O problemie poinformował nas czytelnik Stefan Duszyński. Spotkaliśmy się z nim przy wejściu do stacji metra Wilanowska od strony zajezdni autobusowej. Pan Stefan pokazuje polowe łóżka handlarzy, pub, na dachu którego ktoś magazynuje niepotrzene rupiecie. Wszędzie latają śmieci. - Czy to nie wstyd dla miasta, że tak teren wokół stacji wygląda tak żałośnie - pyta się. Idziemy w stronę ul. Bukowińskiej, to tylko kilkadziesiąt metrów od stacji. Stajemy przy walących się ruderach, które kiedyś były domkami jednorodzinnymi. - Wieczorem strach tędy przejść. Miejsce jest kiepsko oświetlone a w tych ruinach odbywają się libacje alkoholowe. Gdy jakiś czas temu przyjechali do mnie goście z Kanady, tylko łapali się za głowę - opowiada.
Jednak największą zmorą mieszkańców jest sama ulica Bukowińska. Jeszcze kilka lat temu było tu pole, ale dziś w budynkach Bukowińska 8, 10, 12 i 22 oraz Pejzażowa 2 mieszka około 3-4 tys. ludzi. Pierwsi mieszkańcy wprowadzili się tu w 2005 roku. Odcinek ulicy, z którego korzystają, zbudowany jest z dziurawych, betonowych płyt. Na około 60-metrowym odcinku, który stanowi dojście do metra i którym z osiedla codziennie wyjeżdżają tysiące samochodów nie ma nawet chodnika. - Matki z wózkami lawirują między samochodami - kręci głową Duszyński. - Raz niemal urwałem tłumik w samochodzie na tych dziurach - dodaje inny mieszkaniec Bukowińskiej, który akurat parkował samochód. Ulica działa też na nerwy tym, którzy prowadzą przy niej swój biznes. - Część klientów dojeżdża do końca wyasfaltowanego fragmentu Bukowińskiej i myśli, że dalej już nic nie ma - mówi Ewa Żółtowska z biura turystyki Ask-Travel - Po deszczu nikt się tu nie dostanie, chyba że w kaloszach. Część mieszkańców za taki stan rzeczy wini dewelopera, ale ten rozkłada ręce. - JW Construction położyło tam drogę tymczasową, która miała funkcjonować jedynie do wybudowania przez miasto drogi docelowej - powiedział nam Robert Wójcik wiceprezes J.W. Construction, który wybudował większość mieszkań przy Bukowińskiej.

- Miasto zna problem i rozumie sytuację mieszkańców - zapewnia Teresa Rosłoń, naczelnik Wydziału Promocji i Komunikacji Społecznej Mokotowa - Wiosną posprzątamy teren wokół stacji metra i zabezpieczymy stojące tam ruiny. Rozebrać ich nie możemy, bo nie należą do nas. Jeśli chodzi o ulicę, mieszkańcy muszą uzbroić się w cierpliwość.

Naczelnik tłumaczy, że Bukowińska ma być częścią Nowobukowińskiej, ulicy, która przez Dolinę Służewiecką i ul. Rolną połączy KEN z Puławską. - Początek budowy planujemy na czerwiec 2010, koniec na rok 2013, może uda się szybciej - mówi Rosłoń.

Władze Mokotowa liczą, że Nowobukowińska powstanie zgodnie z planem, choć przyznają, że nie wykupiły jeszcze wszystkich terenów pod inwestycję. Przeciwko projektowi protestują jednak mieszkańcy Bukowińskiej. Nie życzą oni sobie pod oknami arterii o tak dużym natężeniu ruchu. Na styczniowym spotkaniu z wiceprezydentem Warszawy Jackiem Wojciechowiczem wymogli już stworzenie dodatkowej analizy, która wykaże, czy projekt poprowadzenia przedłużenia KEN w tym miejscu jest prawidłowy. - Chcemy nowej ulicy, ale lokalnej, nie przelotówki - mówią.

Źródło: Dziennik Metro