Z założeń polityki mieszkaniowej państwa wynika, że mieszkania z zasobów TBS są przeznaczone dla osób, których dochody nie pozwalają na uzyskanie prawa własnościowego lokalu. Niektórym zdaje się nawet, że mieszkania społeczno-czynszowe przeznaczone są dla osób niezamożnych. Okazuje się jednak, że wymagania ustawowe w postaci chociażby opłaty kaucyjnej czy czynszu regulowanego na poziomie 4% wartości odtworzenia powodują, że program TBS adresowany jest do osób posiadających średnie dochody.

Skala budowania lokali mieszkalnych i ich eksploatacja na zasadzie wynajmu jest bardzo niewielka. Potwierdzają to dane Głównego Urzędu Statystycznego. Według nich mieszkania w budynkach TBS-ów stanowiły w 2007 roku zaledwie 1 proc. zasobów mieszkaniowych w Polsce. Najwięcej mieszkań społeczno-czynszowych (2,5 proc.) znajdowało się w województwie zachodniopomorskim, najmniej (0,5 proc.) w województwach podkarpackim i świętokrzyskim.


 

Sytuacja, z jaką mamy do czynienia od kilku lat na polskim rynku nieruchomości mieszkaniowych, spowodowała, że tak chętnie kupowane mieszkania rynkowe, dla wielu osób stały się z czasem niedostępne. Dla wielu osób alternatywą jest więc wynajem rynkowego lokalu mieszkalnego, którego ceny w obliczu rosnącego popytu szybko wzrastają, w szczególności w dużych miastach. To w nich powinny rozwijać się TBS-y, rozszerzając tym samym ofertę mieszkaniową.

Okazuje się jednak, że rozwój tej formy realizacji potrzeb mieszkaniowych napotyka na różne bariery (m.in. brak środków do finansowania mieszkań, niedostateczna ilość uzbrojonych terenów i wysoka cena gruntów). Do tego dochodzą niedoprecyzowane przepisy, które pozwalają na głośny ostatnio proceder handlu lokalami TBS-ów, ograniczając w ten sposób dostęp do nich osobom, które czekają w kolejce od dłuższego czasu. Pomysł z mieszkaniami społeczno-czynszowymi bez wątpienia jest dobry, ale jak to często bywa, nie do końca przemyślany i dostosowany do polskich realiów. A pojawiające się kontrowersyjne informacje dodatkowo psują ogólny wizerunek Towarzystw Budownictwa Społecznego i zmniejszają zaufanie do nich.

Małgorzata Kędzierska

interia.pl