Strefa euro na kryzys to dobra sprawa. Chyba coraz mniej osób trzeba przekonywać, że wahania kursów walutowych nie są szczególnie dobre dla gospodarki rozwijającej się. Zmienić zdanie mogły zwłaszcza gospodarstwa domowe z kredytami w obcych walutach, czy firmy, które wystawiły opcje walutowe. Brak wahań kursowych jest też przewagą konkurencyjną w handlu zagranicznym, a to szczególnie ważne w okresie, gdy maleje popyt. Dodatkowo na przykład Słowacja już płaci znacznie mniej za swój dług - zarówno ze względu na ogólny poziom stóp procentowych, jak i ze względu na niższą premię za ryzyko. Dostęp do kapitału mógł się wydawać kwestią trywialną kilka lat temu, jednak jak widać, dobre czasy nie są dane raz na zawsze. Jednak jedna rzecz to już w strefie euro być, a inna do niej aspirować, co wiąże się z koniecznością spełnienia kryteriów...


Komisja Europejska właśnie przedstawiła swoje prognozy deficytu w Polsce - po ok. 3,5% przez następne dwa lata, czyli za dużo. Inna sprawa, że wiele krajów Europy Zachodniej będzie miała dużo wyższe. Być może odpowiednio wczesne negocjacje odnośnie łagodniejszego potraktowania „kryzysowego deficytu" mogłyby zmiękczyć stanowisko Komisji. Jeszcze bardziej problematyczne jest kryterium kursowe. Już Słowacja nie miała z tym łatwo - centralny parytet rewaluowany był dwukrotnie. Jednak przy aprecjacji kursu (czyli umacnianiu się korony w stosunku do euro) interweniować można w dużej skali, gdyż wtedy bank centralny sprzedaje swój pieniądz, kupując dewizy. W momencie gdy mamy do czynienia z osłabieniem, interwencja to sprzedaż dewiz, czyli pojawia się naturalne ograniczenie wynikające z poziomu rezerw. Czy rząd uwzględnił ten fakt przyjmując wejście do mechanizmu ERM2 w tym roku? Czy ma bezwzględne zapewnienie ze strony Europejskiego Banku Centralnego, iż w razie potrzeby będzie on stabilizował złotego? Bo tylko taka gwarancja może powstrzymać rynek przed spekulacją na wytrącenie notowań złotego z pasma wahań w systemie ERM2. Nie będzie tragedii jeśli rząd nie dotrzyma daty. Nawet jeśli w euro będziemy płacić  w roku 2013 lub 2014, korzyści nas nie ominą, a unikniemy ogromnego ryzyka porażki mechanizmu ERM2. Mam niekłamaną nadzieję, że tym razem przed deklaracją premiera wszystko zostanie dopięte na ostatni guzik. W interesie nas wszystkich.
(wp.pl Przemysław Kwiecień główny ekonomista X-Trade Brokers DM SA)