Wyniki podobne do styczniowych

Chociaż nie mamy jeszcze konkretnych danych dotyczących zmian cen nieruchomości w lutym, możemy spodziewać się, że wyniki podobne będą do tych styczniowych. Z raportu na temat rynku nieruchomości Open Finance i Oferty.net wynika, że ceny mieszkań w styczniu w największych miastach Polski nieznacznie się zmieniły. Największy spadek w stosunku do grudni 2008r. zanotowano w Opolu (-2,7 proc.), a najmniejszy w Olsztynie (-0,1 proc.). W Warszawie ceny zmniejszyły się o 0,3 proc., we Wrocławiu o 0,7 proc., a w Krakowie zaledwie 0,2 proc. Cena metra kwadratowego w tych miastach wynosi odpowiednio 9 144 zł, 6 824 zł i 7 358 zł. Te niewielkie zmiany pokazują, że osoby sprzedające mieszkania na rynku wtórnym nie są jeszcze chętne do obniżania cen wyjściowych. Jednak sytuacja na rynku pozwala nabywcom na negocjacje, których efektem są nawet kilkunastoprocentowe obniżki cen. Widać to w raporcie cen transakcyjnych Open Finance, według którego średnia cena sprzedawanego mieszkania w Warszawie w styczniu wynosiła 8 182 zł, czyli o ponad 10 proc. mniej niż cena ofertowa z raportu przygotowanego z portalem Oferty.net. Podobnie sytuacja wygląda w innych miastach, gdzie różnica między cenami ofertowymi a transakcyjnymi waha się od kilku do kilkunastu procent.

Zaczęli na szczycie boomu

W lutym zostało ogłoszonych przez Główny Urząd Statystyczny kilka znaczących informacji dla rynku nieruchomości. W połowie miesiąca dowiedzieliśmy się, że w styczniu oddano do użytkowania 19 541 mieszkań, czyli o 33,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Są to jednak mieszkania, których budowa została rozpoczęta dwa, trzy lata temu, czyli na szczycie boomu. W kolejnych miesiącach liczba ta powinna być coraz mniejsza, jednak w całym 2009 roku możemy spodziewać się, że zostanie oddanych do użytku niewiele mniej mieszkań niż w roku ubiegłym (ponad 165 tys.). Jest to oczywiście efekt inwestycji rozpoczętych w 2007 i 2008 roku.

Ważną informacją jest też to, że o ponad połowę (w stosunku do zeszłego roku) spadła liczba rozpoczętych inwestycji. Z danych GUS wynika, że w styczniu rozpoczęła się budowa tylko 2,6 tys. mieszkań. Jest to zgodne z zapowiedziami deweloperów, którzy wstrzymują większość zaplanowanych na ten rok projektów (efektem tego będzie zdecydowanie mniejsza liczba oddawanych mieszkań od 2010 roku). Zachowanie takie jest logiczne, biorąc pod uwagę, jak dużo jest w tej chwili na rynku mieszkań niesprzedanych. Szacuje się, że w samej Warszawie deweloperzy mają ponad 16 tys. mieszkań, na różnych etapach budowy, których nie udało im się sprzedać. Dopiero kiedy część tych lokali znajdzie swych nabywców, nowe projekty będą mogły zostać "odmrożone".

Wstrzymywanie inwestycji nie wystarczy

Ostatnią ważną informacją podaną przez GUS w lutym jest liczba pozwoleń na budowę mieszkań wydanych w styczniu. W stosunku do zeszłego roku spadła ona o 14,1 proc. i wyniosła 12 558 sztuk. Jest to kolejny dowód na to, że deweloperzy faktycznie ograniczają swoje projekty.

Jednak samo wstrzymywanie inwestycji nie wystarczy, aby ożywić rynek nieruchomości. Znacznie osłabiona zdolność kredytowa Polaków bezpośrednio przełożyła się na spadek zawieranych transakcji, co zmusiło deweloperów do obniżenia cen. Jeszcze kilka miesięcy temu trzeba było się bardzo starać, aby otrzymać jakikolwiek upust, teraz deweloperzy sami proponują niższe ceny i robią wszystko, aby zatrzymać przy sobie klienta. Jest to dobra informacja dla osób planujących zakup nieruchomości, ponieważ ceny zaczynają być coraz bardziej "normalne".

Aleksandra Szarek

Specjalista Rynku Nieruchomości, Home Broker

interia.pl/Piątek, 27 lutego (14:44)