Wskazany umiarkowany optymizm
 
W ubiegłym roku, kiedy tytuł najlepszego studenta zdobył Krystian Krawczyk, została przełamana dominacja kobiet, które dotychczas przodowały pod względem wyników w nauce na Wydziale Architektury. W tym roku najwyższą średnią (4,86) z projektowania i budownictwa w okresie od I do VIII semestru ponownie uzyskał mężczyzna.
 
Nagroda była dla mnie zaskoczeniem, chociaż przeczuwałem, że jest w moim zasięgu. Jednak do końca nie było wiadomo, kto ją otrzyma, gdyż informacje na temat konkursu nie są jawne – opowiada Paweł. – Gdy zostałem wezwany do sekretariatu, myślałem, że chodzi o podpisywanie jakichś papierów w celu dopełnienia formalności związanych z zajęciami. Okazało się jednak, że pracownicy sekretariatu poszukiwali Pawła od pewnego czasu, ponieważ chcieli poinformować go, że ma szansę na nagrodę. Pani w sekretariacie zaleciła jednak umiarkowany optymizm – dodaje.
 
 
Paweł Ząbczyński odbiera nagrodę z rąk prezesa SBDiM Tytusa Misiaka i przewodniczącego sądu konkursowego dr. Jacka Czubińskiego.
 
Paweł podkreśla, że nieoblanie w trakcie studiów żadnego egzaminu nie jest na politechnice niczym niezwykłym, jako że największe znaczenie mają projekty. Nie wystarczy, że są dobre – muszą być oddane w terminie. Ważna jest systematyczność, bo często, gdy zostawia się wszystko na ostatnią chwilę, merytoryka pozostawia wiele do życzenia – zaznacza. – Niekoniecznie trzeba siedzieć nad projektem non stop, lecz należy pracować regularnie.
 
Multi-kulti”, czyli studenckie wagabundowanie
 
Paweł pochodzi z Krakowa. Jeszcze w gimnazjum myślał o studiowaniu architektury. Przyznaje jednak, że był moment, kiedy chciał się ukierunkować na jakieś przedmioty typowo ścisłe, np. symulacje komputerowe. Miał świadomość, że ważne jest, aby robić w życiu to, co się lubi. Nie chciałem skończyć, siedząc za biurkiem i coś licząc. Natomiast architekt to wolny zawód, który daje możliwość pracy w wielu krajach i umożliwia poznanie rozmaitych technologii. Środkowoeuropejski krąg krajów (Niemcy, Austria, Polska, północne Włochy, Słowacja, Czechy, Węgry) operuje podobnymi materiałami, sposobami wznoszenia budynków, natomiast już w Wielkiej Brytanii jest trochę inaczej – mamy więcej konstrukcji stalowych, szkieletowych, które są mniej trwałe.
 
Papiery składał na budownictwo na inżynierii lądowej (kierunek „zapasowy”) oraz – rzecz jasna – na wymarzoną architekturę.
 
W zeszłym roku był na stypendium w austriackim Grazu. Zetknął się tam z nowocześniejszym niż w Krakowie – pod względem organizacji – systemem nauczania. Przede wszystkim nie ma żadnych indeksów, wszystko jest skomputeryzowane, nie ma biegania za wpisami – opowiada Paweł. Ponadto na porządku dziennym jest ocenianie zajęć przez studentów, a ponieważ jest więcej katedr niż np. na Politechnice Krakowskiej, prowadzący poświęcają dużo czasu swoim podopiecznym.
 
Paweł nieprzypadkowo wybrał Graz. Nie chciałem jechać do dużego miasta, zależało mi na tym, aby uniknąć dojazdów. Studentowi przypadła do gustu przytulność liczącego ok. 250 tys. mieszkańców miasta oraz architektura z drugiej połowy XIX w., bardzo podobna do krakowskiej.
 
Pasją Pawła jest – poza architekturą, polityką, historią i turystyką – nauka języków. Posługuje się angielskim, niemieckim, włoskim, serbsko-chorwackim oraz rosyjskim.
 
Hotel w Novigrad
 
 
Nie można ładnie grać, nie wiedząc jak
 
Paweł zauważa, że w zawodzie architekta jest wiele rzemieślniczej pracy. Istotne jest sprawne posługiwanie się programami komputerowymi. Nie można ładnie grać, nie wiedząc, jak się gra na fortepianie czy pianinie. Mając wiedzę, w jaki sposób posługiwać się sprzętem, można przelewać swoje pomysły na papier. Na pierwszym czy drugim roku na pewno byliśmy rzemieślnikami.
 
Dodaje także, że jedni studenci architektury bardziej skupiają się na zgłębianiu tajników opanowania warsztatu, niekoniecznie samodzielnie coś wymyślając, podczas gdy inni kładą nacisk na forsowanie kreatywnych pomysłów. Ja lubię robić wszystko dobrze i wolę ograniczyć artystyczne sprawy na rzecz skrupulatnego, szczegółowego, realistycznego wykonania – stwierdza Paweł. – Wiele zależy też od charakteru projektu. Jeśli mamy np. projekt wnętrz, możemy poszaleć. Ale jeśli mamy zaprojektować kurnik, to nie będziemy za bardzo kombinować.
 
 
Plomba mieszkaniowa przy ul. Starowiślnej w Krakowie
 
Według Pawła w projektowaniu ważna jest rozmowa, wspólne przemyślenia i konfrontowanie pomysłów. Jego projekt dyplomowy będzie dotyczył obszaru między Pychowicami a Ruczajem. Paweł zamierza odnieść się do założeń mieszkaniowych w kontekście planowanego „kanału krakowskiego”. Nie zaczął jeszcze pracy nad projektem, ale wstępne założenia dotyczą osiedla zabudowy mieszkaniowej, akademików, strefy rekreacyjnej wzdłuż kanału, powiązanej z buforami Wisły. Paweł zamierza bronić się w czerwcu i wyjechać na zasłużone, ostatnie już, wakacje, na które przeznaczy część nagrody. W planach ma zwiedzanie południowych Włoch. Później wraz ze swoją dziewczyną Martą zamierza szukać pracy w Austrii. Wyjedziemy zagranicę na krótszy lub dłuższy czas, a potem wrócimy do Polski. W wieku, w którym jesteśmy teraz, człowiek jest najbardziej elastyczny. Jeśli nie zdecydujemy się na wyjazd teraz, to już nigdy tego nie zrobimy – podsumowuje.
 
 

 

Źródło: KRN.p