- Panie pośle, jak to jest z tymi kredytami mieszkaniowymi, w spłacaniu których ma brać udział państwo? Państwo, czyli pan i ja, i miliony innych ludzi, którzy może niekoniecznie chcą zajmować się cudzymi kredytami. Bezrobotni otrzymają niebagatelne wsparcie Skarbu Państwa. Na jakich zasadach?

- Projekt ustawy, który przygotowaliśmy, dotyczy wyłącznie osób, które zaciągnęły kredyt hipoteczny, straciły pracę i zarejestrowały się jako osoby bezrobotne w powiatowym urzędzie pracy. Ponieważ pomoc będzie pochodziła wyłącznie ze środków funduszu pracy, to właśnie w urzędzie pracy trzeba będzie złożyć stosowny wniosek. Jego pozytywne rozpatrzenie też nie będzie oznaczało, że bezrobotny kredytobiorca dostanie z urzędu pieniądze - po prostu PUP będzie wysyłał raty kredytu prosto do banku, który takiego kredytu udzielił. Pomoc otrzymają ci, którzy np. utracą pracę na skutek zwolnień grupowych, indywidualnych czy spowodowanych upadłością firmy. Podkreślam jednak, że osoba starająca się o takie wsparcie musi mieć status bezrobotnego, musi być zarejestrowana w powiatowym urzędzie pracy i musi mieć problemy ze spłatą swojego kredytu - to wszystko będzie musiało być udokumentowane.

- Panie przewodniczący, ale o jakich pieniądzach mówimy teraz - w skali globalnej oczywiście? Ile publicznych pieniędzy będzie wydanych na takie kredyty?

- Od początku roku pracę straciło ok. 160 tys. osób. Oczywiście nie wszyscy zaciągnęli kredyty hipoteczne, więc pomoc będzie potrzebna znacznie mniejszej ilości osób. Szacujemy, że w grę wchodzi kwota rzędu 400 mln zł. Jednak i tak nie wszyscy będą mieli szanse na otrzymanie takiego wsparcia - trzeba będzie spełnić odpowiednie warunki. Musimy być pewni, że chodzi o bezrobotnych i stąd pośrednictwo powiatowych urzędów pracy. Jeśli jednak zdarzy się sytuacja, że w gospodarstwie domowym tylko jedna osoba straci pracę, ale druga będzie zarabiać, to jeżeli będzie zarabiać zbyt mało, takie gospodarstwo również będzie miało szansę na otrzymanie pomocy. Chodzi nam o zagwarantowanie wsparcia osobom, które znalazły się w poważnych kłopotach. Co więcej, pomoc w spłacie kredytu nie będzie bezterminowa. Każdorazowo urzędy pracy będą pomagać maksymalnie przez rok lub do momentu uzyskania pracy. Przypominam również, że pieniądze na ten cel będą pochodziły z Funduszu Pracy. Jest on państwowym funduszem celowym, którego głównym zadaniem jest promocja zatrudnienia, aktywizacja zawodowa i łagodzenie skutków bezrobocia.

Z pieniędzy Funduszu Pracy finansowane są m.in. zasiłki dla bezrobotnych, stypendia za okres nauki, dodatki aktywizacyjne, świadczenia integracyjne, programy przeciwdziałania bezrobociu, a także pomoc prawna zatrudnionym za granicą.

- Ale przecież powiatowe urzędy pracy nie zarabiają pieniędzy. Głównym źródłem dochodów funduszu są obowiązkowe składki płacone przez pracodawców za zatrudnionych pracowników, przez osoby prowadzące własne firmy oraz dotacje z budżetu państwa i budżetu UE. Dysponując funduszem faktycznie operują pieniędzmi podatników. Przecież to jest zupełnie nierynkowe działanie. Nazwijmy rzeczy po imieniu - to wydawanie publicznych pieniędzy na spłatę prywatnych kredytów.

- Cóż, faktycznie jest to działanie nierynkowe. Proszę jednak pamiętać, że przeżywamy obecnie kryzys - w skali globalnej jest to jeden z najpoważniejszych kryzysów, które dotknęły świat. W Polsce musimy zrobić wszystko, żeby ów kryzys dotknął nas w jak najmniejszym stopniu. Dlatego decydujemy się na działania niekonwencjonalne. I nawet jeśli są nierynkowe proszę pamiętać, że te pieniądze tak naprawdę trafiają do banków i to dla nich są wsparciem. W ten sposób pomagamy sektorowi bankowemu uniknąć poważnych kłopotów. Jeśli chodzi o samych bezrobotnych, to oczywiście mamy na myśli osoby, które potrzebują wsparcia, czyli najmniej zamożne.

- Nie obawia się pan, że Trybunał Konstytucyjny uzna ustawę za niezgodną z konstytucją? Przecież w sposób oczywisty narusza ona zasadę równości obywateli wobec państwa.

- Ale funkcjonujemy obecnie w szczególnym momencie. Jest kryzys i aby go przetrwać musimy zrewidować wiele dotychczasowych poglądów. Patrząc z pańskiej strony - również te dotyczące równości. Nasza ustawa jest przede wszystkim działaniem mającym zabezpieczyć sektor bankowy przed kłopotami, do których mogłoby dojść, gdyby osoby, które straciły pracę przestały spłacać kredyty hipoteczne. Myślę, że gdyby doszło do tego, że ustawę będzie badać Trybunał Konstytucyjny, to wymienione aspekty zostaną wzięte pod uwagę. Może pan uważać, że zarzuty o nierynkowym działaniu rządu są słuszne. I może pan mieć rację. Tyle, że moim zdaniem sytuacja jest wyjątkowa i wymaga wyjątkowych działań.

- Kiedy pierwsi bezrobotni kredytobiorcy otrzymają wsparcie państwa?

- Myślę, że to kwestia dwóch tygodni, kiedy przygotowany przez nas projekt ustawy trafi do Sejmu i będzie głosowany. Ze względu na specyficzną sytuację w gospodarce i konieczność działań administracji publicznej liczymy na poparcie większości parlamentarzystów.

Od redakcji: Według przedstawionego przez Michała Boniego, ministra z Kancelarii Premiera, projektu ustawy - rządowa pomoc będzie adresowana do osób, które kupowały "przeciętne" mieszkania, a jej wysokość będzie zależała od indywidualnej sytuacji kredytobiorcy. Rządowa dopłata z Funduszu Pracy będzie jednak miała charakter pożyczki, którą trzeba będzie zwrócić po dwóch latach. Będzie ona rozłożona na nieoprocentowane raty na okres od 5 do 10 lat. Pomoc będzie udzielana przez rok.

źródło informacji: Gazeta Bankowa