Ale i bez tego ma ona szansę osiągnąć w tym roku 8-proc. tempo rozwoju – zapewnił premier Chin Wen Jiabao w przemówieniu otwierającym sesję parlamentu.

Premier nie ukrywał, że ze względu na globalne spowolnienie przed Chinami jest trudny rok. Spadek popytu na tamtejsze produkty sprawił, że wzrost gospodarczy wyhamował w IV kwartale do poniżej 7 proc. Zdaniem premiera, trzeba jak najszybciej odwrócić dekoniunkturę, a pakiet stymulacyjny w tym pomoże. Liczy on na stworzenie wkrótce dziewięciu milionów nowych etatów.
Zdaniem analityków, premier nie zadeklarował zwiększenia państwowych wydatków, żeby zachować amunicję na później, na wypadek pogłębienia się kryzysu. Nie wszyscy bowiem wierzą w odrodzenie. Prognozy Jiabao kontrastują choćby z szacunkami Międzynarodowego Funduszu Walutowego, przewidującego w tym roku tylko 6,7-proc. tempo wzrostu PKB. W Chinach, przyzwyczajonych w minionych latach do dwucyfrowej dynamiki, może to oznaczać dramat. Zdaniem ekonomistów, przy tempie rozwoju poniżej 8 proc. może dojść do rozruchów społecznych.

Chińscy inwestorzy na doroczne wystąpienie premiera zareagowali jednak pozytywnie. Indeks parkietu w Szanghaju zyskał wczoraj 1 proc. i powiększył rozmiary tegorocznej zwyżki, plasującej go wśród najlepszych wskaźników giełd w tym roku na świecie. Gorzej było z indeksami światowymi i cenami surowców. Po tym, jak dzień wcześniej na fali chińskiego optymizmu wyraźnie zyskiwały, wczoraj odnotowały duże spadki.

Tomasz Goss-Strzelecki
PARKIET
wp.pl/PARKIET | 06.03.2009 | 12:03