Późnym popołudniem na rynku walutowym za jedno euro płacono 4,54 zł, dolar kosztował 3,50 zł, a frank szwajcarski był wyceniony na 2,96 zł.

Analitycy oceniają, że jest to odreagowanie ostatnich wzrostów wartości polskiej waluty. W najbliższym czasie sytuacja na rynku walutowym może być silnie skorelowana z nastrojami na giełdach papierów wartościowych.

- Niepokoić może fakt, że ważne wsparcia zlokalizowane w rejonie EUR/PLN 4,4100 oraz USD/PLN 3,3800 zostały wybronione, w związku z czym ostatni ruch należy traktować tylko jako korektę, a nie zapowiedź zmiany trendu. W tej chwili kluczem do dalszego rozwoju sytuacji na rynku złotego będą nastroje panujące na światowych giełdach, a także na głównej parze walutowej, czyli EUR/USD - ocenił analityk TMS Brokers Mikołaj Kusiakowski.

Kusiakowski podkreśla, że na giełdach nadal dominują optymiści, co może sprzyjać złotemu, jednak to może się szybko zmienić.

- Pamiętajmy, że wciąż mamy bessę, dlatego wszelkie negatywne informacje bardzo szybko mogą zmienić obraz rynku. Taki rozwój wydarzeń wiązałby się z osłabieniem złotego. Wówczas powrót w okolice EUR/PLN 4,6000, a nawet wyżej byłby bardzo prawdopodobny - podsumował analityk.

money.pl/2009-03-17 17:30:01