Liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto w okresie styczeń- marzec 2009 roku wyniosła 23,5 tys. i jest to o 38,4 proc. mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. GUS szacuje, że w końcu marca liczba mieszkań w budowie wyniosła 669,1 tys. Było to o 1,7 proc. mniej niż przed rokiem.

Fatalne lata 2010-2012.

Liczba mieszkań oddanych do użytku w 2009 roku spadnie do 130-150 tys. ze 165 tys. oddanych do użytku w 2008 - prognozuje Jacek Bielecki, dyrektor Polskiego Związku Firm Deweloperskich. Z wyliczeń wynika, że spadek liczby oddanych do użytku mieszkań w 2009 roku wyniesie więc 9-21 proc. Do użytku oddanych zostanie w tym roku 130-150 tys. mieszkań uważa Bielecki. W 2009 roku nastąpi konsumpcja boomu mieszkaniowego sprzed 2-3 lat. Na polskim rynku mieszkaniowym mamy do czynienia obecnie z dużą amplitudą popytową oraz z krótkim cyklem koniunkturalnym - dodaje Bielecki .

Dla rynku mieszkaniowego fatalne będą lata 2010-2012. Obecnie deweloperzy wstrzymują około 80 proc. inwestycji. Nikt nie chce bowiem budować mieszkań na skład - dodał Bielecki.

W 2011 r. braknie mieszkań?.

Zdaniem analityków z DI BRE BANKU , przewidujemy, że wyniki przedsprzedaży w 2009 roku będą w branży deweloperskiej bardzo słabe. Wzrostu ilości transakcji spodziewamy się w drugiej połowie roku, wtedy jednak zaostrzy się także konkurencja cenowa wśród deweloperów. Sprzedawać będą się mieszkania tanie, małe, ukończone. W 2009 roku i w pierwszej połowie 2010 roku utrzymywać będzie się nadpodaż mieszkań na rynku pierwotnym. Zniknie ona zdaniem analityków z DI BRE pod koniec 2010 roku. W takim scenariuszu spodziewamy się spadku cen ofertowych mieszkań o 30% (15% w2009 roku i 15% w 2010 roku). Spadki cen będą większe w przypadku działek deweloperskich. Zdaniem ekspertów, spadek cen wymaga osiągnięcie parytetu siły nabywczej z 2005 roku (stosunek średniego miesięcznego

wynagrodzenia do ceny m2 mieszkania). Historia pokazuje, że spadek nieruchomości bardzo

rzadko przekracza 15-20% rocznie.

W 2011 roku może braknąć mieszkań na rynku wtórnym, jeśli deweloperzy nie rozpoczną w 2010 roku odpowiedniej ilości nowych inwestycji (znaczenie tu ma sytuacja na rynku długu). Dostrzegamy też szanse realizacji scenariusza inflacyjnego. Mógłby on się zrealizować przy wyjściu gospodarek światowych z kryzysu (przełom 2010 i 2011 roku). Jego przyczyna byłaby drastycznie zwiększana baza monetarna, zaś skutkiem - wzrost cen nieruchomości i gruntów.

źródło informacji: INTERIA.PL