Perspektywicznym sektorem dla budownictwa jest energetyka - to zaklęcie powtarzane coraz częściej przez szefów firm budowlanych realizujących dziś kontrakty infrastrukturalne lub przemysłowe. To właśnie w energetyce, branży "skazanej na inwestycje", upatrują oni szans na przeniesienie aktywności w momencie, kiedy zacznie wyhamowywać boom w budownictwie drogowym. Rzeczywiście, polska energetyka wymaga wielkich nakładów na uruchomienie nowych mocy oraz na modernizację istniejącego potencjału czy infrastruktury przesyłowej. Przetargi zaczynają już się pojawiać. Z drugiej jednak strony największe planowane i zapowiadane przez energetykę przedsięwzięcia wciąż pozostają na papierze.

- Inwestycje w elektrownie węglowe wiążą się dzisiaj z ogromnym ryzykiem, znacznie większym niż w przypadku budowy elektrowni wiatrowych, elektrociepłowni czy elektrowni na biomasę. Dzieje się tak, ponieważ nie wiemy, ile będą kosztować prawa do emisji CO2 i kiedy technologia CCS będzie możliwa do przemysłowego zastosowania - wyjaśnia Torbjörn Wahlborg, dyrektor generalny Vattenfall w Polsce.

Z prognozy zapotrzebowania na paliwa i energię, stanowiącej załącznik do przyjętej w listopadzie 2009 r. przez rząd "Polityki energetycznej Polski do roku 2030", wynika, że w latach 2008-10 w elektrowniach systemowych nastąpią odtworzenia lub powstaną nowe moce o łącznej mocy 1778 MW. W tym okresie głębokiej modernizacji zostanie poddanych 992 MW. W latach 2011-15 głębokiej modernizacji ma ulec 5332 MW, a nowe moce i odtworzenia będą na poziomie 1980 MW.

Do Ministerstwa Gospodarki zgłoszono informacje o fizycznie rozpoczętych inwestycjach w elektrowniach węglowych o łącznej mocy blisko 10 tys. MW. Wielu specjalistów ostrożnie podchodzi jednak do tych planów.

Z umiarkowanym optymizmem o budowie nowych bloków wypowiadają się też dostawcy urządzeń.

- O budowie nowych jednostek wytwórczych w Polsce mówi się od dawna, spodziewam się, że w roku 2010 zostaną wybrani wykonawcy dla 2-3 dużych bloków - prognozuje Jarosław Mlonka, prezes Foster Wheeler Energia Polska.

To oznacza, że nadzieje wielu firm budowlanych na pozyskanie dużych kontraktów w energetyce mogą się nie spełnić, ponieważ pracy dla wszystkich nie wystarczy. Szansą dla przedsiębiorstw budowlanych jest za to spodziewany znaczący rozwój odnawialnych źródeł energii, zwłaszcza biogazowni i farm wiatrowych.

W polityce energetycznej założono powstanie do roku 2020 średnio jednej biogazowni w każdej gminie. Zdaniem resortu gospodarki, w roku 2020 może działać w Polsce nawet 2,5 tys. biogazowni o łącznej mocy 3 tys. MW.

Koszt jednej biogazowni o mocy 1 MW może wynieść nawet 20 mln zł. Jest to więc łakomy kąsek dla firm budowlanych, gdyż niemal od zera powstaje rynek o wartości około 50 mld zł. Problemem może być brak doświadczenia wielu firm w realizacji tego typu inwestycji.

Coraz bardziej atrakcyjnym rynkiem dla firm budowlanych jest energetyka wiatrowa. Według prognoz Europejskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (EWEA), w Polsce w roku 2020 mają istnieć farmy o mocy 10,5 tys. MW.

W przypadku biogazowni i farm wiatrowych zazwyczaj musi być zbudowana także towarzysząca infrastruktura, jak np. drogi czy przyłączenia do sieci. To szansa na dodatkowe prace dla firm budowlanych. Pod warunkiem, że i te mniejsze inwestycje nie pozostaną w sferze wizji i planów.

Dariusz Ciepiela

źródło informacji: Nowy Przemysł

interia.pl

Zdjęcie: AFP