Względem listopadowego dołka, odbił się aż o 36 proc., wracając do poziomu z początku września 2008 r. Wolumen obrotu na parkietach w Szanghaju i Shenzhen nie był tak wysoki co najmniej od stycznia 2006 r., gdy agencja Bloomberga zaczęła gromadzić stosowne dane.

Ożywienie na chińskich giełdach wiąże się z ogłoszonym w listopadzie przez rząd w Pekinie planem pobudzenia koniunktury o wartości 585 mld USD. Taka tendencja na giełdzie nie utrzyma się na dłuższą metę, o ile dane z gospodarki nie wykażą, że pakiet stymulacyjny jest skuteczny – ocenił Gabriel Gondard ze spółki Fortune SGAM Fund Management. Jednak pierwsze efekty rządowej interwencji są już widoczne.
Niektóre projekty inwestycyjne, takie jak budowa osiedli mieszkalnych w prowincji Szansi czy trzech nowych linii kolejowych w prowincji Szantung, ruszyły już w grudniu. W przeciwieństwie do obciążonych toksycznymi aktywami zachodnich instytucji finansowych, które mimo starań rządów nie nasilają akcji kredytowej, chińskie banki chętnie uczestniczą w takich inwestycjach, zwielokrotniając tym samym siłę programu stymulacyjnego. W styczniu udzieliły dwukrotnie więcej kredytów niż w tym samym miesiącu 2008 r., który dotąd był pod tym względem rekordowy.

Wzrost wydatków infrastrukturalnych daje się odczuć na rynku surowcowym. Ceny importowanej przez Chiny rudy żelaza od końca października poszły w górę o 28 proc. Stal walcowana na gorąco podrożała od 13 listopada o 41 proc. W ostatnich dniach stycznia w górę ruszył też gwałtownie indeks Baltic Dry, wyrażający ceny frachtu surowców.

Chiny najwyraźniej będą pierwszą gospodarką, której uda się wyjść ze światowego kryzysu– twierdzi Lu Ting, ekonomistka banku Merrill Lynch w Hongkongu. Według ankietowanych przez agencję Bloomberg ekonomistów, w I kwartale 2009 r. stopa wzrostu chińskiej gospodarki zmniejszy się w porównaniu z IV kwartałem 2008 r., lecz począwszy od II kwartału zacznie się zwiększać. W skali całego roku stopa wzrostu sięgnie 7,2 proc., przy czym aż 3 pkt proc. zapewni pakiet stymulacyjny – szacuje Wang Qian z JP Morgan Chase.

Stabilizacja chińskiej gospodarki nie oznacza jednak, że wkrótce znów nadejdzie boom. Mniej złych wiadomości to jeszcze nie jest dobra wiadomość – ocenia ekonomista banku Standard Chartered Stephen Green, przypominając o styczniowym załamaniu chińskiego eksportu o 17,5 proc. Według niego, nawet jeśli rządowy program stymulacyjny zapewni 8 proc. stopę wzrostu PKB, nie będzie to zrównoważony rozwój, mogący stworzyć nowe miejsca pracy.

Grzegorz Siemionczyk
PARKIET
wp.pl