Kiedyś, jak się konikiem orało, słupy nie przeszkadzały. Teraz są kombajny i traktory, mam ogromne problemy. No bo, jak tu orać ziemię przy słupie - pyta gospodarz.

Słupy to dla niego same straty. Za każdym razem, gdy jest awaria, energetycy zadeptują mi pole. Niedawno byli geodeci, coś mierzyli, bo stare słupy mają zastąpić nowe. I jeszcze wielki transformator chcą postawić. Na to już nie zezwolę i jak będzie trzeba, to z widłami wyjdę - mówi zdesperowany.
Słupy na jego ziemi stoją od lat 60. XX w. Nikt wtedy nie pytał rolników, czy się zgadzają i jakie chcą odszkodowanie. I tak zostało do dziś.
W podobnej sytuacji jest Walery Andruszkiewicz z Białej Rawskiej. Na działce ma kilka słupów i transformator. Zakładowi Energetycznemu w Łodzi proponował dzierżawę za 700 zł miesięcznie lub odkupienie części działki. Nikt mi nie odpowiadał - wzdycha rolnik. Teraz ubiega się przed sądem o odszkodowanie za bezprawne użytkowanie jego ziemi.

W biurach łódzkiej Izby Rolniczej nie ma tygodnia, by gospodarze nie pytali o pomoc w walce o odszkodowania od zakładów energetycznych. Właściciele dopominają się zadośćuczynienia z tytułu utraconych dochodów - mówi Grzegorz Misztal, szef biura powiatowego Izby Rolniczej Województwa Łódzkiego w Piotrkowie. Działka ze słupem jest nieużytkowana i za to należy się rekompensata. Nasi prawnicy pomagają w negocjacjach z zakładem energetycznym i udzielają porad w zakresie skierowania sprawy do sądu.

W dochodzeniu odszkodowań wyspecjalizowało się kilka kancelarii adwokackich. Zakończyliśmy kilka takich spraw, kolejne są w toku - przyznaje Magdalena Krakowińska, adwokat z kancelarii w Łodzi. Pomyślny wynik zależy od wielu wątków. Liczy się wszystko. To, czy słup został postawiony decyzją administracyjną, czy przez zasiedzenie. Jednak wiele spraw jest do wygrania.

Zakłady energetyczne nie informują, ile odszkodowań już wypłaciły. Nie tworzymy takich zastawień - twierdzi Bartosz Wiśniewski, rzecznik Zakładu Energetycznego Łódź Teren SA. Zwykle nie uznajemy roszczeń. Żaden słup nie został postawiony nielegalnie, a zgodnie z obowiązującym wówczas prawem.

Dariusz Chomka, rzecznik PSE Operator, pytany o odszkodowania za stare słupy zasłania się brakiem przepisów.

Przy stawianiu nowych posiłkujemy się wycenami biegłych, którzy przedstawiają właścicielowi wartość gruntu pod liniami. Jeśli właściciel się nie zgadza, może iść do sądu. Ale takie sprawy ciągną się latami - zastrzega rzecznik i dodaje, że roszczenia rolników nie mogą być spełnione jednorazowo, bo PSE Operator by zbankrutował. W Niemczech takie opłaty zostały rozłożone na 10 lat - mówi.

PSE Operator ma słupy linii najwyższych napięć. Stoją one na gruntach ponad miliona właścicieli. Ich żądania dotyczące odszkodowań przy średniej cenie gruntu 40 zł za metr kwadratowy przekraczałyby 17,5 mld zł - mówi Chomka.

POLSKA Dziennik Łódzki
Bożena Bilska-Smuś, Aneta Grinberg