W porównaniu z "górką" z 2007 roku, za niektóre produkty płacimy dziś o połowę mniej.

Półtora roku temu sprawdziliśmy, ile kosztuje wymurowanie parterowego domu z poddaszem, o powierzchni 150 metrów kwadratowych (stan surowy, otwarty, czyli bez okien, instalacji, posadzek, izolacji cieplnej). Teraz postanowiliśmy powtórzyć wyliczenie.

Ponownie przyjęliśmy, że do zbudowania naszego domu potrzebujemy 2300 sztuk cegieł typu porotherm o grubości 38 cm (do wymurowania ścian zewnętrznych), 1100 sztuk porotherma 25 cm (ściany wewnętrzne nośne) i 600 sztuk porotherma 11,5 cm (ściany działowe), a także 4.5 tysiąca cegieł pełnych (komin, podmurówka).

W maju 2007 roku na szczycie cenowej "górki" za te materiały trzeba było zapłacić 50 tysięcy złotych. Pod koniec sierpnia 2007 r. koszty te spadły do 39 tysięcy. A jak sytuacja wygląda na początku kwietnia 2009 roku? Rewelacyjnie. Za ten sam zestaw cegieł "zapłaciliśmy" w łódzkich składach budowlanych zaledwie 28 tysięcy złotych.

I w dodatku na nic nie musimy czekać. W łódzkim składzie budowlanym Budo-gips od ręki dostaniemy cegły pełne po zaledwie 98 groszy za sztukę. Ostatni raz tak tanio było na przełomie 2006 i 2007 roku. Później za ten najprostszy budulec trzeba było płacić nawet 2 złote za sztukę, a kolejki sięgały kilku tygodni.
Z kolei hurtownia Bud Mag w Łodzi bez problemu sprzeda nam ceglane bloczki porotherm 38 za jedyne 6,65 zł. Gdy sprawdzaliśmy ceny poprzednim razem, cegła ta kosztowała ponad 10 zł.

Tanieje też robocizna. W maju 2007 roku ekipy budowlane z Łodzi podejmowały się wymurować nasz dom za 30 tys. zł (stan surowy). Dziś znów można rozmawiać o kwocie 20 tysięcy złotych, tak jak było to w 2006 r.

Spadek cen to pochodna kryzysu i zaostrzenia polityki kredytowej przez banki. Brak finansowania sprawił, że zawieszono 85 procent inwestycji deweloperskich, przerwana została też budowa wielu domów prywatnych. Na rynku mamy więc niewielki popyt i dużą podaż materiałów, zwłaszcza gdy teraz, wiosną wznowiły pracę niewielkie, lokalne cegielnie.

Dodatkowo trzeba pamiętać, że w 2007 roku ceny zostały sztucznie wywindowane przez producentów. Część zakładów wręcz wstrzymywało produkcję, żeby jeszcze bardziej nakręcić sobie koniunkturę.

Jeśli tylko ktoś ma pieniądze lub szansę na kredyt, to bardzo dobry moment na budowę domu. Ceny materiałów są niskie, ich dostępność wysoka, podobnie jak ekip budowlanych - komentuje Henryk Benkowski, szef portalu kurierbudowlany.pl.
W najbliższych miesiącach nie ma jednak większych szans na istotne przeceny. Wprawdzie mamy wyraźny spadek koniunktury, jednak producenci materiałów budowlanych są bardziej odporni niż zwykli konsumenci i nie będą szaleć. No, chyba że kryzys w branży przedłuży się do przyszłej wiosny. Dopiero wtedy można się spodziewać gwałtowniejszych ruchów w dół - uważa Henryk Benkowski.

Piotr Brzózka

POLSKA Dziennik Łódzki
wp.pl/Polska Dziennik Łódzki | 06.04.2009 | 07:51