli czas otwarcia rynku polskich gruntów rolnych dla inwestorów z innych krajów Unii. Wielu kupujących zakładało, że uda im się w tym okresie sprzedać ziemię z zyskiem, bowiem ta jest ciągle dużo tańsza niż na Zachodzie. Czy tak będzie? Czas pokaże – ale nasza ziemia, mimo że jest tańsza niż w wielu państwach Europy Zachodniej, poprzez dynamiczne wzrosty cen staje się coraz mniej konkurencyjna, zwłaszcza na tle innych krajów regionu, gdzie grunty już są tańsze niż w Polsce.

 Iwona Hryncewicz Analityk WGN