Na wynajmowanie mieszkania decyduje się coraz więcej par, rozpoczynających dopiero karierę zawodową, które w ostatniej chwili musiały zrezygnować z zakupu własnego M - mówi Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości. Po tym jak banki zaostrzyły kryteria przyznawania kredytów, wiele rodzin straciło zdolność kredytową. Inne z kolei nie są w stanie wyłożyć wkładu własnego. Takie pary nie potrzebują luksusów, ale chcą się uniezależnić od rodziców.
Ponieważ chętnych na wynajem przybywa szybciej niż ofert, ceny idą do góry.
Jeszcze do niedawna kawalerkę w tzw. studenckim, czyli najniższym standardzie, można było wynająć za 400 - 500 zł (plus opłaty) - mówi Marek Olejniczak z biura nieruchomości przy al. Kościuszki. Teraz ich ceny zaczynają się od 650 - 750 zł. Podobnie jest z mieszkaniami dwupokojowymi, których ceny rozpoczynają się od 800 - 1.000 zł (plus opłaty), a jeszcze nie tak dawno za 900 zł miesięcznie można było wynająć dwa pokoje o podwyższonym standardzie, w dobrej lokalizacji.
wp.pl/
Express Ilustrowany | 20.03.2009 | 08:03