Jeszcze dwa miesiące temu wydawało się, że 2,80 zł za franka to dużo. Ale już wtedy analitycy finansowi ostrzegali, że ta waluta w stosunku do złotego, dalej może się umacniać. I nie mylili się. Od tygodnia frank wciąż drożeje. Wczoraj Narodowy Bank Polski wyceniał go na 2,916 zł, ale w kantorach cena wynosiła nawet 2,94 zł. To oznacza, że osoby, które we frankach spłacają kredyty, płacą za nie grubo ponad 3 zł. Powód?

Chodzi o tzw. spread, czyli różnicę między kursem kupna franków przez bank, a kursem po którym jest on oferowany kredytobiorcom. W zależności od banku różnica ta wynosi od 11 do ponad 30 groszy za franka. Co gorsza, ekonomiści przewidują, że szwajcarska waluta dalej będzie drożała.

- Myślę, że możemy dojść do poziomu 3,10 zł - mówi Katarzyna Siwek z Expandera.

- Od poniedziałku postanowiłem się nie denerwować i nie sprawdzam już, ile kosztuje frank. Myślę, że przez ostatnie dwa miesiące moja rata urosła o jakieś 500 złotych. Dlatego podświadomie zacząłem oszczędzać. Zrezygnowałem z wędlin z Krakowskiego Kredensu i przerzuciłem się na wędliny z normalnego sklepu, rano kupuję tylko jedną gazetę, a nie jak wcześniej dwie lub trzy - opowiada Tomasz z Warszawy, który w listopadzie podpisał umowę kredytową na 330 tys. zł.

Sytuacja kredytobiorców z pewnością poprawiłaby się, gdyby banki obniżyłyby oprocentowanie. A jest ku temu świetny powód: w grudniu Narodowy Bank Szwajcarski dwukrotnie ściął stopy procentowe, w sumie o 2,5 punktu. W przypadku 200-tys. kredytu zaciągniętego na 30 lat w sierpniu ubiegłego roku rata początkowo wynosiła 1045 zł, a przy obecnym kursie franka sięga już 1500 zł. Gdyby bank jednak obniżył oprocentowanie o 2,5 proc., spadłaby do 1135 zł.

- Niestety, każdy bank ma swój wewnętrzny harmonogram urealniania oprocentowania. Jedne robią to raz na kwartał, inne raz na rok, a w jeszcze innych decyduje o tym zarząd - wyjaśnia Siwek. - Pocieszające jest tylko to, że w końcu wszystkie banki będą musiały oprocentowanie obniżyć i każdy z nas będzie płacił niższe raty.

Z wysokiego kursu franka mogą się cieszyć jedynie ci, którzy właśnie zaciągają w nim kredyty. Im wysoki kurs sprzyja, bo jeśli zadłużą się teraz, to będą spłacali raty mniejsze niż osoby, które kupiły franka kilka miesięcy wcześniej i po znacznie niższej cenie.
Źródło: Metro