Rejestr nieruchomości, zarówno tych prywatnych, jak i należących do Skarbu Państwa i gmin, powinien być uporządkowany i przejrzysty. Najważniejsze jest jednak to, by ewidencja odzwierciedlała stan faktyczny. Okazuje się, że z tym wcale tak łatwo nie jest.

Z raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że starostowie i wójtowie (w miastach burmistrzowie i prezydenci) nie wiedzą dokładnie jakie nieruchomości są w posiadaniu gmin i Skarbu Państwa oraz jaki jest ich stan prawny. Ponad 60 proc. działek Skarbu Państwa i blisko 30 proc. skontrolowanych przez NIK działek gminnych ma nieuregulowany stan prawny.

To oczywiście powoduje ogromny chaos w gospodarowaniu nieruchomościami. Trudno uzyskać na ich temat konkretna wiedzę i regulować stan prawny. Nieaktualność danych ma też konsekwencje w trudnościach z ewidencjonowaniem dochodów uzyskiwanych z tytułu nieruchomości. Tak naprawdę większość wójtów (burmistrzów, prezydentów) nie ma pojęcia, ile nieruchomości znajduje się w ich posiadaniu - trudno więc o jakiekolwiek szacowanie wpływów z podatku od nieruchomości.

Czemu prowadzenie rzetelnej ewidencji jest takim wyzwaniem? Z raportu NIK wynika, że wszystkiemu winne są wieloletnie zaniedbania w aktualizacji danych oraz brak przepływu informacji pomiędzy gminami a starostwami, ale też pomiędzy poszczególnymi komórkami urzędów. Aż 20 proc. skontrolowanych wójtów w ogóle nie ewidencjonowało nieruchomości, myśląc, że wystarczy, by taki rejestr prowadzili starostowie.

W ponad połowie ewidencji gminnych dane były niezgodne z dokumentacją źródłową, część działek nie była w ogóle rejestrowana, a w niektórych przypadkach brakowało dokumentów potwierdzających prawo własności. W ewidencji nieruchomości panuje więc duży chaos, który trudno będzie opanować. Nie pomogła nawet prowadzona w ostatnich latach inwentaryzacja.

Rynek nieruchomości w Polsce rozwija się w szybkim tempie. W ostatnich latach powstało wiele obiektów mieszkaniowych i komercyjnych. Pomysłów na zagospodarowanie przestrzeni wciąż jest dużo. Inwestorzy narzekają przede wszystkim na zbyt dużą proceduralność i brak przygotowanych pod inwestycje gruntów. Raport NIK zwrócił także uwagę na duży bałagan w księgach wieczystych - podstawowy zbiór informacji o nieruchomościach. Tak więc mamy olbrzymi chaos, który utrudnia życie podmiotom związanym z rynkiem nieruchomości, a co za tym idzie, blokuje jego prawidłowy rozwój.

Małgorzata Kędzierska

interia.pl/Sobota, 11 kwietnia (06:00)