Analitycy, z którymi rozmawialiśmy, przyznają, że przewalutowanie to prosty sposób, aby pozbyć się ryzyka kursowego. Jednak na razie koszty takiej operacji są zbyt wysokie, aby była ona opłacalna.

Złoty musiałby się naprawdę znacznie umocnić - mówi Mateusz Ostrowski z Open Finance.
Jak mówi, przewalutowanie kredytu oznaczałoby teraz spore straty, bo stosunkowo niewiele osób zaciągało pożyczki przy kursie 2,90 zł za franka.
W przypadku osób, które zaciągały kredyt rok temu, może się okazać, że po jego zamianie na złotowy wartość długu jest większa niż wartość nieruchomości - dodaje analityk.

Inny problem to czas trwania takiego przewalutowania. Banki bowiem mogą potraktować prośbę o zmianę waluty jak zwykły wniosek o udzielenie nowego kredytu.
W większości przypadków będzie to długo trwało. Prawdopodobnie przewalutowanie będzie równoznaczne z wnioskowaniem o wyższy kredyt. Trzeba się więc liczyć z tym, że bank będzie musiał zbadać zdolność kredytową wnioskodawcy. Może chcieć też nowej wyceny nieruchomości - mówi Mateusz Ostrowski.

Zamiana kredytu walutowego na złotowy oznacza też przyjęcie gorszych warunków kredytowania: z wyższą marżą i oprocentowaniem.

Jakie mechanizmy mogą sprzyjać stabilizacji kursu złotego? Dlaczego analitycy odradzają zbyt pochopną decyzję o zamianie kredytu walutowego na złotowy? Czy rewizja ustawy budżetowej może mieć duży wpływ na kształtowanie się sytuacji na eurozłotym?

Marek Chadzyński
Więcej: Gazeta Prawna 24.04.2009 (80) - str.A2-3
wp.pl/
Gazeta Prawna 2009-04-24 (06:52)