Na porządku dziennym był zakup tzw. dziury w ziemi. Rynek należał do deweloperów i to oni dyktowali warunki. A klienci płacili bardzo wysokie ceny, nawet za przeciętne mieszkania.

W tym czasie rynek najmu mieszkań miał się całkiem nieźle. Zwiększony na przełomie września/października popyt mocno wywindował czynsze w największych ośrodkach akademickich.

W I połowie 2008 roku można już było zauważyć spowolnienie na rynku mieszkaniowym. Zadecydowały o tym głównie dwa czynniki: bardzo wysokie już ceny mieszkań - szczególnie w największych miastach, oraz rosnące w wyniku podwyżek stóp procentowych raty kredytowe.

Deweloperzy zaczęli więc coraz częściej stosować różnego rodzaju promocje, by przyciągnąć nowych klientów. Jednak utrudnienia na rynku kredytowym, spowodowane zamieszaniem na globalnym rynku finansowym, w znacznej mierze ograniczyły możliwość zakupu mieszkania w II połowie roku i jeszcze bardziej dotknęły branżę deweloperską.

Ograniczona dostępność mieszkaniowych kredytów hipotecznych wywołała sporo zamieszania na rynku. Wiele osób musiało swoją decyzję o zakupie mieszkania przesunąć w czasie. To oznaczało naturalnie wzmożony popyt na rynku wynajmu mieszkań.

Oczekiwano więc dalszego wzrostu czynszów ofertowych, chociaż jego dynamika miała być zdecydowanie mniejsza. Na rynku pojawiły się jednak nowe lokale - część właścicieli wolała wynająć mieszkanie i uzyskiwać z tego tytułu comiesięczne dochody, aniżeli wystawić lokal na sprzedaż, która już od dłuższego czasu jest mocno utrudniona.

Zwiększenie podaży mieszkań na rynku wynajmu wpłynęło na ustabilizowanie się cen, chociaż w dalszym ciągu ich poziom w odniesieniu do dochodów większości społeczeństwa jest wysoki. Pogarszająca się sytuacja makroekonomiczna dodatkowo oddziałuje na rynek mieszkaniowy, w tym również na rynek wynajmu.

Marzec był kolejnym miesiącem korekty cenowej na rynku najmu mieszkań. Z raportu miesięcznego Wynajem.pl wynika, że w Warszawie średnia cena mkw. mieszkania w marcu wyniosła 47 złzł (49 zł w lutym, 51 zł w styczniu), w Krakowie 35 zł (36 zł w lutym, 38 zł w styczniu), we Wrocławiu 38 zł (40 zł w lutym, 41 zł w styczniu), w Poznaniu 31 zł (33 zł w lutym, 35 zł w styczniu), a w Trójmieście 33 zł (35 zł w lutym i styczniu).

Trzeba pamiętać o tym, że są to średnie ceny ofertowe. Nie oznacza to zatem spadku cen w całym segmencie mieszkań na wynajem. Bardzo dużo zależy od lokalizacji i standardu wyposażenia mieszkania. Jednak faktem jest, że sytuacja na rynku najmu mieszkań również stopniowo normalizuje się.