Niektórzy straszą, że wraz z pierwszym gwizdkiem na Stadionie Narodowym w Warszawie rozpoczynającym Euro 2012 budownictwo wpadnie w czarną dziurę. Tymczasem problem może być inny: jak przeżyć pierwszych kilka miesięcy roku 2010.

Jeden z zakładów przetwórstwa węglowego ogłosił niedawno przetarg na prace budowlane średniej wartości. Prezes chciał porównać oferty, liczył, że zgłosi się więcej oferentów niż 2-3 firmy wykonawcze, jak dwa lata temu. Napłynęło... 26 zgłoszeń.

- I teraz mamy autentyczny ból głowy, kogo wybrać - zwierza się prezes.

Głowa boli też właścicieli i szefów firm budowlanych, lecz z innego powodu. Do kraju płyną pieniądze na inwestycje, Polska jest rozkopana, ale jednocześnie po każde zlecenie jest większy tłok. Po przetargi GDDKiA na budowę dróg startuje co najmniej tuzin konsorcjów (ale i 20, jak np. na budowę A4 od węzła Rzeszów Wschód do Jarosławia). Na świecie kryzys, do Polski ciągną jak do miodu firmy zagraniczne, nawet chińskie, i wygrywają niektóre z nich. Gorzej, że także na poziomie inwestycji samorządowych zwiększyła się konkurencja.

Prawdy i półprawdy

Gros przedsiębiorców budowlanych, ankietowanych w listopadzie 2008 r. w prestiżowym badaniu CEEC Research oraz KPMG, przewidywało spadek przychodów w 2009 roku. Co drugie przedsiębiorstwo miało mniej zamówień niż przed dwunastoma miesiącami, a średnie wykorzystanie mocy produkcyjnych spadło do 77 proc. Średnio optymistyczne prognozy płynęły z innego badania, firmy Randstad. Co czwarty z ankietowanych wierzył we wzrost gospodarczy w najbliższym półroczu, a 54 proc. zakładało stagnację. Tak było "średnio", bowiem inaczej postrzegali sytuację pracodawcy z sektora budowlanego.

- Wykazywali oni albo bardzo duży stopień niepewności, albo najbardziej pesymistyczne oceny perspektyw koniunktury - mówi Kajetan Słonina, dyrektor generalny Randstad w Polsce. - Można zakładać, że realizacja zamówień publicznych w budownictwie, szczególnie związanych z Euro 2012, dotyczy tylko niektórych aglomeracji i największych przedsiębiorstw, podczas gdy wiele spogląda w przyszłość przez pryzmat malejących zleceń na rynku budownictwa mieszkaniowego.

Profesor Zofia Bolkowska z Wyższej Szkoły Zarządzania i Prawa w Warszawie, ekspert Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa, kładzie na stół kilka podstawowych danych, jakie przedstawił GUS dla budownictwa po 10 miesiącach ub.r. Wartość produkcji sprzedanej była wyższa o 4,4 proc. niż rok temu, zatrudnienie wzrosło o 5,6 proc., płace o 3,3 proc., a rentowność netto wyniosła 5,3 proc., czyli powyżej średniej w gospodarce.

- Nie ma już siły, aby rozpędzony walec zatrzymał się w listopadzie i grudniu, czyli 2009 rok budownictwo zamknie wzrostem wartości produkcji sprzedanej o około 5 proc. - mówiła Bolkowska.

Można się zastrzegać, że GUS do bieżących statystyk otrzymuje dane od przedsiębiorstw zatrudniających ponad 10 osób. Tymczasem to w najmniejszych firmach, które mają ok. 15-proc. udział w przychodach branży i operują głównie w budownictwie mieszkaniowym, panuje pesymizm. Ale i to będzie półprawdą.

- Od wielu już miesięcy do realiów szczególnie nie przystają informacje o koniunkturze w budownictwie, oparte na subiektywnych odczuciach przedsiębiorców - podkreśla Zofia Bolkowska. - Potwierdza Co gorsza, do przedsiębiorców płynie wiele sprzecznych informacji o stanie gospodarki, co przeszkadza przy prawidłowej ocenie zjawisk. W ub. roku malała sprzedaż cementu i stali zbrojeniowej, więc można było pytać, z czego zbudowano te wszystkie drogi i domy, skoro produkcja budowlana wzrosła? Nie było kredytów i popytu na nowe budownictwo mieszkań, a oddano ich do użytku tyle, co w rekordowym od lat 2008 roku.

Czego boją się budowlani?

Strach nie odstępuje i słychać go w głosach wielu budowlanych.

- Kryzys na rynku budowlanym zacznie się wiosną, oceniali ankietowani przez nas przedsiębiorcy - przypomina Kajetan Słonina.

Co może mu grozić? Niemal jest przesądzone, że spośród głównych jego segmentów poważny regres czeka budownictwo mieszkaniowe. W pierwszych trzech kwartałach 2009 r. wydano pozwolenia na budowę 131 tys. mieszkań, wobec 173 tys. w analogicznym okresie 2008 r. Dlatego, że w całym 2009 r. deweloperzy sprzedali ok. 50 tys. nowych mieszkań i ten poziom transakcji, przy mniejszych o 10-25 proc. cenach niż rok wcześniej, wyznaczy względną stabilizację rynku mieszkaniowego na wyczerpie się pula nie sprzedanych obecnie nowych lokali - ocenia jej prezes Kazimierz Kirejczyk.

Na ten rok przedłuży się regres inwestycji budownictwa komercyjnego. W okresie trzech kwartałów 2009 r. wynajęto jedynie 185 tys. m kw. powierzchni biurowych, czyli aż o 52 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2008 roku, szacuje Cushman & Wakefield. Choć w samym trzecim kwartale rynek najmu nawet wzrósł (o 15 proc.), to z powodu dużej podaży nowych biurowców oddawanych w ostatnich miesiącach i spadku czynszów zmalał zapał inwestorów do budowy kolejnych.

W tym roku z pewnością zmaleje podaż nowych biur, ponieważ deweloperzy nadal wstrzymują decyzje o rozpoczęciu realizacji większości planowanych inwestycji biurowych - zarówno z powodu małego popytu, jak i problemów ze sfinansowaniem inwestycji. Podobna jest sytuacja na rynku magazynów i hal przemysłowych. Obu tymi segmentami rządzą w zasadzie inwestorzy zagraniczni, którzy są głównymi deweloperami, a także przeważają po stronie wynajemców. Działają więc w rytm gospodarki globalnej, a nie polskiej.

Języczkiem u wagi mogą okazać się zamówienia samorządów terytorialnych. Niestety, tak jak i budżet centralny, tak i one tną wydatki - o tyle może mniej, że radykalizm radnych jeszcze powstrzymuje terminarz wyborów i konieczność składania deklaracji o nowych inwestycjach. Po wyborach - wielu może przystać na cięcia nakładów.

Większe zlecenia będą więc płynąć jedynie z rynku budownictwa infrastrukturalnego. Ruszą wszystkie 28 główne umowy, jakie w ub.r. podpisała GDDKiA. Ponadto w budowie i przebudowie jest 777 km dróg krajowych, 13 odcinków autostrad o długości 317 km, 265 km dróg ekspresowych i 109 km obwodnic. Ale biznes niepokoi co innego...

- Jednym z zagrożeń dla krajowego rynku wykonawstwa jest kompletne zachwianie równowagi pomiędzy popytem o podażą - powiedział Zbigniew Kotlarek, prezes zarządu Polskiego Kongresu Drogowego, podczas kongresu organizowanego przez PTWP pt. "Inwestycje w trakcie kryzysu". - Publiczny inwestor może się cieszyć z rosnącej konkurencji i wojny cenowej, lecz dawno został przekroczony punkt krytyczny, za którym narasta groźba destabilizacji i nawet bankructw obecnych w Polsce od lat wykonawców.

Według Wojciecha Malusi, prezesa Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa, krajowi wykonawcy budownictwa infrastrukturalnego w drugiej połowie ub.r. wykorzystywali swoje moce produkcyjne zaledwie w 60 proc. Ich zysk operacyjny wynosi średnio 2-3 proc, czyli jest najniższy w sektorze budownictwa.

Priorytet - efektywność

- Najtrudniejszym okresem dla budownictwa może się okazać 2010 rok z powodu możliwej kumulacji ujemnych zjawisk, spośród których najgroźniejsza jest utrata płynności finansowej w tym sektorze -podkreślił Konrad Jaskóła, prezes Polimex-Mostostal. - Szczególnie może to dotknąć wiele firm średniej wielkości i małych.

Podobne wnioski płyną ze wspomnianego badania KPMG. Priorytetem na najbliższe dwanaście miesięcy dla większości ankietowanych budowlanych jest zwiększenie efektywności biznesowej i operacyjnej, ponadto poprawa planowania i zarządzania projektami oraz... wybór partnera strategicznego dla firmy. Przedsiębiorcy odczuwają nadal trudności z finansowaniem bieżącej działalności, a spodziewają się i wzrostu konkurencji, i możliwego spadku zleceń.

- Do tego dochodzą tradycyjne problemy przedsiębiorstw z tej branży: biurokracja i wysokie koszty pracy - mówi Honorata Green, partner w dziale Doradztwa Podatkowego KPMG. - Żeby przetrwać ten trudny okres, firmy budowlane będą musiały wprowadzić szereg zmian, takich jak optymalizacja efektywności biznesowej, finansowania czy procesów zakupów.

Przykład dały największe firmy. Proces konsolidacji i restrukturyzacji przeprowadziły w połowie listopada Budimex SA i Polimex-Mostostal. Choć zarządy nie spodziewają się istotnych oszczędności i efektu synergii, ale chodziło tyleż o usprawnienie zarządzania, co o efekt demonstracji wobec akcjonariuszy.

- Odpowiedzią na rosnącą konkurencję może być tylko restrukturyzacja polskich wykonawców i lepsze przygotowanie się na walkę o kolejne kontrakty - podkreśla Konrad Jaskóła.

Problem malejącej rentowności działania, a nawet spadku sprzedaży najłatwiej można było uchwycić na przykładzie spółek budowlanych notowanych na giełdzie. Tylko spółki specjalistyczne lub mające różnorodne usługi budowlane notowały wzrosty przychodów po trzech kwartałach 2009 r., nawet dwucyfrowe. Są wśród nich Energomontaż Północ (36,2 proc.) specjalizujący się w budownictwie i modernizacji w energetyce i przemyśle chemicznym, Hydrobudowa (25,9 proc.) - partner konsorcjum realizującego budowę Stadionu Narodowego w Warszawie, ale specjalizującego się w obiektach hydrotechnicznych, ochrony środowiska i wodno-kanalizacyjnych, Energoaparatura czy Remak (budownictwo energetyczne).

Z kolei Mostostal Export - realizujący zarówno obiekty mieszkaniowe, jak i handlowo-przemysłowe, biurowe i ekologiczne - uzyskał w okresie trzech kwartałów sprzedaż aż o 59 proc. niższą. Podobny spadek miała spółka Żurawie Wieżowe - wynajmująca dźwigi i oprzyrządowanie profesjonalne (-53 proc).

Co się odwlecze...

Realizacja rządowego programu budowy dróg i autostrad jest opóźniona, a ponadto wielokrotnie zmieniane były kwoty finansowania. Można więc oczekiwać, że część tych zadań, szczególnie współfinansowana ze środków unijnych, zostanie przesunięta. Tym samym obecny boom w inwestycjach infrastrukturalnych zostanie rozłożony na dłuższy okres. W dodatku czekają nas inne zadania lub problemy do rozwiązania, jak dostosowanie dróg krajowych do wymagań unijnych pod względem dopuszczalnego nacisku na oś, a przede wszystkim remonty i odtworzenie dróg samorządowych.

- Na 16,5 tys. dróg krajowych, które mają 5-proc. udział w długości dróg w kraju, wydajemy teraz połowę nakładów inwestycyjnych, tymczasem niszczeją drogi samorządowe, na których zwiększył się znacznie ruch pojazdów ciężarowych - zauważył poseł Janusz Piechociński.

Dopiero po 2014 roku nastąpi szczyt zadań inwestycyjnych na kolei, które na dobre jeszcze nie ruszyły. - Jeżeli w tym tempie będą postępować prace, to rozjazdy wymienimy po 260 latach, a tory po 160 latach - pointował Adrian Furgalski, dyrektor w ZDG TOR.

Nowe trendy pojawią się na rynku wykonawstwa budowlanego, zmieni się też koniunktura w poszczególnych segmentach rynku.

- Jeżeli już będą ułożone główne odcinki autostrad, to Polska stanie się bardziej atrakcyjna dla inwestorów zagranicznych, którzy z powrotem zaczną więcej zlecać zadań kubaturowych - stwierdził Konrad Jaskóła. - Powróci z pewnością koniunktura na rynku mieszkaniowym, a zacznie się na rynku inwestycji przemysłowych, szczególnie w energetyce.

Spokojnie w przyszłość patrzy Olgierd Dziekoński, wiceminister infrastruktury:

- Z budownictwem po 2013 r. będzie to samo, co po 2007 roku, kiedy zakończyła się unijna perspektywa budżetowa na lata 2004-06. Dalej będzie robiło to samo. A przyszły kształt polityki spójności i wielkość środków w dużej mierze zależeć więc będzie od naszej aktywności w Parlamencie Europejskim.

Problem zatem leży nie w tym, czy będą nadal pieniądze na inwestycje, bo... będą. Skala naszych infrastrukturalnych zapóźnień to front robót na długie lata. Dojdą też gigantyczne przedsięwzięcia, związane z planami modernizacji energetyki. Problemem jest dziś raczej to, ile krajowych firm budowlanych przeżyje walkę konkurencyjną o obecne zlecenia, czy będą w stanie się przebranżowić i dostosować do nowych warunków rynku w przyszłości.

Piotr Stefaniak

źródło informacji: Nowy Przemysł