Jest to zdanie z "Raportu 2006 o naprawie sytuacji mieszkaniowej"  w Polsce, pracy zespołowej opracowanej w trybie społecznym pod kierunkiem prof. Piotra Witakowskiego z AGH w Krakowie. Za bazę opracowania posłużył raport z 1981 roku stworzony wówczas przez grupę niezależnych ekspertów. "Raport 2006" został zaprezentowany w kwietniu 2007 w Warszawie, a skie-rowany jest przede wszystkim do władz samorządowych. Autorzy sugerują, by właśnie za pośrednictwem gmin, czyli na zasadzie inicjatywy oddolnej, ich postulaty trafiły pod obrady rządu. Z raportu wynika między innymi, że przez minione 26 lat sytuacja mieszkaniowa w Polsce nie uległa poprawie. W 2006 roku własnego mieszkania potrzebowało prawie 1,8 mln rodzin, wobec 1,6 mln w 1978 r. - pomimo, że spadła liczba urodzeń i liczba ludności jest o 3 mln mniejsza niż prognozowano.


Wysokie ceny mieszkań i brak zdolności kredytowej stanowią stałą barierę nie do przebycia dla około 15% dorosłego społeczeństwa. Tylko 10% może kupić mieszkanie za gotówkę. Pozostała grupa wspomaga się kredytem mieszkaniowym, pod warun-kiem, że ją na to stać.  Liczba mieszkań oddanych do użytku w przeciągu ostatniego dziesięciolecia spadła 2,5 razy w stosunku do roku 1978. Tymczasem żeby zaspokoić potrzeby mieszkaniowe trzeba by do 2013 roku wybudować i zmodernizować w Polsce 2,6 mln mieszkań. Autorzy raportu zwracają uwagę, że do naprawy sytuacji niezbędne są: zlikwidowanie uciążliwych procedur biuro-kratycznych w procesie budowlanym, powrót do kształcenia zawodowego średniej kadry budowlanej, a przede wszystkim pomoc ze strony państwa w postaci świadomego rozwoju polityki mieszkaniowej, jako elementu polityki gospodarczej i spo-łecznej. Jako przykład podają sukcesy krajów "starej Unii", które pokonały deficyt mieszkaniowy dzięki sub-sydiowaniu różnych form budownictwa społecznego.