Zgodnie z projektem PO, niektóre umowy na opcje walutowe uznaje się za bardziej korzystne dla banków niż firm, czyli asymetryczne. Ci, którzy zawarli takie umowy, byliby zobowiązani do negocjacji. Po trzech miesiącach, w przypadku braku porozumienia, firma mogłaby wystąpić do sądu.

Projekt PSL zakłada zaś, że jeżeli w ciągu czterech miesięcy nie doszłoby do porozumienia, firma, która zawarła niesymetryczną umowę, mogłaby od niej odstąpić.

Partner zarządzający kancelarii Krawczyk i Wspólnicy Michał Krawczyk zwrócił uwagę, że oba projekty mają słabe strony. Podkreślił, że w projekcie PO nie określono wystarczająco dokładnie, jaką umowę można uznać za niesymetryczną. - To m.in. sprawiałoby kłopoty ze stosowaniem ustawy - dodał.

Podkreślił, że w projekcie PO mówi się o prawie firm do prowadzenia negocjacji z bankami, a w przypadku niepowodzenia rozmów - do występowania do sądu. - Takie prawo firmy mają już obecnie, po co więc tworzyć nowe przepisy dotyczące tych kwestii - wskazał.

Miał również zastrzeżenia do projektu PSL. - Przewiduje prawo przedsiębiorcy do odstąpienia od umowy. Takie rozwiązanie jest jednak ryzykowne jeżeli chodzi o zgodność z konstytucją - powiedział.

Dyrektor ds. legislacyjno-prawnych Związku Banków Polskich Jerzy Bańka negatywnie ocenił obie propozycje. - Są one sprzeczne z art. 32 konstytucji, który stanowi, że wszyscy są równi wobec prawa i że wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne - powiedział. Według niego, projekty faworyzują jedną stronę sporu o opcje walutowe, czyli firmy.

Jak podkreślił, oba projekty przewidują możliwość negocjacji między stronami, czyli bankami i przedsiębiorcami, choć strony mają już taką możliwość.

- Przedsiębiorcy i bankowcy sami mogą prowadzić rozmowy na temat rozwiązania problemu opcji i nie ma sensu przymuszać ich do tego przepisami ustaw - powiedział Bańka.

Dodał, że tylko sąd może rozstrzygać spór o opcje walutowe, natomiast władze publiczne powinny raczej zachęcać do ugody, niż przedstawiać projekty naruszające porządek prawny. Jednocześnie podkreślił, że obie strony mogą również wyrazić zgodę na rozstrzygnięcie sporu przez niezależnych arbitrów, np. wykorzystując centrum mediacji przy Komisji Nadzoru Bankowego.

Prezes Krajowej Rady Radców Prawnych Maciej Bobrowicz powiedział, że korzystne w projektach jest to, iż nakłaniają strony do negocjacji. Zaznaczył jednak, że powinny w nich znajdować się obowiązkowe klauzule, zobowiązujące strony do mediacji przed skierowaniem sprawy do sądu. - Byłoby to rozwiązanie, które dawałoby stronom jeszcze jedną szansę. Wiadomo, że w negocjacjach czasami dochodzi do impasu, a mediacja jest taką konstrukcją, która przy pomocy neutralnej osoby trzeciej daje stronom nowe szanse - zaznaczył.

Dodał, że jest przeciwny unieważnieniu umów na opcje walutowe przez jakikolwiek organ państwowy. - Jestem zwolennikiem tego, żeby możliwości rozwiązania umów następowały w bardzo wyjątkowych sytuacjach i żeby dokonywał tego tylko sąd - powiedział Bobrowicz.

W czwartek szefowie klubów parlamentarnych PO i PSL - Zbigniew Chlebowski i Stanisław Żelichowski - uzgodnili, że powstanie wspólny projekt koalicyjny w sprawie opcji walutowych. Może on być gotowy w przyszłym tygodniu.

W okresie, gdy złoty umacniał się, przedsiębiorcy sprzedający swoje usługi bądź towary za waluty obce, w obawie przed stratami, zawierali z bankami umowy o tzw. opcje walutowe. Części umów miała spekulacyjny charakter i spółki przyniosły poważne straty, gdy kurs złotówki spadł.

Umowy asymetryczne na opcje walutowe to takie, w których nominał opcji kupna (tzw. call) jest większy od nominału sprzedaży (put) lub w których zapisano inne warunki dotyczące praw i obowiązków dla obu stron umowy. Opcja call daje nabywcy prawo do kupna waluty po z góry ustalonej cenie, a opcja put daje nabywcy prawo do sprzedaży waluty po z góry ustalonej cenie.

źródło informacji: PAP

interia.pl/Czwartek, 5 marca (19:38)