Obama zaprezentował swój plan w środę w Arizonie - w jednym ze stanów najbardziej dotkniętych kryzysem na rynku mieszkaniowym, który leży u podłoża obecnej recesji. Kryzys finansowy zaczął się od drastycznego spadku wartości papierów wartościowych opartych na niespłacalnych długach hipotecznych.

- Wszyscy płacimy drogo za ten kryzys z kredytami hipotecznymi. I wszyscy też zapłacimy jeszcze wyższą cenę, jeżeli pozwolimy, aby kryzys ten się dalej pogłębiał - powiedział prezydent w miejscowości Mesa w Arizonie.

Rządowy plan przewiduje zniesienie restrykcji nałożonych na Fannie Mae i Freddie Mac - dwie wielkie, upaństwowione ostatnio, instytucje finansowe gwarantujące kredyty hipoteczne, głównie dla uboższych Amerykanów - które nie pozwalają im refinansować hipotek w sytuacji, gdy suma zadłużenia przekracza aktualną wartość domu.

Dodatkowe pożyczki lub zmiana warunków spłat kredytu ma pozwolić zadłużonym właścicielom uniknąć utraty domu w wyniku foreclosure.

Rząd zamierza wpompować po 100 mld dolarów w Fannie Mae i Freddie Mac, aby zabezpieczyć je przed ewentualnymi stratami w razie ponownego niespłacania kredytów przez dłużników. Ma to pomóc około 5 milionom właścicieli domów. Pozostałe 75 mld dolarów administracja chce przeznaczyć na utworzenie specjalnego funduszu, który pozwoli zmniejszyć miesięczne spłaty kredytu hipotecznego przez około 3-4 mln kolejnych właścicieli domów.

Banki i inne instytucje finansowe, które zgodzą się obniżyć raty kredytu hipotecznego, otrzymają od rządu rekompensatę wyrównującą różnicę między starą o nową ratą kredytu.

Jak się oblicza, do końca zeszłego roku 9 procent właścicieli domów w USA zalegało ze spłatą kredytów lub straciło domy odebrane przez banki. Według raportu Credit Suisse do 2012 r. aż 16 procent domów stanie się ofiarami foreclosures.

Plan administracji Obamy bywa krytykowany przez konserwatystów. Twierdzą oni, że nie jest sprawiedliwe pomagać na koszt podatnika osobom, którzy kupili domy, na które nie było ich stać. Zwolennicy pomocy odpowiadają na to, że wielu ludzi wprowadzono w błąd oferując niezmiernie korzystne warunki pożyczek - tzw. sub-prime lending - ale nie ujawniając, że warunki te się z czasem zmienią, np. wzrosną procenty spłaty kredytu.

W wielu wypadkach chodziło tu o imigrantów, zwłaszcza z krajów latynoskich, którzy z braku znajomości języka nie zdawali sobie sprawy co podpisują w umowach z bankami o kredyty hipoteczne.

PAP/interia.pl