Wyścig na programy antykryzysowe dociera do symbolicznego półmetka. Niemal nie ma rządu, na którym opinia publiczna nie wymusiłaby ogłoszenia planu mającego pomóc w powrocie do ekonomicznego szczęścia. Na razie w czołówce są zawodnicy wkładający w walkę z kryzysem najwięcej wy-siłku. Gdyby go mierzyć udziałem zadeklarowanych w programie naprawczym publicznych funduszy w nominalnym PKB danego kraju, wygrywa Wielka Brytania. Gordon Brown uruchomił fundusze równe 21 proc. PKB, by rozruszać brytyjską gospodarkę. Chiny, które dotknie tylko spowolnienie rozwoju, przeznaczyły aż 16 proc. PKB, czyli 400 bln juanów, na program powrotu do dwucyfrowego wzrostu. W Europie trudno o zgodę i nadal nie wiadomo, czy rządy wyasygnują na walkę z kryzysem nowe środki na miarę 1 proc. PKB, do czego namawia José Manuel Barroso, przewodniczący Komisji Europejskiej.
Więcej w Forbes
(forbes.pl Grzegorz Cydejko,  18.12.08, 00:00 A)