W warszawskim i internetowym sklepie Mennicy Polskiej, do którego są odsyłani łodzianie przez pracowników oddziału Narodowego Banku Polskiego przy al. Kościuszki, sytuacja jest podobna.

Ogromna popularność szlachetnego kruszcu jest spowodowana zawirowaniami na giełdach papierów wartościowych oraz na rynkach finansowych. Zaufanie do pieniądza słabnie, a łodzianie chętniej wracają do dawnego sposobu inwestowania - mówi Piotr Nowak z Raiffeisen Bank, jedynej tego rodzaju placówki w Polsce prowadzącej sprzedaż złota. Zamówienia w austriackiej mennicy, z której czerpiemy złoto, złożono w listopadzie. Problem w tym, że czeka na nie cała Europa. Mamy nadzieję, że pod koniec lutego będziemy już mieć ponownie pełen asortyment.
Tymczasem Mennica Polska wprowadziła nawet zapisy na sztabki...

O ich zakupie od ręki nie ma mowy - wyjaśnia Artur Krzymowski. Obecnie zostało nam tylko kilkanaście sztuk najmniejszych, czyli 5- i 10-gramowych. Przyjmujemy jednak zamówienia i 50-procentową zaliczkę od chętnych, którzy chcą poczekać dwa lub trzy miesiące. Dostają gwarancję zakupu kruszcu po obecnej cenie.

Zwiększone zainteresowanie złotem można dostrzec także w sprzedaży monet oferowanych przez NBP.

Od początku roku sprzedaliśmy 233 złote monety kolekcjonerskie oraz te z orłem bielikiem - mówi Jerzy Koźba, p.o. dyrektor oddziału okręgowego NBP w Łodzi. Został nam tylko jeden bielik o nominale 500 zł (cena: 3.733,15 zł). Nadal można kupić te wydane z okazji olimpiady w Pekinie, 90-lecia odzyskania niepodległości czy z wizerunkiem rycerza.

Zakup sztabek w lombardach również graniczy z cudem. Wczoraj w trzydziestu z nich pracownicy twierdzili, że nie widzieli sztabek od kilku miesięcy, choć coraz więcej łodzian o nie pyta. Popytu na złoto użytkowe z kolei nie ma, bo jego cena poszła gwałtownie w górę. Wczoraj wynosiła 901 dolarów za uncję (31,1 g), czyli 3.168,37 zł (pod koniec października 2008 r. - 692,50 dol., czyli 2.167,73 zł).

Express Ilustrowany