Polski rynek noclegowy wciąż pozostaje bardzo rozdrobniony. W krótkim czasie nie zmienią tego nawet kolejne inwestycje światowych sieci hotelowych. Znaczna część obiektów należy, bądź do prywatnych inwestorów, bądź firm zajmujących się na co dzień zupełnie inną branżą. Część z nich decyduje się na budowę hotelu tylko z uwagi na dobrą koniunkturę i chęć zysku. To także dobry sposób na lokatę kapitału. Takich obiektów przybywa też w ostatnim czasie najwięcej. Jak wynika z raportu czasopisma „Hotelarz”, systemy hotelowe posiadające więcej niż pięć obiektów, mają niespełna dziesięcioprocentowy udział w całym rynku. Potencjał Polski dostrzegają jednak wszyscy czołowi gracze w branży. Na przykład Wings Properties rozpoczął w centrum Wrocławia, kosztem około 300 milionów złotych, budowę hotelu Hilton. Do tej pory sieć Hilton reprezentował w Polsce tylko jeden pięciogwiazdkowy hotel w Warszawie. W ciągu kilku lat hotel tej sieci powstanie też w Łodzi. Do największych sieci w Polsce należą: Orbis/Accor, Grupa WAM oraz OST Gromada. Pojedynczy inwestorzy w Polsce wciąż najchętniej wznoszą hotele pod własną marką. W dłuższej perspektywie proces konsolidacji rynku jest jednak nieunikniony. Prawdopodobnie rozwinie się też franczyza. Do tej pory funkcjonuje tak jedynie 1% polskich hoteli. Na całym świecie 65%. Przede wszystkim dlatego, że w takim systemie dużo łatwiej przyciągnąć klientów, a w efekcie utrzymać się na rynku. Jak pokazują wskaźniki, tempo rozwoju całej branży w ciągu następnych kilku lat nie powinno zostać zagrożone. Nawet przy rosnących cenach usług budowlanych. Wciąż popyt na usługi hotelowe jest większy od podaży.