- W pierwszych dziewięciu miesiącach 2009 r. warszawscy deweloperzy zaczęli budować ok. 2,5 tys. mieszkań, zaś w ostatnich trzech - już przeszło 3 tys. - mówi prezes firmy doradczej Reas Kazimierz Kirejczyk. Także w innych aglomeracjach firmy deweloperskie przebudziły się z kryzysowego letargu. Po raz pierwszy od roku wprowadziły na rynek więcej mieszkań, niż ich sprzedały. W efekcie wzrosła ich łączna liczba w ofercie tych firm.

Co je skłoniło do odmrożenia inwestycji? Rosnący od kilku miesięcy popyt na mieszkania. Polacy nie zaczęli co prawda ustawiać się po nie w kolejkach jak w okresie boomu. Jednak poprawa koniunktury jest widoczna. Np. w pierwszym kwartale deweloperzy sprzedali zaledwie niespełna 2,6 tys. mieszkań, a w czwartym - już blisko 7,3 tys. Kirejczyk nie ma wątpliwości, że jest to zasługa banków, które od jesieni zaczęły odkręcać śrubę kredytową. Z danych Reasa wynika, że tyle samo nowych mieszkań znajdowało nabywców tuż przed wybuchem kryzysu finansowego, kiedy o kredyt, zwłaszcza we frankach szwajcarskich, było łatwiej niż obecnie.

Tymczasem Marcin Krasoń z Open Finance informuje, że banki nadal łagodzą politykę kredytową. Tylko w ostatnim miesiącu pięć banków obniżyło marże, a w efekcie oprocentowanie kredytów mieszkaniowych. Np. PKO BP obniżył marże dla tego typu kredytów w euro aż o 0,8 pkt proc. - Dzięki temu miesięczna rata spłaty 30-letniego kredytu w wysokości 300 tys. zł jest niższa o 140-150 zł, czyli o blisko 10 proc. - mówi Krasoń.

Jednak według Kirejczyka na wysyp mieszkań porównywalny z tym z okresu 2007/08 przynajmniej na razie nie mamy co liczyć. Raz, że deweloperzy nie są dla banków mile widzianymi klientami. Dwa, że sparzyli się w czasie kryzysu, więc teraz będą bardziej ostrożni w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Wielu obawia się też negatywnych następstw kryzysu finansów publicznych.

- Deweloperzy będą się starali dopasować podaż do popytu. A nie sądzę, by ten miał w tym roku gwałtownie wzrosnąć - ocenia Kirejczyk.

Niestety, nie wszędzie potwierdza się prognoza sprzed kilku miesięcy, że deweloperzy będą oferowali coraz tańsze mieszkania, przez co spadnie ich średnia cena. Np. w Warszawie, we Wrocławiu i w Trójmieście ta średnia dla mieszkań wprowadzonych do sprzedaży w czwartym kwartale minimalnie wzrosła. W stolicy mediana cen (tyle samo było wyższych i niższych) podskoczyła aż o 20 proc. w porównaniu z trzecim kwartałem. Kirejczyk wyjaśnia, że to dlatego iż deweloperzy znów zaczęli budować bardzo drogie mieszkania. Poza tym spadek cen wyhamował, gdyż duzi deweloperzy uznali, że nie muszą ich już obniżać.

Równocześnie analityk Reasa przyznaje, że w Krakowie, Łodzi i Poznaniu nowo wprowadzane na rynek mieszkania były tańsze niż w poprzednich trzech miesiącach. Najpewniej dlatego, że w tych miastach jest wciąż bardzo dużo gotowych, a niesprzedanych mieszkań.

Z najnowszego raportu Reasa wynika, że w czwartym kwartale przybyło tego typu pustostanów. To już przeszło co czwarte mieszkanie w ofercie firm deweloperskich, a w Krakowie i Poznaniu - przeszło co trzecie.


Marek Wielgo | wyborcza.biz