Zaczyna się wyprzedaż majątku Stoczni Szczecińskiej Nowa i Stoczni Gdynia. Cena wywoławcza sprzedaży majątku stoczni szczecińskiej to około 100 mln zł, a gdyńskiej około 300 mln zł. Ceny wywoławcze - na co zwracają uwagę firmy, które przygotowały wyceny - są niższe niż wyceny. Zostały częściowo zredukowane, bo sprzedaż majątku jest wymuszona. Firmy wyceniające i Agencja Rozwoju Przemysłu, która nadzoruje sprzedaż majątku, odmówiły podania wartości wycen.

- Nie mamy obowiązku ujawniania poziomu wyceny. Podaliśmy ceny wywoławcze. Wydaje nam się, że tak postępując, korzystniej sprzedamy majątek stoczni - mówi Wojciech Dąbrowski, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu.

Z cen wywoławczych wynika, że w przypadku Stoczni Gdynia, której same nieruchomości liczą ponad 100 ha, średnia cena metra kwadratowego wraz z budynkami jest warta ledwie około 300 zł. Nawet specjalistom trudno jednak powiedzieć, czy to dużo, czy mało i jaka faktycznie może być wartość na przykład gruntów.

- Trudno ocenić, ile tereny stoczni Gdynia mogą być warte, bo na Pomorzu tego rodzaju majątku nie sprzedawano. Nie było takich terenów pofabrycznych. W zależności od działki wartość ziemi jako terenu pod inwestycje może się wahać od 250 zł do nawet 2 tys. zł za metr kwadratowy - uważa Michał Kowalewski z Tyszkiewicz Nieruchomości.

Przyjęte ceny wywoławcze oczywiście mogą zostać w przetargach przebite, ale to raczej mało prawdopodobne. Zarządca kompensacyjny, czyli Bud-Bank Leasing, ma czas na sprzedaż majątku stoczni tylko do końca maja 2009 roku. Jeśli sprzedałby po cenach wywoławczych, to wierzyciele stoczni ze Szczecina odzyskaliby zaledwie około 14 proc. należności, a z Gdyni - około 20 proc. należności. I to bez uwzględniania wartości udzielonej zakładom pomocy publicznej. Wstępnie wierzytelności Stoczni Szczecińska Nowa szacowane są na około 713 mln zł, a Stoczni Gdynia na około 1,44 mld zł. Agencja Rozwoju Przemysłu ocenia, że zainteresowanie majątkiem stoczni jest, ale nie ujawnia z czyjej strony.

- Rozmów sondażowych jest dużo, ale zainteresowani nie rozmawiają bezpośrednio. Wysyłają kancelarie prawne do zbadania majątku stoczni. Do końca kwietnia chętni na zakup majątku muszą wpłacić wadium w przetargach. Wtedy będzie widać, jakie jest faktycznie zainteresowanie, kim są potencjalni inwestorzy - mówi prezes Dąbrowski.

Ireneusz Chojnacki
interia.pl/
Wtorek, 31 marca (07:54)