Kryzys, ludzie wpadają w finansowe tarapaty. Z szybką pomocą bieży agent firmy Provident Financial, puka do drzwi. Po chwili uradowani klienci żegnają agenta wymachując plikiem banknotów, które przeznaczą za chwilę na nowy telewizor? Ten idylliczny obraz tworzą u nas telewizyjne reklamy. Pomoc nadchodzi szybko, lecz potem wkradają się kłopoty.

Spółka weszła na czeski rynek w 1997 r. i szybko zaczęło się o niej mówić jak o drogim pożyczkodawcy wykorzystującym kiepską sytuację materialną potrzebujących. Na końcu 2008 r. było ich w Czechach i na Słowacji 397 tys. (w 2007 r. 402 tys., lecz w IV kwartale 2008 r. zaostrzono przepisy). Teraz zapewne - w dobie powszechnego kryzysu i bezrobocia - jeszcze ich przybędzie.

Provident Financial chcąc zmienić swój wizerunek wprowadza zmiany mające ukazać wszystkie obciążenia kredytu branego przez klienta, nie tylko roczne oprocentowanie (APR - Annual Percentage Rate). Firma przyznaje, że pożyczki u niej są bardzo drogie, ale też ryzyko pożyczkodawcy spore i teraz klienci będą dokładnie wiedzieć czego się od niego oczekuje i ile to będzie kosztować. Deklaruje, że nie będzie stosować żadnych ukrytych opłat. Wszystko będzie zgodne z wprowadzanym właśnie kodeksem agenta i klienta.

Jak jednak pogodzić bardzo wysokie oprocentowanie z pięknymi zasadami?

Provident Financial w Czechach daje pożyczki od 3000 koron (1 CZK = 0,1688 zł) do 50 000 koron. Spłaca się je w czasie 27, 40 lub 55 tygodni. Wysokość rocznego oprocentowania zależy bardziej od czasu spłaty należności niż stopnia ryzyka określanego przez agenta. To on decyduje o przyznaniu pożyczki w całości lub części. W 2005 r. roczne oprocentowanie wynosiło od 481,4 proc. dla pożyczek 20-tygodniowych, 365,1 proc. dla 31-tygodniowych i 199,4 proc. dla 52-tygodniowych. Teraz za 25 tys. koron pożyczki na 27 tygodni klient będzie mieć 460,9 proc. rocznego oprocentowania, 294 proc. za 40-tygodniową pożyczkę i 215,7 proc. za 55-tygodniową. Tygodniowo spłacać będzie musiał ratę w wysokości odpowiednio 1425, 1025 i 800 koron. W 2008 r. nie było w Czechach przypadku zajęcia mienia za niespłacone należności klientów. Zbyt wielu zastrzeżeń nie mają też tamtejsze organizacje konsumenckie. W całym 2008 r. było tylko 10 skarg na Providenta. O wiele mniej niż na spółki działające w tym samym sektorze - Finpomoc.Cz, ACM Money Česká Republika, Santander Consumer Finance.

W Czechach branża niebankowych firm udzielających kredytów konsumenckich rośnie. Wartość pożyczek udzielonych w 2003 r. wyniosła 18 mld koron, w ub. roku aż 54 mld koron. W czołówce wcale nie jest Provident Financial a Cetelem ČR, GE Money Multiservis i Home Credit.

Krzysztof Mrówka, INTERIA.PL

źródło informacji: INTERIA.PL