Zdaniem urzędników brak chętnych na miejskie nieruchomości bierze się również stąd, że cena wywoławcza parceli wystawianych na sprzedaż ustalana jest na podstawie wyceny przez rzeczoznawcę majątkowego. Ekspert zaś szacuje wartość ziemi na podstawie cen rynkowych porównywalnych terenów.
Tymczasem wycena gruntu, nawet jeśli została wykonana pod koniec 2008 r., to opierała się na kwotach obowiązujących kilka tygodni wcześniej, czyli przed kryzysem. A te nijak się mają do tego, co teraz dzieje się na rynku nieruchomości.

Samorządowcy, choć mają świadomość, że ceny ustalone przez rzeczoznawców w stosunku do dzisiejszych realiów są za wysokie, to i tak muszą je podawać w pierwszej procedurze przetargowej. Weryfikacja może nastąpić dopiero później.
wp.pl/IAR | 28.02.2009 | 02:40