Z14 ankietowanych ekonomistów banków obniżki o 50 pkt oczekuje ośmiu. Reszta uważa, że RPP pójdzie o krok dalej i tak jak w grudniu zredukuje stopy o 75 punktów bazowych.

Niemal wszyscy ekonomiści podają te same przyczyny zmiany stóp.
Rada dostrzega to, że koniunktura w Polsce, która jak dotąd pogarsza się gwałtownie, będzie się pogarszać nadal. To oznacza, że będzie coraz więcej czynników ograniczających inflację - mówi Janusz Dancewicz, ekonomista DZ Bank. Jego zdaniem spadki cen paliw, jakie były widoczne w grudniu, przełożą się na niższe ceny w innych kategoriach, przede wszystkim w usługach.

Inflacja będzie gwałtownie hamować, na przełomie II i III kwartału dojdzie do celu RPP, czyli 2,5 proc. I dlatego nie ma co czekać z obniżkami stóp. Dla Rady bardziej liczą się argumenty dotyczące ryzyka wyhamowania wzrostu gospodarczego niż presji inflacyjnej - mówi Janusz Dancewicz.

Ci, którym udało się wziąć kredyty hipoteczne, mogą więc zacierać ręce. Kolejne obniżki stóp RPP powinny być dla banków impulsem, by zmienić poziom oprocentowania. Zwłaszcza dla tych, które opierają je na trzymiesięcznym WIBOR-ze. Zresztą trzymiesięczny WIBOR spadł ostatnio o około 0,5 pkt proc., co może oznaczać, że 50-punktowa obniżka stóp jest już zdyskontowana.

Prawdopodobnie rynek już uwzględnił obniżkę o 50 pkt. Jednak na oprocentowanie rat nie wpłynie to szybko, bo w przypadku kredytów opartych na trzymiesięcznym WIBOR-ze oprocentowanie najczęściej zmieniane jest raz na kwartał - mówi Mateusz Ostrowski z Open Finance.

Według jego wyliczeń rata kredytu na 300 tys. zł, zaciągniętego rok temu na 30 lat na zakup domu lub mieszkania, powinna wynosić obecnie około 1,9 tys. zł przy uwzględnieniu 1-proc. marży banku. Jeśli obniżka stóp byłaby głębsza i wyniosła np. 75 pkt baz. oraz przełożyła się bezpośrednio na poziom WIBOR-u, to wielkość raty powinna spaść do około 1850 zł.

Gorzej wygląda sprawa z tym, czy obniżki stóp poprawią skłonność banków do udzielania nowych kredytów.

Stawki WIBOR reagują na to, co Rada robi ze stopami procentowymi, ale wciąż nie możemy mówić o przywróceniu normalnego funkcjonowania rynku pieniężnego - mówi Grzegorz Ogonek, ekonomista ING BSK.

Samo obniżanie stóp nie wyeliminuje wszystkich problemów. Jak przy każdej chorobie potrzebny jest czas na leczenie - uważa Grzegorz Ogonek.

Zdaniem ekonomisty Rada dostrzega problemy z przenoszeniem własnych decyzji na działanie banków.

Obniżką stóp nie powinni się natomiast martwić kredytobiorcy, którzy zaciągnęli pożyczki walutowe.

Teoretycznie każda taka decyzja, która zmniejsza różnicę między stopami procentowymi w Polsce i np. w strefie euro, powinna osłabiać złotego. Nasza waluta, co prawda, słabnie - i prawdopodobnie jeszcze będzie tracić - ale nie z powodu poluzowania polityki pieniężnej w Polsce.

Z wypowiedzi ze strony Rady widać, że coraz mniej martwi się ona tym, jak działa dysparytet stóp. To, co się teraz dzieje z naszą walutą, to raczej efekt globalnej awersji do ryzyka. Kłopoty przechodzą wszystkie emerging markets i obniżki stóp w Polsce niewiele w tym zmienią - mówi Grzegorz Ogonek.



Marek Chądzyński

Gazeta Prawna
wp.pl